czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Kraj Świat

Nowojorska policja w biały dzień zastrzeliła agresywnego narkomana (wideo)

Dodano: 13 sierpnia 2012, 20:07

Okładka New York Post (New York Post)
Okładka New York Post (New York Post)

W Nowym Jorku robi się niespokojnie po incydencie jak z hollywoodzkiego filmu.

W sobotę policjanci patrolujący Times Square w sercu miasta, dostrzegli siedzącego na ławce Afroamerykanina palącego marihuanę przed popularną Hard Rock Cafe na rogu Siódmej Alei i 43 Ulicy. Chcieli wylegitymować mężczyznę. Ten zamiast dokumentu wyciągnął nóż rzeźnicki. Policjanci sięgnęli po broń i wezwali posiłki.

Doszło do wymiany zdań. Stróże prawa krzyczeli, aby mężczyzna rzucił nóż. Ten zaś krzyczał do nich: "Strzelajcie! Zabijcie mnie!”. Kiedy zobaczył naprzeciw siebie już nie dwóch, a kilkunastu policjantów zaczął się cofać w dół Siódmej Alei. Policjanci wzywali go do poddania się, ale nie miał takiego zamiaru. Dalej krzyczał, aby go zastrzelili.

Przy skrzyżowaniu z 37 Ulicą, skręcił na chodnik między samochody, z wyraźnym zamiarem wejścia między przechodniów. Wówczas policjanci otworzyli ogień. Padło dwanaście strzałów, z których siedem dosięgnęło ściganego. Upadł na chodnik. Wkrótce nadjechał ambulans reanimacyjny, który zabrał go do Bellevue Hospital. Tam zmarł na sali operacyjnej.

Ofiarą okazał się 51-letni mieszkaniec Long Island Darrius Kennedy. Jak powiedział dziennikarzom rzecznik nowojorskiej policji Paul Browne, w przeszłości Kennedy był już dziesięciokrotnie aresztowany. Między innymi za zakłócanie porządku, napastowanie przechodniów i utrudnianie ruchu drogowego poprzez spacery między jadącymi samochodami.

Rodzina zastrzelonego już zapowiedziała pozwanie policji za bezzasadne użycie "śmiertelnej siły” i zabicie człowieka. Broniący swoich ludzi szef NYPD Ray Kelly, twierdzi, że postępowali zgodnie z procedurami przewidzianymi w takich sytuacjach, a wcześniej używali wobec Kennedy'ego gazu pieprzowego.

Obecność napastnika w tłumie przechodniów mogła nieść nieprzewidywalne skutki, dlatego powstrzymanie go było uzasadnione. Podobnie uważa znacząca większość nowojorczyków, a popularny tabloid "New York Post” pisze wręcz, że Kennedy zginął na własne życzenie. Innego zdania jest kolorowa społeczność, dopatrująca się kontekstu rasowego zdarzenia.

Co interesujące, incydent nie wywołał na ulicach paniki. Wręcz przeciwnie, ludzie podążali za Kennedym i policjantami i starali się nagrywać akcję telefonami komórkowymi. Plon tego dokumentowania można oglądać w internecie.



Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!