piątek, 20 października 2017 r.

Chełm

Dzieci a sprawy dorosłych

  Edytuj ten wpis

Czy chłopcy rzeczywiście zostali pobici przez nocnego opiekuna, czy wychowawcy manipulują ich zeznaniami, żeby zemścić się na nie lubianym koledze – na te pytania będzie musiało odpowiedzieć kierownictwo chełmskiego Pogotowia Opiekuńczego, sąd i Kuratorium Oświaty.

Sprawa zaczęła się od skargi jednego z wychowanków pogotowia do wychowawcy, że został pobity przez nocnego opiekuna. Wychowawca zażądał pisemnej relacji z przebiegu zajścia. Materiał został przekazany kierowniczce. Irena Dziurawiec, szefowa pogotowia, utrzymuje jednak, że oświadczenia te zostały dzieciom podyktowane.
Daniel Sz. miał zostać pobity w końcu września. – Jak wróciłem z innymi wychowankami z ucieczki na dyżur pana Tomka, to widziałem, jak pan Tomek bił dziennikiem po twarzy Daniela Sz. –  czytamy w oświadczeniu Patryka B. Z kolei z oświadczenia Daniela wynika, że poza tym, iż sam został pobity, to widział również, jak pan Tomasz „rzucił Emilem o podłogę jak szmatą”. W jeszcze jednej skardze napisał, że kiedy leżał w łóżku, dostał od wychowawcy w twarz.
Dzieci, wobec których wychowawca miał użyć przemocy, zostały już przesłuchane m.in. przez przedstawicieli Wydziału Polityki Społecznej Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego oraz sędzię Wydziału Rodzinnego i Nieletnich Sądu Rejonowego w Chełmie.
Tomasz K. pracuje w pogotowiu od września. Powierzono mu tylko nocne dyżury. Takie rozwiązanie nie spodobało się pozostałym wychowawcom. Poczuli się pokrzywdzeni. Zdaniem Dziurawiec, stąd właśnie wziął się konflikt pomiędzy nią i Tomaszem K. a pozostałymi pracownikami.
Dzieci były przesłuchiwane w obecności Tadeusza Ostrowskiego, biegłego sądowego psychologa, a zarazem dyrektora Chełmskiego Centrum Pomocy Dziecku i Rodzinie, któremu podlega także Pogotowie Opiekuńcze.
– Jeśli zarzuty dzieci wobec Tomasza K. się potwierdzą, to na pewno poniesie wszelkie przewidziane w takich sytuacjach konsekwencje – mówi T. Ostrowski. – Ale na obecnym etapie daleki jestem od ferowania wyroku. Dzieci ewidentnie plączą się w zeznaniach. Niektóre same się przyznały, że to wychowawcy dyktowali im oświadczenia. Nie pytane, w dziecięcym przypływie szczerości, przyznawały się, że po prostu chcą wyrzucić „pana Tomka” z pogotowia.
Między innymi na tej podstawie dyrektor Ostrowski, podobnie jak kierownik Dziurawiec, są przekonani, że wychowawcy manipulują dziećmi i wciągają je w konflikty między dorosłymi. Cierpi na tym autorytet całej kadry ośrodka. W efekcie wychowankowie pozwalają sobie na coraz więcej. Ostatnio jedne z chłopców rzucił butelką w kierunku kierowniczki. Szkło rozprysło się tuż za jej plecami.
Sędzia Wydziału Rodzinnego i Nieletnich nie ma jeszcze wyrobionego zdania w sprawie przemocy w Pogotowiu Opiekuńczym. Czeka na wyjaśnienia ze strony dyrektora Ostrowskiego. Ten z kolei ogląda się na Lubelski Urząd Wojewódzki, który chce jeszcze porozmawiać z resztą kadry.
Oskarżony Tomasz K. mówi, że ze spokojem czeka na werdykt sądu. – Z mojej strony nie było ani krzty przemocy fizycznej, ani psychicznej. Jeśli ktoś inny byłby na moim miejscu, spotkałoby go to samo – dodaje.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!