czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Chełm

Mój dom leży w szufladzie

Dodano: 16 marca 2008, 19:14

Aby doprowadzić prąd do posesji Stanisława Sosińskiego w Kolonii Mszana, należy ułożyć siedem metrów kabla.

Problem w tym, że trzeba wejść na teren należący do Nadleśnictwa Sobibór. Od prawie roku energetycy i leśnicy nie mogą się w tej sprawie dogadać.

Sosiński działkę w gminie Wola Uhruska kupił przed ponad rokiem. Do tej pory postawił budynek gospodarczy. Chciał też zbudować dom, ale dopóki nie będzie miał prądu, jest to niemożliwe.

- Warunki doprowadzenia prądu na moją posesję otrzymałem już w marcu 2007 r. - mówi. - Wszystkim miał się zająć chełmski zakład energetyczny. Pomimo upływu czasu prądu jak nie miałem, tak nie mam.

Najpierw z wydaniem zgody na udostępnienie terenu energetykom zwlekał nadleśniczy Nadleśnictwa Sobibór.

- Usłyszałem od niego, że ułożenie podziemnego kabla byłoby jednoznaczne z naruszeniem prawa własności lasu - mówi Sosiński. - W końcu ustąpił i pozytywnie zaopiniował warunki przyłącza. Kolejny krok miał należeć do Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych.

Dyrekcja zareagowała, ale w sposób nierozwiązujący problemu. - Otrzymaliśmy od Lasów Państwowych projekt umowy dzierżawy gruntu tak sformułowany, że praktycznie nie moglibyśmy wbić tam nawet łopaty - mówi Piotr Powaga, rzecznik prasowy ZKE Dystrybucja sp. z o.o. (dawna Zamojska Korporacja Energetyczna).

- Wszystkiemu winna była klauzula zabraniająca nam ograniczania ich prawa własności. Wkopanie w ziemię choćby tylko siedmiu metrów kabla byłoby takim właśnie ograniczeniem. Oznacza to, że w tym miejscu leśnicy nie mogliby posadzić nawet jednego drzewka.

W miejscu, gdzie miał być wkopany kabel przebiega napowietrzna linia energetyczna i podziemny światłowód telekomunikacyjny. O budowaniu domów czy sadzeniu drzew nie ma tam więc mowy. Sosiński zaczyna podejrzewać leśników o bezinteresowną złośliwość.

Urzędnik z Wydziału Zasobów Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Lublinie, który nie chciał występować z imienia i nazwiska, bagatelizuje problem. - Nasz projekt umowy jest poprawny - zapewnia. - Załatwiamy setki takich spraw i nie rozumiem, dlaczego tym razem energetycy mają zastrzeżenia. Zakład po prostu musi dogadać się z nadleśniczym.

Zniecierpliwiony takim obrotem sprawy operator systemu w końcu przekazał sprawę prawnikom z zamojskiej centrali firmy. Pomiędzy nimi a Regionalną Dyrekcją trwa wymiana korespondencji. A Sosiński, chociaż ma gotowy projekt wymarzonego domu, wciąż zmuszony jest trzymać go w szufladzie.
Czytaj więcej o:
5555piotrek
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

5555piotrek
5555piotrek (17 marca 2008 o 22:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
;)to jest jedna wielka banda konowałówi gudłaji !! .taka sama sytuacja jest wszędzie -dwie instytucje należące do tego samego właściciela tzn.do państwa polskiego nie może się dogadać - to jest paranoja!!!! trzeba ich postraszyć procesem cywilnym -personalnie może narobią w rajty!!
niech pan się trzyma !!! jesteśmy z panem!
POKRZYWDZONY PRZEZ BANDę KOLESI
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!