poniedziałek, 18 grudnia 2017 r.

Chełm

Niechciane kąpielisko

  Edytuj ten wpis
Dodano: 21 czerwca 2007, 16:40

Od jutra nad bezpieczeństwem kąpiących się w chełmskich Gliniankach będzie czuwał ratownik.

Jego zatrudnienie i bieżące uprzątanie plaży, to jedyne, co MOSiR zrobi dla tego kąpieliska.

Wokół Glinianek jest względnie czysto. Trudno za to dopatrzyć się gospodarskiej ręki. Jedyne urządzenia to obskurny kontener i maszt na wysepce, na którym ma powiewać flaga informująca, że można się kąpać, bądź nie. Nie ma śmietników, ani tym bardziej choćby jednego, nawet prowizorycznego szaletu.
- Przyznaję, że najchętniej Glinianek bym się pozbył - mówi Zbigniew Mazurek, dyrektor MOSiR. - Aby je porządnie zagospodarować i zacząć na nich zarabiać, a nie dokładać, najpierw trzeba wydać duże pieniądze. My ich nie mamy.
Mazurek nie ukrywa, że może jeszcze w tym roku ogłosi przetarg na wydzierżawienie plaży. Jeśli mu się uda, to już prywatny przedsiębiorca będzie zabiegał o ratowników. Również użerał się z właścicielami sąsiednich ogródków działkowych, którzy tradycyjnie swoje śmieci przerzucają na teren kąpieliska.
- Wprowadzenie opłat za wejście na kąpielisko nie wchodzi w rachubę - mówi Mazurek. - Prywatny gospodarz będzie mógł natomiast zarabiać na przykład prowadząc sezonowy bar, wypożyczalnię kajaków i rowerów wodnych czy chociażby sprzedając bilety na taką wodną zjeżdżalnię, jaka stoi przy głównej plaży w Okunince nad Jeziorem Białym. Pomysły można zresztą mnożyć.

Na Gliniankach MOSiR utrzymuje jedynie teren z plażą. Całą resztą, za drobną opłatą, zawiaduje Zarząd Okręgowy Polskiego Związku Wędkarskiego.
- Nie sądzę, aby znalazł się przedsiębiorca gotowy zaangażować się na Gliniankach - mówi Krzysztof Daniłow, szef biura chełmskiego PZW. - Nie chcę się wypowiadać na temat ewentualnej działalności rekreacyjnej. Natomiast jeśli chodzi o gospodarkę rybacką, to będzie miał ograniczone możliwości. To głęboki, miejscami nawet na ponad 20 m zbiornik, z którego nie można spuścić wody, by pozyskać ryby.
Daniłow zapewnia, że wędkarze, jako dzierżawcy łowiska zarybiają je dwa-trzy razy w roku. Aby tam łowić wystarczy mieć opłacone składki członkowskie PZW. Tymczasem gdyby to łowisko trafiło w prywatne ręce, to jego nowy właściciel zapewne wprowadziłby opłaty za wędkowanie. Trudno się też spodziewać, że ponosiłby koszty zarybiania. W ten sposób po prostu wyjałowiłby zbiornik. Daniłow służy przykładami takich scenariuszy.
Jeśli nie znajdzie się ktoś z wizją zagospodarowania Glinianek, to kąpielisko utrwali się jako miejsce przez miasto niechciane, z zarośniętą trawą plażą i piwnym barem w tle.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!