środa, 13 grudnia 2017 r.

Chełm

Jak Eskimos w igloo

  Edytuj ten wpis
Dodano: 4 listopada 2007, 22:57

To jest nie do pomyślenia, żeby w mieszkaniu było tylko 10 stopni ciepła - skarży się Tadeusz Kowalski z Rejowca Fabrycznego.

Mieszkam w bloku, płacę za ogrzewanie, a kaloryfery mam zimne. Chodzę po domu ubrany jak Eskimos. Już się z żoną rozchorowaliśmy.

Lokal, który zajmuje pan Tadeusz, jest mieszkaniem narożnym. Znajduje się na parterze nieocieplonego jeszcze bloku na osiedlu Wschód. Od czasu, kiedy na dworze zrobiło się zimo, temperatura w moim mieszkaniu nie różni się prawie w ogóle od tej na zewnątrz - skarży się pan Tadeusz. Mało tego. Są takie dni, że gdy wychodzę z domu, mam wrażenie, że na dworze jest cieplej.

Kowalski próbował interweniować u prezesa spółdzielni. Nie dostał żadnej konkretnej odpowiedzi. Prezes poinformował mnie jedynie, że poruszy tę sprawę na zebraniu zarządu. Ale kiedy oni się zbiorą tego już się nie dowiedziałem. A dłużej nie mam zamiaru marznąć. Już wzrosły mi rachunki za prąd, bo ogrzewam mieszkanie grzejnikiem elektrycznym - mówi ze złością Kowalski.

Zdaniem Józefa Jóźkiewicza, prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej w Rejowcu Fabrycznym Kowalski przesadza. Rzadko zdarza się, aby w mieszkaniach było zimno - twierdzi prezes. Ale to nie wina spółdzielni, ale lokatorów z wyższych pięter. Instalacje grzewcze są tak skonstruowane, że ktoś, kto zakręca grzejnik w mieszkaniu na wyższej kondygnacji, pozbawia dopływu ciepła lokatorów z niższych pięter.

Prezes twierdzi, że uczula mieszkańców, aby nie zakręcali grzejników. W klatce pana Kowalskiego zamieszkali nowi lokatorzy - tłumaczy Juśkiewicz. Być może nie wiedzieli, że zakręcając grzejniki u siebie odetną dopływ ciepła do innych, niżej położonych mieszkań.

Tymczasem sąsiadka Kowalskiego z klatki tłumaczenia prezesa uważa za bzdurne. Nie może być tak, by zmuszać jednych, by w swoich mieszkaniach mieli saunę, a drudzy mieszkali w igloo - mówi kobieta. Skoro jest tak, jak tłumaczy prezes, to najwyższy czas przebudować całą instalację.

Zdaniem Kowalskiego, to nie instalacja jest wadliwa, ale szef kotłowni oszczędza na grzaniu. Juśkiewicz odpiera zarzuty. Kotłownia jest sterowana automatycznie - mówi. - O wszystkim decydują czujniki temperatury rozmieszczone na zewnątrz budynku. Mało tego, po sygnale od pana Kowalskiego kierownik kotłowni podniósł wyjściową temperaturę o kilka stopni. Około godziny 13 kaloryfery faktycznie zrobiły się ciepłe - mówi Kowalski. Trwało to zaledwie godzinę i znów ostygły. Przyszedł nawet ktoś ze spółdzielni ze swoim termometrem. Wskazał on temperaturę 16 stopni. Ale tylko dlatego, że żona piekła ciasto - nie daje za wygraną pan Tadeusz.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
ziut
ka lo ryf er
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

ziut
ziut (5 listopada 2007 o 09:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Panie redaktorze,nalezalo w tym artykole zamiescic opinie rzemieslnika hydrauliki grzewczej,aby onazyc calkowity brak wiedzy pana prezesa na temat techniki grzewczej.Takie farmazony prezes moze tlumaczyc "koniowi".
Rozwiń
ka lo ryf er
ka lo ryf er (5 listopada 2007 o 02:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
dlatego trzeba trzymac awaryjna flaszke, od razu temperatura pojdzie w gore
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!