wtorek, 24 października 2017 r.

Chełm

Rotten Bark: muzyczna petarda z Włodawy

  Edytuj ten wpis
Dodano: 25 marca 2011, 15:36

Rotten Bark (mat. własne zespołu)
Rotten Bark (mat. własne zespołu)

Trzy minuty w muzycznym show telewizji Polsat wystarczył, by na ich punkcie oszalały setki młodych ludzi w całej Polsce. Rotten Bark, popowo-punkowy zespół wywodzący się z Włodawy, ma szansę przejść do półfinału programu "Must be the music”.

Muzycy na swój sukces pracowali przez 4 lata, w maju wyjdzie ich debiutancka płyta.

"Siedzę w domu, mam pisać pracę i nie mogę się skupić, bo cały czas słucham "King of the disco”! Zamiast pisać, to głosuję na Was po raz setny chyba! Takiej sytuacji nie miałam nawet z "Purple rain” Prince'a!”.

"Czekam na jakiś koncert w Poznaniu i płytę! Zakochałam się w Waszym zespole!”.

"Kiedy gracie we Wrocławiu??? Błagam o informację! Wasza muzyka jest tym, czego od 21 lat potrzebuję!!!”.

takich komentarzy na oficjalnym profilu zespołu Rotten Bark na portalu facebook nie brakuje. Młodzi ludzie oszaleli na punkcie kapeli i ich hitu "King of the disco” po występie w nowym show telewizji Polsat "Must be the music”. Zanim jednak pokazali się w niedzielny wieczór przed wielomilionową publicznością, to przez kilka dobrych lat pracowali na swój sukces.

Początek

– Muzyką zajmuję się od wielu lat. Wcześniej grałem w zespole heavymetalowym, jednak w 2006 roku założyłem Rotten Bark jako odskocznię od ciężkiego grania – opowiada Adrian Owsianik, gitarzysta i lider kapeli. – Nie wiązałem przyszłości z drugim zespołem, jednak okazało się, że taka forma grania – lżejszego niż metal – bardziej mi odpowiada.

W 2007 roku Owsianik odszedł od poprzedniej kapeli i poświęcił się Rotten Bark. – Skład, w jakim teraz gramy, ukształtował się tak naprawdę w 2008 roku, po tym okresie zmienił nam się perkusista – wspomina lider Rotten Bark.

– Myślę, że wniosłem do zespołu trochę lekkości, już wtedy chłopaki grali dość skocznie, jednak uważam, że mój wokal i spojrzenie na muzykę ożywiły jeszcze naszą twórczość – ocenia Kamil Malczyk, wokalista.


Muzyka

– Gramy pop-punk, to brzmienie dość zapomniane w Polsce, a usłyszałem je pierwszy raz, jak byłem nastolatkiem, około 1993 roku. Wtedy popularne były takie kapele jak Green Day czy Offspring. A my nawiązujemy do takiego stylu – wyjaśnia Adrian Owsianik. – Ta muzyka jest o wiele prostsza do grania niż heavy metal.

Najpierw Adrian pisze muzykę, potem Kamil układa pod to tekst. – Piszę przede wszystkim o uczuciach, o relacjach damsko-męskich. Większość tekstów jest oparta na moich własnych doświadczeniach, myślę, że moje byłe dziewczyny znajdą tutaj coś o sobie – śmieje się Kamil.

Wokalista do niedawna mieszkał w Lublinie, skąd pochodzi, ale jesienią przeniósł się do Warszawy. – Pojechałem tam za dziewczyną – wyjaśnia krótko.

Must be the Music

– W sylwestra kolega pokazał mi reklamę tego show, postanowiliśmy spróbować swoich sił – wspomina Adrian Owsianik. – Przeszliśmy pierwszy casting i zaproszono nas na eliminacje w Warszawie.

Kamil nie wspomina za dobrze samego początku. – Byłem nastawiony dość negatywnie, wszystko zaczęło się o godzinie 8 rano, a my wystąpiliśmy przed właściwym jury, złożonym z gwiazd dopiero o 23.30 – opowiada Kamil Malczyk.

– Byliśmy bardzo zmęczeni, na pewno nie pomagało nam też to, że wiele kapel odpadało w czasie, kiedy czekaliśmy na swoją kolej.

Rotten Bark postanowili przedstawić siebie, a nie tylko to, że umieją grać na gitarze, czy śpiewać. – Nie chcieliśmy grać coverów, jak robiła to większość, tworzymy swoją muzykę i to tam pokazaliśmy – mówi Kamil.

Sukces nr 1

– Najbardziej bałem się oceny pani Eli Zapendowskiej, która jest profesjonalistką, jednak zaskoczyła mnie tak przyjemna ocena – wspomina Kamil. – Adam Sztaba stwierdził, że nasze kompozycje są spójne i wszystko jest na swoim miejscu. To bardzo miłe usłyszeć coś takiego od profesjonalisty – dodaje Adrian.

Już w trakcie występu było widać, że Rotten Bark ujął jury swoją żywiołowścią i naturalnym zachowaniem na scenie. Łozo z zespołu Afromental przez cały występ uśmiechał się, na koniec zaczął klaskać, podobnie Adam Sztaba.

– Teraz czekamy na werdykt jury, czy zgodzą się na przejście do półfinału – mówi Adrian. – To jednak nie wpłynie na wydanie naszej płyty, co powinno udać się na początku maja – dodaje.

Płyta

Materiał z albumu "Stock in here” powstał w drugiej połowie ubiegłego roku w prywatnym studio zespołu w Wereszczynie. – To także moje miejsce pracy, nagrywają u nas zespoły z całej Polski, z Poznania, Łomży czy Płocka – opowiada Adrian. Płyta czeka gotowa na wydanie od listopada.

Zespół kończy właśnie rozmowy z firmą, która będzie dystrybutorem ich debiutu. Już teraz Rotten Bark promuje się w internecie teledyskiem do utworu "King of the disco”.

– To nasz czwarty klip, trzy poprzednie, chociaż nagrane, to z różnych powodów nie ujrzały światła dziennego – mówi Kamil. Płyta zawierająca 11 piosenek po angielsku powinna być na półkach sklepowych za kilka tygodni.

W maju zespół zagra koncerty na świętach studenckich w kilku częściach Polski, m.in. w Chełmie i Krakowie. W najbliższy weekend Rotten Bark w Lublinie będzie kręcił swój drugi oficjalny klip.

Gdzie będzie można spotkać muzyków. – Teledysk powstanie na ulicach – zapowiada gitarzysta. – Chcemy pokazać, że Lublin ma nie tylko piękna starówkę.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!