niedziela, 22 października 2017 r.

Kraj Świat

Beatyfikacja Jana Pawła II: Relacje lublinian z Rzymu

  Edytuj ten wpis
Dodano: 1 maja 2011, 18:02

Msza beatyfikacyjna w Rzymie. (prezydent.pl)
Msza beatyfikacyjna w Rzymie. (prezydent.pl)

Ten dzień zapamiętamy na całe życie – mówią lublinianie, którzy wzięli udział w uroczystościach beatyfikacyjnych Jana Pawła II w Rzymie.

Na mszy beatyfikacyjnej było kilkadziesiąt tysięcy Polaków, także z Lubelszczyzny.

– Atmosferę, która w sobotę i niedzielę panowała na ulicach Rzymu można określić jednym słowem: radość – mówi Margerita Kukier z Lublina, która z rodziną pojechała do Watykanu. – Całe miasto było pełne ludzi. Włosi, Hiszpanie zatrzymywali nas i gratulowali wielkiego rodaka, to było bardzo budujące – dodaje.

Uroczystość rozpoczęła się o godzinie 10. Jednak żeby dostać się na plac św. Piotra pielgrzymi koczowali przez całą noc na pobliskich uliczkach.

– W sobotę wieczorem wyproszono nas z placu św. Piotra i wróciliśmy tam w niedzielę o 5 rano – wspomina pani Margerita.

– Był ogromny tłok, wiele osób mdlało, ciągle było słychać karetki – opowiada Ewa Wilczyńska, która pojechała z pielgrzymką z parafii św. Józefa w Świdniku. – Ale trzeba przyznać, że służby włoskie świetnie poradziły sobie z zabezpieczeniem tak ogromnego wydarzenia – dodaje.

Z chwilą ogłoszenia przez Benedykta XVI Jana Pawła II błogosławionym i odsłonięcia jego portretu na fasadzie bazyliki świętego Piotra – zdjęcia wykonanego przez polskiego fotografa Grzegorza Gałązkę – wzruszenie było największe.

– Wszyscy mieli łzy w oczach – przyznaje Ewa Klan z Lublina. – Tego, co czuliśmy podczas mszy beatyfikacyjnej, nie da się porównać z jakimkolwiek innym wydarzeniem.

W homilii wygłoszonej prawie w całości po włosku Benedykt XVI powiedział: – Już sześć lat minęło od dnia, w którym zebraliśmy się na tym Placu, aby celebrować pogrzeb papieża Jana Pawła II. Ból utraty był głęboki, ale jeszcze większe było poczucie jakiejś ogromnej łaski, która otaczała Rzym i cały świat: łaski, która była owocem całego życia mojego ukochanego poprzednika, a szczególnie jego świadectwa w cierpieniu. Już tamtego dnia czuliśmy unosząca się woń świętości, a Lud Boży na różne sposoby okazywał swoją cześć dla Jana Pawła II.

– My kochamy Jana Pawła II, bo to nasz polski papież, jednak nie sądziłem, że inne narody tak go cenią – zauważa Eugeniusz Stępień, który poleciał do Włoch z grupą zorganizowaną przez lubelską kurię. – Nigdy nie uczestniczyłem w wydarzeniu, które skupiło ludzi ze wszystkich kontynentów. Zapamiętam to na całe życie.

Nie wszyscy mogli pojechać do Rzymu. Mieszkańcy Lublina wspólnie oglądali transmisję uroczystości na telebimach w parafii Św. Rodziny, w miejscu gdzie papież odprawił mszę św. w 1987 roku.

– Wspomnienia powracają. Byłem w straży porządkowej, gdy papież tu był. Ten kościół dopiero powstawał. Pamiętam, jak Jan Paweł II podszedł do proboszcza, wziął go za ramię i powiedział” "Buduj synu, buduj” – mówi Henryk Siedlecki.

– Byłam wtedy 15-letnią dziewczyną, przyjechałam ze wsi oddalonej 120 km od Lublina. Na piechotę trzeba było przejść całe miasto. Pamiętam, że tu było pole, siedziałam na ziemi. Kurz, upał, a potem burza. I wtedy przyjechał papież, najważniejszy człowiek w Kościele – wspomina Karolina Tchórzewska.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!