środa, 13 grudnia 2017 r.

Chełm

Z Chełma do Nepalu. "Zagnały mnie tam marzenia, a zatrzymała miłość"

  Edytuj ten wpis
Dodano: 25 stycznia 2015, 16:15

O jakiej porze roku w Nepalu jest najpiękniej? Otóż w kwietniu przed porą deszczową, kiedy kwitną tam rododendrony. Rozmowa z Magdaleną Pietruszką-Pandey, chełmianką, która od dwóch lat mieszka i pracuje w Nepalu

Magdalena Pietruszka Pandey przyjęła zaproszenie do znanego z inicjatyw kulturalnych lokalu "Strzecha u Wojciecha” i podzieliła się się z chełmianami swoją wiedzą na temat Nepalu i Himalajów. Barwnie opowiadała o Katmandu, w którym mieszka, życiu codziennym w tym mieście, otaczających go monumentalnych górach oraz wszelkich uwarunkowaniach związanych z wspinaczką.

• Co sprawiło, że dziewczyna z Chełma wyjechała i pozostała w Nepalu?

- Zawsze fascynowały mnie góry, a tym bardziej te największe. Bardzo pragnęłam je zobaczyć. W końcu w 2010 roku mogłam sobie pozwolić na wyjazd do Nepalu. Zagnały mnie tam marzenia, a zatrzymała… miłość.

• Od pierwszego wejrzenia?

- Poznałam tam i z wzajemnością zakochałam się w Nepalczyku. Najpierw założyliśmy rodzinę, a następnie własną firmę Exploring Nepal.

• Już sama nazwa firmy tłumaczy, czym się zajmujecie…

- Organizujemy wyprawy trekingowe i wspinaczki. To przede wszystkim specjalność Sujana, mojego męża. Z kolei ja, jako psycholog koncentruję się na stwarzaniu tym naszym klientom, którzy tego potrzebują warunków do medytacji, wejrzenia w siebie, zastanowienia się nad dotychczasowym życiem i wytyczania sobie w tym życiu nowych celów i wartości. Bezpośredni kontakt z potęgą gór temu wszystkiemu bardzo sprzyja.

• Pani i mąż pochodzicie ze skrajnie różnych kultur. Mimo to zaiskrzyło, jesteście razem i wychowujecie synka. Rzeczywiście nie było żadnych barier?

- Nepalczycy z natury są niezwykle tolerancyjni i ciekawi świata. Zanim się pobraliśmy Sujan, należący do najwyższej w jego kraju kasty braminów miał czas mnie poznać. Wiążąc się z nim nie musiałam niczego się wyrzekać i nic nie zostało mi odebrane. "Moi” bramini są tam moją rodziną. Na przykład w czasie świąt Bożego Narodzenia nauczyłam ich dzielić się opłatkiem. Smakują im już nasze śledzie, czy tradycyjny barszczyk. No i jak dzieci potrafią cieszyć się gwiazdkowymi prezentami.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o: nepal
filip
filip
Marcin
(5) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

filip
filip (26 stycznia 2015 o 21:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Gratulacje. Oby szło Ci jak najlepiej!

W razie problemów - wracaj do PL. Zawsze jesteś tutaj u siebie.

Raczej omijaj szerokim łukiem Polskę. Tutaj jeszcze dziesięciolecia minął zanim docenią twoją wiedzę i umiejętności. Na razie z wykształceniem i językiem można załapać się na 1700-2400 netto... niestety złotych, a nie Euro :(
Rozwiń
filip
filip (26 stycznia 2015 o 21:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A ja zakochałem się w Ślązaczce, podczas pobytu w Niemczech. I też jest fajnie :p
Rozwiń
Marcin
Marcin (25 stycznia 2015 o 20:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Gratulacje. Oby szło Ci jak najlepiej!

W razie problemów - wracaj do PL. Zawsze jesteś tutaj u siebie.

Rozwiń
Gość
Gość (25 stycznia 2015 o 19:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

:)dobrze,że takie są :)

Rozwiń
Gość
Gość (25 stycznia 2015 o 18:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

:D kochliwa jakaś :D

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (5)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!