wtorek, 27 czerwca 2017 r.

Chełm

Dzieci muszą radzić sobie same

Dodano: 3 września 2002, 21:49
Autor: (szer)

Dzieci z rodzin znajdujących się w trudnej sytuacji materialnej, które rozpoczęły w tym roku edukację, otrzymały finansowe wsparcie na zakup wyprawki dla swoich pociech. Na każde z nich rząd przeznaczył około 190 zł. Ministrowie zapomnieli natomiast o dzieciach, które przebywają w domach dziecka.

W chełmskiej placówce mieszka czworo pierwszoklasistów. Każdemu z nich trzeba kupić nie tylko podręczniki, ale również całe wyposażenie potrzebne do szkoły: plecak, zeszyty, przybory szkolne. Nie ma możliwości, by dzieci korzystały z książek po swoich starszych kolegach. W młodszych klasach większość podręczników łączy w sobie podręczniki z ćwiczeniami.
– Wrzesień to dla nas najtrudniejszy okres – mówi Anna Gron, dyrektor PDD w Chełmie. – Wielu naszych wychowanków powraca z wakacji w rodzinnych domach „gołych i bosych”. Musimy kupić im nowe ubrania i buty, nie mówiąc już o wyprawkach szkolnych.
Jedno z dzieci rozpoczynających naukę w SP nr 1 z klasami integracyjnymi otrzymało od szkoły darmowy komplet podręczników. Dla pozostałej trójki podręczniki musi zakupić dom dziecka. Dyrekcja liczy na pomoc szkoły, do której będą uczęszczać oraz na przychylność sponsorów.
– Skierowaliśmy ponadto pismo do Urzędu Miasta z prośbą o dofinansowanie szkolnych zakupów – mówi A. Gron.
Z problemami finansowymi boryka się również dyrekcja PDD w Krasnymstawie. Jesienią najwięcej pieniędzy pochłaniają właśnie zakupy szkolne. – Staramy się tak gospodarować, aby starczyło nam pieniędzy na podręczniki i zeszyty – mówi dyrektor Alicja Kwiatosz. – Najgorsze jest to, że w zasadzie co roku musimy kupować nowe podręczniki, bowiem te z lat ubiegłych są już w większości nieaktualne.
Gdyby program „Pierwsza wyprawka” objął również wychowanków domów dziecka, placówka w Krasnymstawie oszczędziłaby na szkolnych zakupach 720 zł.
Taka sama kwota zostałaby w kasie PDD przy ul. Pogodnej w Lublinie. – Nasze dzieci są przygotowane do podjęcia nauki – mówi Ewa Mościbrodzka, zastępca dyrektora. – Większość zakupów już została zrealizowana, część za pieniądze sponsorów.
Dyrektorzy placówek nie ukrywają, że z budżetowych pieniędzy trudno byłoby zabezpieczyć wszystkie potrzeby ich wychowanków. Wielu z nich nie rozumie, dlaczego ministerialny program nie objął wszystkich siedmiolatków. Jest to tym bardziej przykre, że rząd zapomniał o dzieciach, które bądź co bądź wziął pod swoją opiekę.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!