poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Chełm

Wysikał się w krzakach. Siedział w areszcie o trzy dni za długo

Dodano: 5 sierpnia 2011, 18:28

Pan Mariusz przekonał się, że do aresztu łatwiej trafić, niż niego wyjść (JACEK BARCZYŃSKI)
Pan Mariusz przekonał się, że do aresztu łatwiej trafić, niż niego wyjść (JACEK BARCZYŃSKI)

W piątek przed tygodniem trafił do aresztu. W środę sąd chciał go wypuścić. Ale wolność odzyskał dopiero w piątek po południu. Tyle czasu – z sądu do aresztu – wędrował nakaz zwolnienia.

Wiceprezes Sądu Rejonowego Lublin-Wschód uważa, że to i tak szybko. Bliscy Mariusza Z. są innego zdania.

Mężczyzna trafił do aresztu za to, że półtora roku temu wysikał się w krzakach. Przyłapali go policjanci. Dostał mandat za siusianie i za używanie wulgarnych słów. Nie przyjął go. Funkcjonariusze wręczyli mu wezwanie do stawienia się w komendzie.

– Nie przyszedł, dlatego skierowaliśmy wniosek do sądu o ukarania Mariusza Z. – mówi Jacek Deptuś z policji w Krasnymstawie.

Sprawę opisała piątkowa "Gazeta Wyborcza”. Sąd wyznaczał terminy kolejnych rozpraw, na które zainteresowany się nie stawiał. Dlaczego? Ponieważ korespondencja z sądu do niego nie docierała. Jego rodzina przeniosła się bowiem do Krasnegostawu, zachowując meldunek w Lublinie. I tam trafiały pisma z sądu.

– W chwili zatrzymania brat nie miał przy sobie dokumentów – mówi pan Robert. – Podał policjantom swoje imię i nazwisko oraz krasnostawski adres zamieszkania. Ci sprawdzili, że jest zameldowany w Lublinie. Uznali, że chciał wprowadzić ich w błąd.

Od tamtej pory cała korespondencja z policji i sądu trafiała do Lublina. Także informacja, że sąd zaocznie zadecydował o ograniczeniu mu wolności na miesiąc. Do zainteresowanego ta decyzja nie dotarła, a więc się do niej nie zastosował. I za to sąd postanowił wymierzyć mu jeszcze dotkliwszą karę – 15 dni aresztu. Również o tym Mariusz Z. nie miał pojęcia, dopóki nie został zatrzymany do rutynowej kontroli drogowej. Policjanci zabrali go ze sobą.

Prawnik Mariusza Z. napisał zażalenie na ostatnie postanowienie sądu. Podkreślił, że jego klient nie brał udziału w toczącym się postępowaniu, gdyż o nim nie wiedział. Zwrócił także uwagę, że ustalenie, gdzie naprawdę mieszka, nie powinno być problemem dla policji. W ostatnią środę Sąd Rejonowy Lublin Wschód nakazał zwolnić Mariusza Z. z aresztu.

Ale w piątek rano Robert Z. wciąż był za kratkami. Celę opuścił dopiero po południu. – Środowy nakaz zwolnienia został wystawiony pod koniec dnia pracy – mówi Łukasz Obłoza, zastępca sędziego rejonowego Sądu Lublin-Wschód. – Prawdopodobnie został wysłany na drugi dzień rano listem poleconym. Dokumentacja dotarła do aresztu w piątek, a więc moim zdaniem i tak szybko.

Czy nie szybciej byłoby dostarczenie decyzji sądu przez gońca? – Tego rodzaju dokumenty możemy dostarczać przez pracowników sądu jedynie w obrębie miejscowości, w której ten sąd się znajduje – wyjaśnia Obłoza.
Czytaj więcej o:
newbe
syf
gosc
(16) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

newbe
newbe (8 sierpnia 2011 o 09:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Olał system nie stawiając się na wezwanie to nie ma się co dziwić że system olał jego, bidulka.
Rozwiń
syf
syf (6 sierpnia 2011 o 13:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
a potem sie dziwia psy ze "jebac policje"
Rozwiń
gosc
gosc (6 sierpnia 2011 o 12:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='cap' timestamp='1312574014' post='511385']
3 kolarzy, 4 sikających, 2 plujących i masz awans
[/quote]

haha dobre, ale niestety to pewnie smutna prawda
Rozwiń
Morda
Morda (6 sierpnia 2011 o 01:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
W Radzyniu sąd skazał świadka, za powiedzenie prawdy o oskarżonym. Odwoławczy sąd lubelski, to przyklepał.Świadek na polecenie sądu, że ma mówić prawdę, powiedział co mu jest wiadome w sprawie. Świadek powiedział, że oskarżony to policyjny donosiciel. Dostał za to karę i grzywnę 6 tyś. zł. Takie mamy sądy w RP, ze niedługo, lepiej się nie odzywać i nie zeznawać w sprawie. Bo można dostać karę wiezienia, o zakazie publicznego odzywania się, nie wspomne. Takie mamy sądy w RP.
Rozwiń
Gość
Gość (6 sierpnia 2011 o 00:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
sąd zaocznie zadecydował o ograniczeniu mu wolności na miesiąc. Do zainteresowanego ta decyzja nie dotarła, a więc się do niej nie zastosował. I za to sąd postanowił wymierzyć mu jeszcze dotkliwszą karę15 dni aresztu.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (16)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!