piątek, 24 listopada 2017 r.

Kraj Świat

Huragan Sandy zaatakował Nowy Jork. Ale miasto się nie poddaje

  Edytuj ten wpis

 (Kenneth Tin-Kin Hung )
(Kenneth Tin-Kin Hung )

Huragan Sandy uderzył w Nowy Jork. Efekty ataku robią wrażenie. Zalane zostały po raz pierwszy w historii miasta wszystkie tunele. Po raz pierwszy woda wdarła się do sieci metra.

Zalany został w znacznej części Dolny Manhattan, w tym elegancka dzielnica Battery Park, w której mieści się także Muzeum Holocaustu oraz teren budowy nowego kompleksu World Trade Center, zniszczonego atakiem arabskiego terroryzmu 11 września 2001 roku. Można pływać łodziami po East Village, gdzie znajduje się najstarsza polska świątynia w metropolii nowojorskiej, kościół Świętego Stanisława.

Ewakuowano znany New York University Hospital. W dzielnicy Breezy Point na Queensie wybuchł w wyniku awarii elektrycznej pożar, który pochłonął 50 domów, a walczyło z nim dwustu strażaków. Zalanych zostało kilkaset domostw na wyspiarskiej dzielnicy Staten Island oraz nadmorskich i przylegających do rzeki Hudsona i East River częściach Brooklynu i Queensu . Na tym ostatnim, pod wodą znalazła się modna dzielnica Long island City z zapierającym dech widokiem na Manhattan.

Mieszkająca z mężem w rejonie South Beach na Staten Island Teresa Markowska, rodem spod Kraśnika, mówi:

- Kupiliśmy tu dom osiem lat temu. Miał parter i piętro. Mąż wykopał jeszcze piwnicę i urządził tam bar z bilardem. Przychodzili tu co weekend jego koledzy z pracy. Wczoraj, piwnicę zalało dosłownie w dziesięć minut. W pół godziny mieliśmy już po kolana wody na parterze i uciekliśmy na piętro. Chwała Bogu, że tam już woda się nie wdarła. Nie ewakuowaliśmy się z domu, tylko zostaliśmy na własne ryzyko. Tak robiło wiele ludzi. Baliśmy się zwyczajnie rabunków. Przy poprzednich powodziach, złodzieje podpływali nawet łodziami, żeby okradać domy. Nie ryzykowaliśmy. Teraz jak rozmawiamy, woda zeszła z parteru, ale piwnica zalana. Mąż załamany, ja też.

Pisałem wczoraj do znajomej, która dowiedziawszy się, że pozostały w domu mąż nie chce jechać z dwojgiem dzieci do schroniska, zwolniła się z pracy i pognała ile mocy w silniku na Staten Island, aby zmusić go do ewakuacji. Ostatecznie, po awanturze, sama zabrała dzieciaki, a on pozostał, żeby pilnować domu. Woda weszła na parter, ale było jej tylko 20 centymetrów.

"New York Post” podaje, że dziewięć osób zginęło. Na całym Wschodnim Wybrzeżu liczba zabitych zbliża się do dwudziestu. W Nowym Jorku prądu pozbawionych zostało co najmniej ćwierć miliona użytkowników, w całym stanie około 750 tysięcy, a na trasie Sandy'ego – siedem milionów.

Nie działa komunikacja miejska, nadal pozostaje zamknietych większość tuneli i mostów, w tym słynny Brooklyn Bridge. Nie pracuje giełda. Podobnie szkoły i urzędy. Burmistrz zaleca, żeby pozostawać w domu.

Barack Obama ogłosił stan klęski żywiołowej dla miasta i stanu. Komentatorzy sprzeczają się czy w gonitwie do Białego Domu Sandy może mu pomóc. Z jednej strony – to klęska i zniszczenia, jaka przytrafia się na finale kampanii prezydenckiej. Ludzie mogą być wkurzeni na wszystko, także na prezydenta. Z drugiej – jeżeli ludzie uznają, że prezydent walczy z determinacją z huraganem, może go nagrodzą w lokalach wyborczych.

Generalnie w Nowym Jorku dominuje przekonanie, że miastu i jego mieszkańcom nic nie da rady. Dlatego na murach proste w przekazie napisy "Fuck you, Sandy!” (bez tłumaczenia). Lub znaczki z napisem "I Love Sandy” na ubraniach, wymagające już pewnego poziomu autoironii.



  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!