poniedziałek, 18 grudnia 2017 r.

Chełm

Zlitowała się nad psem i teraz ma kłopot, czworonożny

  Edytuj ten wpis
Dodano: 9 lutego 2012, 15:47
Autor: bar

Znaleziona suczka łasi się do ludzi (Danuta Weremczuk)
Znaleziona suczka łasi się do ludzi (Danuta Weremczuk)

Córka pani Danuty Weremczuk ,wracając w nocy od znajomych do domu natknęła się na ul. Jana Pawła II na trzęsącego się z zimna i piszczącego psa. Ulitowała się nad zwierzęciem i zabrała go do domu. Na drugi dzień, kiedy piesek odzyskał już siły i wrócił mu apetyt, jej mama zadzwoniła do Straży Miejskiej z informacją, że zaopiekowała się suczką, którą jednak teraz ktoś musi zabrać.

– Strażnicy przyjechali do mnie i już na wstępie ręce mi opadły, a córka wręcz się rozpłakała – mówi pani Danuta. – Jeden ze strażników zapytał bowiem, czy to tu jest ten pies, którego mają uśpić? To po to zaopiekowaliśmy się psiakiem i wezwaliśmy strażników?

Weremczuk usłyszała od strażników, że skoro już zaopiekowała się psem, to jest jego opiekunem. A psa nie wezmą, bo nie ma na to pieniędzy, ani schroniska, które zechciałoby go zabrać. Na to pani Danuta zapowiedział, że w takim razie sama im psa przyprowadzi.

– No to zostanie pani ukarana za podrzucenia psa – miał odparować jeden ze strażników.
Sławomir Borkowski, komendant Straży Miejskiej we Włodawie nie wyklucza, że jeden z jego podwładnych mógł się niefortunnie wypowiedzieć. Z drugiej strony przyznaje, że jego służba, jak i miasto nie mają możliwości przejęcia znalezionego psa. Miasto nie ma bowiem podpisanej umowy z żadnym schroniskiem. Dlaczego? Gdyż te schroniska i tak są zapełnione ponad miarę i nie chcą przyjmować zwierząt spoza swojego terenu.

Również Borkowski w tym przypadku zasłania się kosztami. W ubiegłym roku za zabranie psa, zagrażającego uczniom jednej ze szkół miasto musiało zapłacić schronisku w Nowodworze k. Lubartowa…. 2,5 tys. zł.

Weremczuk parokrotnie skontaktowała się też burmistrzem, ale też niczego nie wskórała. W rozmowie z nią miał jedynie powielić argumenty, które usłyszała już od strażników. No i wyszło na to, że w domu ma już dwie suki, które od początku się nie znoszą. W tej sytuacji, jak na ironię kłania się wypowiedziane przez strażnika uwaga, że czasami dobrze jest odwrócić wzrok…
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Danuta
Danuta
Danuta
(45) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Danuta
Danuta (28 lutego 2012 o 12:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
completegabriela sokołowska Ogłoszenie dodano:2012-02-25 12:43:38
Znalazłam rudą suczkę, kochaną, szukającą domu. Jest chuda i zmarznięta. Ma około roku. Jest ufna, nie gryzie. Lubi dzieci, i toleruje inne zwierzęta. Prosimy o kontakt na numer 785972333.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Przygarnij pieska! Ogłoszenie dodano:2012-02-26 17:52:44
Śliczna, nieduża suczka szuka domu. Zmarznięta i wychudzona błąka się po mieście, prawdopodobnie została porzucona. Wchodzi do szkół, do kościołów, wyczekuje pod sklepami. Wraca do miejsc, gdzie dobrzy ludzie nie pozwalają jej zginąć z głodu. Z radością i ufnością przyjmuje każdy ludzki odruch. Może znajdzie u kogoś ciepły kąt? Apelujemy do ludzi kochających zwierzęta i wrażliwych na ich krzywdę – przygarnijcie pieska, który tak dzielnie przetrwał srogą zimę i szuka nowego pana. Jeśli ktoś zdecyduje się pomóc suni, proszę dzwonić pod numer telefonu 785972333 lub 785957117.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ten opis bardzo pasuje do suczki, którą uratowaliśmy przed zamarznięciem i którą straż zabrała i zapewniła tymczasową opiekę.Dostaję wiele sygnałów, że ten pies znów wylądował na ulicy.Czy nie ma na to mocnych.Boję się, że teraz ta Pani będzie przechodzić to co ja, Włącznie z pomówieniami.Karmi go , więc jej wmówią, że jest jego właścicielką.Pies jest bardzo przyjazny i spokojny,zasługuje na dobrego opiekuna.Błagam..............-
Rozwiń
Danuta
Danuta (16 lutego 2012 o 08:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
15.02.dzwoniła do córki koleżanka, która widziała psa, o którym pisaliśmy znowu na ulicy.Łasił się do ludzi, próbował wsiąść do czyjegoś samochodu, nakarmiła go,nie mogła go wziąć do domu , bo ma własnego psa.Czyżby pomoc Straży była obliczona na krótką metę, żeby zamknąć mi usta.Mam tylko nadzieję, że to nie był ten sam pies i się mylę.Koszmar.
Rozwiń
Danuta
Danuta (14 lutego 2012 o 21:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Bardzo dziękuję Panu Mariuszowi Kluziakowi z Lubelskiej Straży Ochrony Zwierząt,że mnie obronił przed pomówieniami w artykule włodawskiej gazety Nowy Tydzień.Straż Miejska podjęła szereg czynności zmierzających do pomyślnego załatwienia sprawy.Znaleziono czasowego opiekuna i suczka została zabrana."W odpowiedzi na moje pismo Pan burmistrz pisze: "W identycznych sytuacjach osoba, która zaopiekuje się bezdomnym zwierzęciem przechowuje je do czasu odbioru przez pracowników schroniska lub do chwili znalezienia innego opiekuna bądż właściciela.Piszę to po to, by inni nie wpadli w taką pułapkę bez wyjścia jak ja.Po tych wydarzeniach do dziś nie mogę do siebie dojść.Jak łatwo stać się ofiarą.Proszę tylko pamiętać o tym, żeby wszystko mieć na papierze, bo inaczej możecie Państwo stać się niechcący przymusowymi właścicielami.Gdyby nie to, że moja suka nie toleruje obecności innej suczki pewnie tak by się stało.
Piesek naprawdę był miły i przyjacielski.Życzę mu dobrego właściciela.Można tak było od razu,przepychanki były niepotrzebne. W końcu najważniejszy był pies i jego zdrowie.Jeszcze raz dziękuję.
Rozwiń
Danuta
Danuta (13 lutego 2012 o 15:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Właśnie dzisiaj dowiedziałam się z gazety Nowy Tydzień jak broni się komendantSM i burmistrz.Komendant pisze:"podejrzewamy, że mógł on znudzić swoich właścicieli, którzy dzwoniąc do nas chcieli pozbyć się kłopotu".Co za bzdura, nie żyjemy na pustyni zarówno sąsiedzi jak i znajomi ,czy też ludzie, którzy również wyprowadzają psy mogą zaświadczyć, że jestem właścicielką czarnej suczki, nie rudej.Panowie , czasem trzeba się przyznać do błędu.Jeszcze raz powtarzam.Pies został znaleziony 09.02. 2012roku o godzinie 1 w nocy, Straż Miejska działa od godz. 8 do godz. 16
Straż została powiadomiona zaraz z samego rana, tego samego dnia.Na zdjęciu widać, jestem jeszcze w szlafroku bo nie spodziewałam się, że tak szybko przyjadą.To nie ja chciałam pozbyć się kłopotu tylko Panowie chcieliście pozbyć się kosztownego waszym zdaniem problemu.Ogrzaliśmy psa, bo cały dygotał z zimna,daliśmy jeść i pić,dzieci go głaskały i przytulały, bo był taki biedny i niesamowicie wdzięczny.Zamknijcie nas za to do więzienia, bo okazaliśmy czułość psu a on odwzajęmnił uczucie.Mamy już suczkę w domu a kto zna psy to wie,że suczki są o siebie zazdrosne i nie jest możliwe trzymanie je razem.Tak przynajmniej jest z moim psem,który nie znosi konkurencji, co też mogą potwierdzić sąsiedzi.
Rozwiń
Adam
Adam (13 lutego 2012 o 12:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='MIRON' timestamp='1328811671' post='594623']
na przyszłość najpierw trzeba wykonać telefon do strażniczków i zgłosić problem. Ważne-przy zgłaszaniu czegokolwiek straży miejskiej czy tez policji- trzeba zapamiętać nazwisko oficera dyżurnego bo inaczej zamiotą sprawę pod dywan
[/quote]
Ciekawe jak to jest,że płaci się hyclowi 600 złotych za odłowienie psa,ale nie chce się przyjąć psa od osoby,która uratowała go przed zamarznięciem?To jakaś PARANOJA!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (45)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!