sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Dom

Z pustego i najlepszy dekarz dachu nie załata

Dodano: 15 maja 2009, 14:06
Autor: Marek Kliza

Nie do pozazdroszczenia są warunki, w których przy ul. Kowalskiej w Lublinie mieszka Arkadiusz Rybka z rodziną. Choć trudno też powiedzieć, że nie ma w tym jego winy.


Jego mieszkanie znajduje się na ostatnim piętrze kamienicy. Nadgryzionej zębem czasu - jak wszystkie w tym rejonie miasta. Choć może bardziej właściwe byłoby słowo "zjedzonej”…


- Woda kapie z sufitu po każdym deszczu. Całe poszycie dachu nadaje się tylko do wymiany. W pokoju i łazience panoszy się grzyb - nasz Czytelnik wymienia kolejne minusy lokalu.


Wilgoć w łazience będzie go kosztowała ok. 550 zł.
"Odstąpiono od naprawy - zawilgocona pralka i pomieszczenie” - napisał 3 kwietnia na karcie gwarancyjnej fachowiec wezwany do naprawy urządzenia. Choć kupiona córce przez matkę pralka jest do sierpnia br. na gwarancji - naprawa będzie kosztowała właśnie ok. 550 zł.


Lista wad mieszkania jest dłuższa. Pan Arkadiusz mieszka z córką i 7-letnim wnukiem.


- Mieszkanie jest ogrzewane piecem kaflowym. W zimie, gdy trzeba było w nim palić, dziecko ciągle bolała głowa. Prawdopodobnie z pieca ulatniał się gaz. Strach było kłaść się spać, bo można się było nie obudzić. Szczury chodzą całymi rodzinami. Coś drapie pod podłogą… - opowiada.


Lokatorzy budynku przy Kowalskiej 13 płacą czynsz spółce Kamienice Miasta. Tam też pan Rybka szukał lekarstwa na swoje mieszkaniowe bolączki. Odwiedził go m.in. prezes Kamienic Krzysztof Krzyżanowski.


- Robił zdjęcia, mówił: "to trzeba wymienić”, to, i to. Było to z rok temu - wspomina Czytelnik. - Na obietnicach się skończyło. No to przestałem płacić czynsz. Mam 700 zł zadłużenia. Teraz prezes straszy mnie eksmisją. Inni mają po kilka albo i kilkanaście tysięcy złotych długu, ale ich nie straszy.


- Sprawa pana Rybki nie jest prosta - już na wstępie rozmowy zastrzega prezes Kamienice Miasta sp. z o.o. Krzysztof Krzyżanowski. - Nie płaci czynszu, bo... prawie nigdy nie płacił. W zeszłym roku zapłacił dwukrotnie: 50 zł w styczniu i 20 zł w kwietniu.


Czynsz płaci za niego opieka społeczna albo Urząd Miasta. A powinien płacić miesięcznie 13 zł, zaś miasto dopłaca mu 167 zł. Żeby tak było, pan Rybka musi raz na pół roku przyjść do nas i podpisać wniosek o tę pomoc. Nawet tego nie zawsze chce mu się zrobić, więc zadłużenie szybko się zwiększa. Ale roszczenia wobec nas pan Rybka ma.


Prezes starał się rozwiązać ten problem.
- Podstawowy obowiązek lokatora to płacenie czynszu, dopiero wtedy można mówić o obowiązkach drugiej strony - mówi Krzyżanowski. - Wiem, że ma problemy finansowe. Dlatego dostał kilka razy szansę, by wyjść z długów wobec nas. Nie dopełnił tego, na co się umawialiśmy.


Niech więc najpierw pan Rybka zacznie zachowywać się wobec firmy właściwie, a dopiero potem od nas wymaga. Obowiązki mają obie strony…


- Raz czy dwa obiecywałem, że spłacę dług. To zresztą nie ma znaczenia - bagatelizuje sprawę Arkadiusz Rybka. - Z czego mam spłacać? - pyta. - Mam niecałe 440 zł renty socjalnej. 100 zł płacę za światło, 260 zł alimentów, na cały miesiąc na życie zostaje mi 76 zł - wylicza.


Nie on jeden ma dług albo kłopoty z płaceniem czynszu Kamienicom Miasta.
- Takich jak pan Rybka wśród naszych lokatorów jest więcej. Staramy się iść im na rękę, rozkładać dług na niewysokie raty. Ale gdy coś z kimś ustalimy, to umowy muszą dotrzymać obie strony - kwituje prezes Krzyżanowski.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!