wtorek, 12 grudnia 2017 r.

Kraśnik

Pobity, wywieziony na wózku i porzucony pod domem. Zmarł dwa dni później

Dodano: 23 kwietnia 2017, 16:38

Rozpoczął się proces mężczyzny, który miał skatować swojego kolegę za kradzież maszynki do skręcania papierosów. Pobity Grzegorz G. został później porzucony przed własnym domem. Zmarł dwa dni po napaści.

– On był pijany. Lekko go popchnąłem, wstał z krzesła, przewrócił się na podłogę i uderzył w głowę – tak wydarzenia z listopada ubiegłego roku relacjonował w piątek główny oskarżony. Proces Grzegorza B. rozpoczął się w Sądzie Okręgowym w Lublinie. 39-latek odpowiada za fatalne w skutkach pobicie swojego imiennika.

Obaj panowie mieszkali w miejscowości Pasieka, niedaleko Kraśnika. Grzegorz B. pracował dorywczo na budowach. Nie wchodził w konflikty z prawem. Feralnego dnia odwiedził go znajomy Grzegorz G. Obaj zaczęli razem pić alkohol w tzw. kuchni letniej. Później dołączył do nich znajomy, 27-leni Damian K. – ochroniarz z Lublina.

W pewnej chwili mężczyzna razem z gospodarzem wyszli na zewnątrz. Zostawili Grzegorza G. Kiedy wrócili po paru minutach, na stole nie było już maszynki do skręcania papierosów. 39-latek miał wówczas sięgnąć po gumową pałkę.

– Krzyczał do Grześka „oddaj, bo ci przyp…lę”. Potem uderzył go pałką z boku w głowę – relacjonował śledczym Damian K. Mężczyzna odpowiada dziś przed sądem za nieudzielenie pomocy rannemu.

Grzegorz B. zapewniał w sądzie, że nie uderzył swojego imiennika. Śledczy ustalili jednak, że zadał ofierze przynajmniej dwa ciosy w głowę. Oszołomiony mężczyzna zdołał jeszcze podnieść się z krzesła, po czym upadł na podłogę.

Damian K. zaczął wtedy przeszukiwać mu kieszenie. Gospodarz nagrywał wszystko telefonem komórkowym.

– Znalazłem w kieszeni Grześka maszynkę – wyjaśnił w sądzie Damian K.

Po awanturze 27-latek i gospodarz nadal pili alkohol. Później zapakowali rannego kolegę na wózek ogrodniczy. W sądzie zapewniali, że mężczyzna nie wyglądał na umierającego.

– Wypił jeszcze piwo. Potem śmiał się, że jedzie do domu na wózku, jak król – przekonywał w sądzie Grzegorz B.

Obaj oskarżeni, w zimną listopadową noc zostawili kolegę przed domem. Grzegorz G. zmarł. Jego ciało odnaleziono dwa dni po awanturze. Policja szybko zatrzymała uczestników libacji.

Grzegorz B. nie przyznał się do spowodowania tragicznych w skutkach obrażeń. Damian K. przyznał się do winy.

– Nie myślałem, że Grzesiek potrzebuje lekarza. Nie chciałem, żeby coś mu się stało. Następnego dnia rozmawiałem z nim przez telefon – przekonywał śledczych.

Damianowi K. grozi do 3 lat więzienia. Grzegorz B. musi się liczyć z karą do 12 lat pozbawienia wolności.

Czytaj więcej o: sąd proces Pasieka
Użytkownik niezarejestrowany
gość
Użytkownik niezarejestrowany
(10) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (24 maja 2017 o 07:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Chwasty się pieli, wyrywa, a nie 'przeflancowuje' na osobne poletko w nadziei, że się tam chwast przeobrażą w pożyteczną roślinę. Nie, chwast zawsze pozostanie chwastem.
Rozwiń
gość
gość (19 maja 2017 o 12:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
  jak zwykle przez alkohol cierpi najbliższa rodzina ....oni wybrali taka droge picie to zycie.jeszce nikt nie uczynił dobra przez picie...szkoda tylko tych matek, żony i córki,rodzeństwa...ONI zyja z piętnem na plecach...Ktoś zginął niepotrzebnie reszta ma problemy..może pora w końcu sie opamiętać...
Rozwiń
Gość
Gość (24 kwietnia 2017 o 22:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Szkoda chlopakow ze przez taką szmatę złodziejską będą siedzieć
Rozwiń
Gość
Gość (24 kwietnia 2017 o 21:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
każdy Grzegorza G. znał i jeśli jego towarzystwo nie odpowiadało NIE trzeba było się z nim przyjaźnić. Powinien żyć i umrzeć własną śmiercią, powinien mieć szansę na POPRAWĘ... Panie Boże wybacz mu jego grzechy i wszyscy pokrzywdzeni przez Grzegorza G. też niech mu wybaczą AMEN...
Rozwiń
Gość
Gość (24 kwietnia 2017 o 21:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Znam wszystkich trzech bohaterów tego zdarzenia i na pewno „zabójca” Grzegorz B. ani jego kolega Damian K. nie są zwyrodnialcami !!! – to zwykłe chłopaki ze wsi... Gdyby Grzegorz G. nie przywłaszczył sobie tej nieszczęsnej maszynki lub w porę okazałby skruchę i oddałby ją dobrowolnie – to NIE DOSZŁOBY DO CAŁEGO INCYDENTU !!! NIESTETY ALE Grzegorz G. zdenerwował Grzegorza B. oczywiście nie usprawiedliwiam bicia nikogo po głowie !!! I nikt z okolicy się nie cieszy ze śmierci Grzegorza G. - to Był tylko drobny złomiarz jakich wielu, nie włamywał się, nie bił nikogo, nikomu nie groził, nie wyłudzał pieniędzy, przechodziło się obok niego swobodnie... każdy go znał i jeśli jego towarzystwo nie odpowiadało NIE trzeba było się z nim przyjaźnić !!! Powinien żyć i umrzeć własną śmiercią, powinien mieć szansę na POPRAWĘ... Panie Boże wybacz mu jego grzechy i wszyscy pokrzywdzeni przez Grzegorza G. też niech mu wybaczą AMEN...
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (10)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!