poniedziałek, 23 października 2017 r.

Chełm

Obronili się przy pomocy katapulty

  Edytuj ten wpis
Dodano: 9 lipca 2009, 14:33
Autor: Monika Mojsym

Czterech studentów, od wczoraj już inżynierów, zamiast opasłych prac dyplomowych zaprezentowało … pojazd napędzany silnikiem spalinowym i katapultę.

- Gdy powiedzieliśmy kolegom o naszym pomyśle to pukali się w głowę. Szczerze mówiąc niewielu wierzyło, że może nam się udać - opowiada Janusz Czebiera, który razem z Bogdanem Psują skonstruował pojazd spalinowy. Obaj studiowali mechanikę i budowy maszyn.

- Liczyliśmy się z tym, że będzie to wymagało więcej zaangażowania niż w przypadku zwyczajnej pracy dyplomowej, ale postanowiliśmy zaryzykować. W sumie, na zrobienie naszego autka poświęciliśmy aż 64 dni. Codziennie pracowaliśmy po osiem godzin. Nie obyło się też bez nakładów finansowych. Na części i materiały wydaliśmy prawie dwa tysiące złotych.

Prace przy budowie nadzorował prof. dr hab. inż. Andrzej Gontarz. Jednak pełny rezultat pracy swoich studentów zobaczył dopiero w dniu egzaminu. Młodzi inżynierowie są zadowoleni ze swojego dzieła. Pojazd powstał na bazie fiata 126p. Tylko nadwozie to już ich autorski pomysł.

- Można rozpędzić się nim do ponad siedemdziesięciu kilometrów na godzinę. Świetnie sprawdza się na terenach piaszczystych i w lesie - zachwala Bogdan Psuja. - Jednak raczej nim już nie pojeździmy. Postanowiliśmy, że przekażemy go uczelni. Może za parę lat przyjdziemy tu pokazać go naszym dzieciom.

Studenci Instytutu Nauk Technicznych stworzyli też … katapultę. Do tego pomysłu namówił ich promotor, prof. dr. hab. inż. Zbigniew Pater.

- Na początku mieliśmy dużo wątpliwości, ale potem doszliśmy do wniosku, ze spróbujemy - przyznają Daniel Skrochocki i Paweł Ćwir. - Problemy zaczęły się później. Okazało się, że brakuje materiałów na ten temat, a jeżeli trafi się jakieś opracowanie, to tylko w obcym języku. Bazowaliśmy więc przede wszystkim na rysunkach technicznych.

Okazało się, że katapulty nikt już raczej nie używa. Ostatni raz były wykorzystywane podczas I wojny światowej do wystrzeliwania granatów.

Prace związane z budową zaczęły się dopiero wtedy, gdy gotowy był komputerowy model katapulty.

- Do jej budowy użyliśmy drewna, poszczególne elementy były skręcane. Potrzebne były konsultacje ze stolarzami - mówi Daniel Skrochocki. - Staraliśmy się używać łatwo dostępnych części. Przydał się m.in. trzonek od mopa. Mimo to wydaliśmy na wszystko kilkaset złotych.

Z katapulty można wystrzelić prawie półkilogramowe kule. Samo urządzenie ma służyć do obrazowania przemiany energii potencjalnej w kinetyczną. Katapulta również zostanie przekazana uczelni.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Aras
Gniewko z Lublina
MGMA04
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Aras
Aras (10 lipca 2009 o 19:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
OJ , może i nie ma czym się jarać ale chłopaki na pewno wybili się ponad przeciętność podejmując się takich tematów prac. . Sam studiowałem mechanikę i wiem ze większość studentów idzie na łatwiznę i bierze sobie tematy czysto teoretyczne wymagające przeważnie pozmieniania i przepisania fragmentów kilku książek . Nakład pracy przy tematach, które wybrali ci Panowie jest nieporównywalnie większy i jak ktoś pisze ze to jest pikuś to świadczy o tym ze nie ma on zielonego pojęcia . W razie jakby ktoś wątpił to niech spróbuje sił i niech sobie opracuje projekt , wykona obliczenia , przeprowadzi symulację komputerową , sporządzi dokumentacje rysunkową , napisze część teoretyczną w oparciu o dostępną literaturę i zbuduje tą maszynę tak żeby działała , to może zmieni zdanie. Jak dla mnie sam fakt ze Panowie Inżynierowie podjęli się takich nietuzinkowych tematów zasługuje na uwagę. Bo w końcu co oni z tego mieli? Chylę czoła i pozdrawiam.
Rozwiń
Gniewko z Lublina
Gniewko z Lublina (9 lipca 2009 o 20:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
MGMA04 napisał:
Właśnie, ze mają powód do dumy, że nie poszli na łatwiznę i nie przy pomocy plagiatu lub kupionego gotowca uzyskali tytuł inżyniera, ale własną pracą i pomysłem, wiedzą zdobyli ten tytuł. i dla tego serdecznie im gratuluję i życzę powodzenia w znalezieniu mądrych pracodawców, którzy potrafią docenić pracowitość, uczciwość i zaangażowanie.


Jakim własnym pomysłem. Katapultę wymyślili w średniowieczu a stary fiat 126 też już jakby z innej epoki. Co twórczego zrobili? Nic. Skorzystali z dawno istniejących gotowców. Zrobili marne kopie tych gotowców bo gorsze od samych gotowców. Czy nie nosi to znamion plagiatu ? Fabryczny fiat 126 rozpędzal się do prędkości ponad 100 km/h. Po lasach i piasku też potrafil jeździć. Jaki postęp wynika lub nowinka wynika z ich prac??? Chyba nie na tym polega nauka. "Inżynier" zobowiązuje a te ich prace są nawet zbyt cienkie jak na poziom jakiegoś technikum.
Jeszcze raz powtórzę. Żenada.
Rozwiń
MGMA04
MGMA04 (9 lipca 2009 o 20:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gniewsko z Lublina napisał:
I co to kuźwa jest??? Czym tu się chwalić i "jarać".
Starego złoma 126 przerobili na "pojazd zasilany silnikiem spalinowym który rozpędza się do 70 km/h !!!!!! Szok. A ten model katapulty. Słów brakuje. Jeszcze napiszcie, że ktoś zrobił malowaną "prockę" na gumki aptekarskie (bo o gumowe wenttyle trochę trudno). Nauka sięga dna i jeszcze się tym chwalą. Ci profesorofie powinni sie schować i spalić ze wstydu. Za takie coś ktoś poważnie powinien się przyjrzeć temu co oni reprezentuą soba i czy napewno zasłużenie przed nazwiskiem dopisują sobie prof.

Właśnie, ze mają powód do dumy, że nie poszli na łatwiznę i nie przy pomocy plagiatu lub kupionego gotowca uzyskali tytuł inżyniera, ale własną pracą i pomysłem, wiedzą zdobyli ten tytuł. i dla tego serdecznie im gratuluję i życzę powodzenia w znalezieniu mądrych pracodawców, którzy potrafią docenić pracowitość, uczciwość i zaangażowanie.
Rozwiń
Gniewsko z Lublina
Gniewsko z Lublina (9 lipca 2009 o 20:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
I co to kuźwa jest??? Czym tu się chwalić i "jarać".
Starego złoma 126 przerobili na "pojazd zasilany silnikiem spalinowym który rozpędza się do 70 km/h !!!!!! Szok. A ten model katapulty. Słów brakuje. Jeszcze napiszcie, że ktoś zrobił malowaną "prockę" na gumki aptekarskie (bo o gumowe wenttyle trochę trudno). Nauka sięga dna i jeszcze się tym chwalą. Ci profesorofie powinni sie schować i spalić ze wstydu. Za takie coś ktoś poważnie powinien się przyjrzeć temu co oni reprezentuą soba i czy napewno zasłużenie przed nazwiskiem dopisują sobie prof.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!