niedziela, 17 grudnia 2017 r.

Chełm

Latami szukała grobu ojca, teraz na drodze stanęli urzędnicy. Nie pozwalają ekshumować

Dodano: 13 listopada 2015, 14:44

Stanisława Panasiewicz przez lata szukała mogiły swojego ojca. Teraz, gdy jest przekonana, że ją wreszcie odnalazła, na drodze stanęli jej urzędnicy. Nie zgadzają się ma ekshumację

Henryk Dzierzbiński był funkcjonariuszem Milicji Obywatelskiej na posterunku w Mołodiatyczach. W 1945 r. miał 35 lat. Wziął ślub, jego żona zaszła w ciążę. Córka Stanisława nie poznała jednak swojego ojca. 6 czerwca 1945 r. „banda” napadła na posterunek, uprowadziła milicjanta i zabiła. Zwłok nigdy nie odnaleziono.

– Mama szukała jego mogiły przez lata, ale nie znalazła. Wydawało się, że pogodziła się z tym, że nigdy nie odkryje prawdy – wspomina Panasiewicz. – Na łożu śmierci poprosiła jednak, żeby szukać taty w Trzeszczanach, czyli tam, gdzie mieszkał w 1945 r.

Poszukiwania nabrały tempa dopiero w 2012 r. Wtedy jedna z lokalnych gazet opisała ekshumację mogiły żołnierskiej z parku przy pałacu w Trzeszczanach.

– Kiedy budynki znalazły nowego właściciela, ten doprowadził do przeniesienia mogiły na cmentarz parafialny. W trakcie ekshumacji okazało się, że w kwaterze są dwa ciała, a nie jedno jak myśleliśmy do tej pory – opowiada Adela Marek, wieloletnia sołtys i świadek ekshumacji. – To były dwa męskie szkielety. Płyciutko zakopane. Obok siebie. Trumnę przywieźli tylko jedną. Nie czekali na drugą. Włożyli kości do worków i pochowali w jednej trumnie.

Zajmujący się sprawą historycy uznali, że w mogile pochowane są osoby związane z walkami partyzanckimi z kwietnia 1944 r. Swoje ustalenia oparli na przekazach mieszkańców okolicy. Dodali jednak, że nie jest to stwierdzone z całą pewnością. Na pewno ustalono jedynie, że jeden z pochowanych mężczyzn mógł mieć ok. 20 lat. Drugi – ok. 30-40 lat.

– Mój tata miał 35 lat. Dlatego byłam przekonana, że to jego szkielet odnaleziono – mówi Stanisława Panasiewicz. – Pojechałam na miejsce. Rozmawiałam z ludźmi. Spotkałam się z jedynym żyjącym świadkiem zbrodni. Opowiedział mi, że widział, jak zabijano mojego ojca. Poznał go na zdjęciu, które mu pokazałam. Niestety nie nagrałam tej rozmowy, a ten człowiek już nie żyje.

Sprawa nie dawała kobiecie spokoju. Uznała, że musi doprowadzić ją do końca. Dlatego w październiku wystąpiła do wojewody o zgodę na ekshumację i przeprowadzenie badań DNA. Nie prosiła o pieniądze. Chciała przeprowadzić badania na własny koszt.

– Urzędnicy odmówili mi tego pisząc, że muszę im udowodnić, że w grobie spoczywa mój tata. A jak mam to zrobić, skoro dopiero badania mogą to potwierdzić? To błędne koło – denerwuje się kobieta.

– Musimy otrzymać wniosek, w którym w sposób bardzo uprawomocniony, czy graniczący wręcz z pewnością udokumentowana będzie sprawa pochówku w mogile ojca wnioskodawczyni – tłumaczy Małgorzata Tatara z Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego. – W podobnych sprawach trudno o dowody. Mogą być nimi jednak także m.in. spisane relacje świadków wydarzeń oraz wszelkiego rodzaju pośrednie dokumenty.

W tej sprawie jest jeszcze jedna ciekawa i niewyjaśniona kwestia. MO badające sprawę 23 lata po zaginięciu funkcjonariusza ustaliło, że posługiwał się on cudzymi dokumentami. Ojciec Stanisławy Panasiewicz nazywał się w rzeczywistości Stanisław Więcławski. Dowód na inne nazwisko otrzymał od znajomych, gdy bez dokumentów uciekł z robót w Niemczech. Dlaczego posługiwał się nimi po odzyskaniu niepodległości – tego nie udało się ustalić. Nie powiedział o tym nawet swojej żonie.

Tabliczka w prokuraturze

Sprawą pochówku w Trzeszczanach zajmie się także Prokuratura Rejonowa w Hrubieszowie. Chodzi o tabliczkę. Pierwotnie na mogile był napis: „Tu spoczywa żołniesz” (pisownia oryginalna). Cztery lata temu Gmina Trzeszczany zastąpiła ją nową z napisem: „Tu spoczywają partyzanci – polski i radziecki rozstrzelani w IV 1944 przez Niemców”. Prokuratura ma ustalić, czy zrobiono to bez zgody i wiedzy Wojewody Lubelskiego oraz na jakiej podstawie uznano datę i przynależność narodową pochowanych.

Czytaj więcej o: milicja grób Henryk Dzierzbiński
Gość
Gość
Gość
(10) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (2 grudnia 2015 o 21:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Pani ma pecha, jej zamordowany ojciec nie był z opcji dziś jedynie słusznej czyli z tzw. "żołnierzy wyklętych" tylko o zgrozo z Milicji Obywatelskiej. O badania dla odnalezienia takiego nie upomni się żaden ipn. Dla urzędników ze strachu i wygody niech pozostanie NN. Bo za chwilę ipn ruszy do czyszczenia z niesłusznych patronów ulic, placów i z pomników oraz złych tablic. I żaden urzędnik tej "rewolucji moralnej i sprawiedliwości dziejowej" czyli zwykłej małej zemście nie podskoczy.
Rozwiń
Gość
Gość (13 listopada 2015 o 22:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dwa worki ekshumacyjne wrzucone jak kartofle do jednej trumny to w naszej Ojczyźnie nowy hit! Tego jeszcze nie było! BRAWO WOJEWODA LUBELSKI !! CIEKAWE CZY NA GWOŹDZIACH DO TRUMNY TEŻ OSZCZĘDZANO? LUDZKIE SZKIELETY W DOLE ZASYPALI I TERAZ NIE KWAPIĄ SIĘ W URZĘDZIE WOJEWÒDZKIM WYJAŚNIĆ JAKĄ TAJEMNICĘ KRYJE MOGIŁA WOJENNA
Rozwiń
Gość
Gość (13 listopada 2015 o 17:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Niektórzy jednocześnie walczyli za Polskę i mordowali innych Polaków także o Polskę walczących. Dla jednych bohaterowie a dla innych bandyci. To się wcale nie wyklucza. A ci dzisiaj wychwalani pod niebiosa często też mają dużo na sumieniu. Historia nie jest czarno-biała.
Rozwiń
Gość
Gość (13 listopada 2015 o 16:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nieraz szpiedzy z NKWD przyjmowali nasze nazwiska ludzi wcześniej przez nich zamordowanych czasem nie warto szukać kim kto naprawdę był skoro nawet zonie nie wyjawił. Niech ta kobieta uważa na słowa nazywając partyzantów bandytami bo obraża wielu ludzi którzy w czasie wojny naprawdę walczyło o Polskę a powojnie za to byli prześladowani. Mój teść był utrwalaczy władzy ludowej czyli MO jak jej ojciec i nieraz chwalił się jak pomagał przy likwidacji partyzantów, ich rodzin nie mając litości nawet wobec kobiet w ciąży czy dzieci zabijano całe rodziny nie wiadomo nawet gdzie pochowani. Była to sfora zwyrodnialców a podziemie likwidowało tych najgorszych. Teść do końca życia nie siadał w otwartym oknie jak jego koledzy z branży zmarł 2013r
Rozwiń
Gość
Gość (13 listopada 2015 o 15:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gdyby był z NSZ to już dawno by go ekshumowano i postawiono pomnik. Taka panuje równość i demokracja w RP.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (10)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!