wtorek, 21 listopada 2017 r.

Biała Podlaska

Wykonaliśmy tytaniczną pracę

  Edytuj ten wpis

• Zdecydowaliście się sięgnąć po unijne pieniądze na kształcenie zawodowe uczniów za granicą. Czy to się udało?
E. Czech. - W stu procentach. Już dwukrotnie młodzież z Rzemieślniczej Zasadniczej Szkoły Zawodowej prowadzonej przez Cech wyjeżdżała za darmo na praktyki do Francji. Teraz zabiegamy, żeby uczniowie mogli odbywać staż tam i w Niemczech. Jedziemy wkrótce do sąsiadów za Odrę, aby podpisać list intencyjny w tej sprawie.
• Jak dowiedzieliście się o programie Leonardo da Vinci refundującym w większości koszty takich wyjazdów?
M. Maciejczyk - Od rzecznika prasowego urzędu miasta Białej Podlaskiej, Anny Daniluk w 1999 roku. Od razu przystąpiliśmy do rzeczy. Wstępne uzgodnienia z Francuzami z departamentu Deux Sevres zapadły w styczniu, a w październiku nasza młodzież była już tam. W pierwszej turze skorzystały 24 osoby, przebywając na praktykach cztery tygodnie. W kolejnej, prawie trzy lata później, uczestniczyło 20 beneficjantów. Za każdym razem nieodpłatnie.
• Ile pieniędzy z kasy unijnej poszło na ten cel?
E. Cz - Prawie czterdzieści tysięcy euro. Na osobę przypadało 900 euro, to w przeliczeniu ponad trzy i pół tysiąca złotych. Kogo byłoby stać na taki wyjazd. Na pewno nie rodziców naszych uczniów. Cech pokrył piętnaście procent wydatków. Sfinansowaliśmy też pobyt opiekunów.
• Jak wiele wysiłku włożyliście w przygotowanie wniosków do programu?
M. M. - Wykonaliśmy tytaniczną pracę. Dokumentacja jednego wyjazdu wygląda jak praca magisterska. Formularze są zawiłe. Wymaga się zestawień tych samych danych w różnych konfiguracjach. Wiele poprawek trzeba było nanieść, ale nie rezygnowaliśmy. Młodzież wcześniej uczestniczyła w kursach kulturowych i językowych. Tam na miejscu każdy prowadził dziennik praktyk, zapisując, czego nowego się nauczył. To trzeba było po powrocie przedstawić w warszawskiej fundacji, która koordynuje całość.
• Co młodzież wyniosła z tych wyjazdów?
E. Cz. - Przyszli kucharze, mechanicy samochodowi, hydraulicy, stolarze, masarze, a także fryzjerki, cukiernicy pracowali u francuskich rzemieślników. Zdobyli umiejętności, jakich tutaj nie mieliby okazji poznać. Zwiedzili wiele miast, nawiązali przyjaźnie. Myślę, że są bliżej Europy. Jesteśmy dumni, że tamtejsi pracodawcy wysoko oceniają ich kwalifikacje, zdobyte w Polsce.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!