niedziela, 17 grudnia 2017 r.

Kraj Świat

Żołnierze służb medycznych w Afganistanie: Dobry ratownik, to żywy ratownik

  Edytuj ten wpis
Dodano: 14 września 2010, 13:23

W Afganistanie ratownicy medyczni są najszybciej przy tych, którzy walczą o życie i zdrowie. Adrenalina w czasie akcji jest bardzo wysoka.

Wiedzą w jakim celu przyjechali do Afganistanu. Podejrzewali, że będzie ciężko. Mieli świadomość, że ta misja jest ogromnym wyzwaniem.

– Dla nas najlepsza sytuacja jest wtedy, gdy nie dzieje się nic – mówi starszy ratownik Piotr Dziwulski. – To jedyny zawód na świecie, w którym brak pracy i nuda sprawia, że wszyscy się cieszą. Nuda to brak ran i obrażeń – dodaje z przekonaniem.

Kiedy się coś dzieje, najważniejsza jest szybkość w działaniu, opanowanie i precyzja. Ratownicy wykonują zadania na komendę dowódcy patrolu. Podjeżdżają do rannego tak blisko, jak to możliwe i na ile pozwalają warunki bezpieczeństwa. Decyzję o wezwaniu śmigłowca podejmuje dowódca patrolu w oparciu o relację i opinię ratownika.

Wozy Ewakuacji Medycznej, które służą do zapewnienia pierwszej pomocy i transportu rannych na polu walki, to tzw. WEM-y. Są to transportery Rosomak z odpowiednim wyposażeniem i odpowiednio dobranym zespołem.

Załoga wozu składa się z czterech osób: dowódcy, kierowcy, ratownika i sanitariusza. Poza wyjazdami w składzie WEM-u, wszyscy ratownicy biorą udział w akcjach z użyciem śmigłowca ewakuacji medycznej MEDEVAC.

Uczestniczą także w Siłach Szybkiego Reagowania (QRF) oraz stanowią wzmocnienie plutonów bojowych w obsługę medyczną.

Wyposażenie WEM-u stanowią nosze, defibrylator, podbieraki, szyny, deski ortopedyczne, podgrzewacze do płynów, tlen i plecaki medyczne, które ratownicy mają przy sobie. Plecak ratownika jest wypełniony opatrunkami, zestawami do wkłuć i przetoczeń, kołnierzami ortopedycznymi, usztywnieniami do kończyn, workami do wentylacji zastępczej.

To nie wszystko… Są jeszcze laryngoskopy, rurki intubacyjne i deski ortopedyczne. Tak wyposażony plecak waży około 30 kilogramów.

Gdy do tego ciężaru doliczymy wagę broni, kamizelki, chełmu i oporządzenia, trzeba być naprawdę wytrzymałym, by z całym tym ekwipunkiem brać aktywny udział w akcjach. Bezpieczeństwo samych ratowników to sprawa niezwykle istotna. To w dużej mierze od nich, zależy życie i zdrowie wszystkich żołnierzy biorących udział w patrolu czy konwoju.

– Dobry ratownik, to żywy ratownik – podkreśla kierowca i zarazem sanitariusz kpr. Rafał Majchrzak.
Majchrzak jest żołnierzem od 9 lat. Misja w Afganistanie jest jego pierwszą. Starszy ratownik Piotr

Dziwulski na co dzień pracuje w pogotowiu ratunkowym. Twierdzi, że mimo, iż wiele już w życiu widział, pobyt w Afganistanie daje mu szansę sprawdzenia się i spojrzenia na swoją pracę z innej perspektywy.

Młodszy chor. Teresa Borysionek włożyła całą masę wysiłku i pracy w to, aby przeszkolić żołnierzy zgrupowań bojowych w zakresie pierwszej pomocy na polu walki.

– Czuję ogromną satysfakcję, że umieją sobie wzajemnie pomagać. Cieszy mnie to, że w sytuacjach trudnych i traumatycznych nie zżera ich panika – mówi.

Co najbardziej smuci ratowników medycznych? – Boli nas, gdy polscy żołnierze są ranni. Odczuwamy silne poczucie jedności. Ci ludzie, ci żołnierze, nie są dla nas anonimowi – mówi Teresa Borysionek.

Co ich cieszy? – Okazywana wdzięczność i dobroć – mówi kpr. Rafał Majchrzak. Cieszy ich zwykły uścisk dłoni, uśmiech i najzwyklejsze pod słońcem "dziękuję.”

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!