poniedziałek, 23 października 2017 r.

Kraj Świat

Schwarzenegger nie dla Łodzi!

  Edytuj ten wpis
Dodano: 22 lipca 2009, 19:50

Arnold Schwarzenegger, gubernator Kaliforni i gwiazda Hollywood, nie przyjedzie do Łodzi. I nigdy o to nie zabiegał – jak podawały media. My pytamy czy on w ogóle wiedział, że ma... jechać?

Przed kilkoma dniami była to medialna sensacja dnia. Informacja z Łodzi mówiła o tym, że do władz tego miasta zwrócił się gubernator Kalifornii Arnold Schwarzenegger z... sugestią zaproszenia go na zaplanowane na 26-29 sierpnia br. obchody 65. rocznicy likwidacji getta łódzkiego.

News szybko rozszedł się po świecie, także wśród społeczności żydowskiej tradycyjnie czułej na akty upamiętniania Holocaustu.

Z doniesień polskich mediów można się było dowiedzieć, jak władze Łodzi były zaskoczone życzeniem Schwarzeneggera i jak szybko na nie zareagowały wysyłając oficjalne zaproszenie. „Terminator” miał się dowiedzieć o martyrologii getta, szczerze wzruszyć i okazać solidarność.

Podawano nawet, kto z nim przyleci: dyrektor Centrum Wiesenthala Efraim Zuroff i burmistrz Los Angeles Antonio Villaraigosa. Z obecnością tego drugiego wiązano nadzieje na sfinalizowanie umowy partnerskiej pomiędzy Łodzią i Los Angeles.

Spekulowano nawet czy obecność Scharzeneggera nie przyćmi innych gości, w tym prezydentów i premierów wielu państw, jacy mają także zawitać do Łodzi.

O szczegóły „zaskakującego” kontaktu gubernatora Kalifornii z Łodzią zwróciliśmy się do jego biura prasowego. Rzecznik Jeff Macedo potrzebował dobrej chwili, aby ochłonąć po pytaniu o łódzką eskapadę jego szefa. Następnie odpowiedział, że żadne podróże zagraniczne gubernatora nie są w tym roku planowane ze względu na stanowe cięcia budżetowe.

Kalifornia ma już deficyt sięgający 25 mld dolarów i stoi na skraju... bankructwa. – Nie wierzę, aby mogło dojść do takiej wizyty – konkludował Macedo. Tym bardziej egzotyczna wydała mu się informacja, że to sam Schwarzenegger starał się o zaproszenie.

Znajomy dziennikarz z prestiżowego „Los Angeles Times” dodaje: – Schwarzenegger jest powszechnie krytykowany za sposób zarządzania Kalifornią i uważany za przyczynę jej krachu finansowego. Gdyby faktycznie zdecydował się na taką eskapadę za pieniądze podatników, opinia publiczna zmiażdżyłaby go – słyszę.

Próbujemy dowiedzieć się czegoś w Łodzi. Rzeczniczka prezydenta miasta Marzena Korosteńska potwierdza, że wie o zainteresowaniu gubernatora Kalifornii przyjazdem, ale nie wie, w jaki sposób zostało ono okazane. Ratuszowi miał to przekazać komitet miast partnerskich pracujący nad połączeniem Łodzi i Los Angeles. Kieruje nas do Agnieszki Ostapowicz, rzeczniczki komitetu organizacyjnego obchodów.

– W Los Angeles jest grupa polskich twórców filmowych, m.in. Holland, Sokolimowski, Rybczyński, Starski, która lobbuje za partnerstwem z Łodzią. Sam pomysł rzuciła żona prezydenta RP Maria Kaczyńska. Przypuszczam, że wiadomość mogła wyjść z tej grupy. Ja usłyszałam o zainteresowaniu gubernatora Schwarzeneggera przyjazdem na obchody naszych uroczystości od Jarosława Nowaka, pełnomocnika prezydenta miasta ds. kontaktów z diasporą żydowską – mówi Ostapowicz.

Rzeczniczka sugeruje kontakt także z Mariuszem i Jarosławem Olbrychowskimi. Pierwszy jest reżyserem na stałe mieszkającym w Los Angeles, drugi prywatnym producentem filmowym w Łodzi. Kończą właśnie film dokumentalny o łódzkim gettcie „Piekło na ziemi obiecanej”.

– Nie wiem komu Arnold Schwarzenegger przekazał, że chce być na obchodach w Łodzi. Gdyby to nawet była prawda, nikt nie powinien tej informacji przedwcześnie ujawniać, a już na pewno nie wtedy, kiedy nie dysponował oficjalnym, pisemnym potwierdzeniem. To wbrew wszelkim zasadom dyplomacji. Może to był jakiś dyletancki PR obliczony na wywołanie rozgłosu wokół obchodów, co – jak się okazuje – powiodło się – mówi Jarosław Olbrychowski.

On z kolei doradza kontakt z Konsulatem Generalnym RP w Los Angeles, który jest w kontakcie z tamtejszą częścią komitetu na rzecz partnerstwa tego miasta z Łodzią. Rozmawiamy więc z konsul Małgorzatą Cup. Też wyraża zdziwienie nagłaśnianiem wizyty gubernatora bez potwierdzenia tego z jego urzędem. Wie natomiast, że w Łodzi na pewno nie będzie burmistrza Antonio Villaraigosy.

Wymieniany dyrektor Centrum Wiesenthala w ogóle nie urzęduje w Los Angeles, tylko w Izraelu. Co zaś do zaproszenia z Łodzi dla Arnolda Schwarzeneggera, to istotnie wpłynęło, a jego urząd ma na nie odpowiedzieć do końca lipca br.

Fakt nadejścia zaproszenia potwierdza także Jeff Macedo z biura prasowego gubernatora. Ale jeszcze raz powtarza: „Nie wierzę, aby doszło do takiej podróży”.
W końcu udaje się nam też dodzwonić do Jarosława Nowaka, pełnomocnika prezydenta Łodzi ds. kontaktów z diasporą żydowską: – Jestem niemile zdziwiony. Piętnaście minut temu przyszedł faks z biura gubernatora Arnolda Schwarzeneggera, że nie przyjedzie do Łodzi – słyszymy.

Były więzień getta łódzkiego, Morris Blatt z Nowego Jorku mówi, że to co się wyprawia w Łodzi, to czyste kuglarstwo. – Poszło w świat, że Schwarzenegger jedzie i sam się wpraszał. Jak nie pojedzie, Żydzi poczują się obrażeni, Polacy powiedzą, że zlekceważył zaproszenie i nikt się wtedy nie będzie zastanawiał, że on sam mógł o niczym nie wiedzieć. Po żydowsku to się nazywa: hucpa – mówi Blatt.

Kiedy po rozmowie z Nowakiem informujemy go, że Schwarzenegger powiadomił Łódź, że nie przyjedzie, Blatt wzdycha i mówi: – Wszechmogący czuwał...


PS.
Zapowiadanego – przy okazji Schwarzeneggera – na obchodach w Łodzi prezydenta Izraela Szimona Peresa też nie będzie, bo od dawna wiadomo, że ma inne plany.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!