poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Kuchnia

Kulinarna mapa Lubelszczyzny: Żydowski smak

Dodano: 13 sierpnia 2010, 14:08

Nie ma już żydowskich kramów w Lublinie, kantor nie śpiewa w kazimierskiej synagodze. Nie ma domu dziadka Isaaca Singera w Biłgoraju ani karczmy w Piaskach, gdzie zatrzymywał się Jasza Mazur, zwany sztukmistrzem z Lublina. Ale w wielu miejscach można zjeść macę, cymes i czulent czyli najsłynniejsze potrawy żydowskiej kuchni.

Wszystko zaczęło się od Esterki z Kazimierza. – Estera była córką tutejszego biednego krawca Rafaela, który obarczony liczną gromadą dzieci cierpiał wielki niedostatek. Ale wszystko się w jego życiu zmieniło, gdy na jego pięknej, najstarszej córce spoczęło łaskawe oko królewskie – tak pisał o wielkiej miłości króla Kazimierza Wielkiego Mirosław Derecki.

Król zbudował Esterce zamek w Bochotnicy. Być może tam polski król po raz pierwszy spróbował macy i innych żydowskich potraw. Kazimierska Legenda zobowiązuje. Robert Sulkiewicz, potomek polskich Tatarów wskrzesił w Kazimierzu muzykę klezmerów i w restauracji knajpa "U Fryzjera” odtworzył żydowską kuchnię. To właśnie tam fotografowaliśmy najbardziej znane żydowskie potrawy.

Singer lubił holiszki

Starego, zbudowanego z kloców i pomalowanego na biało domu słynnego rabina nikt już w Biłgoraju nie pamięta. Nikt nie pamięta też dziadka Isaaca Singera. Ani samego pisarza. Oddajmy mu głos.


– Dom dziadka stał niedaleko od bożnicy, domu nauki, mykwy i cmentarza. Był to stary drewniany dom zbudowany z bali, pobielony. Kiedy uniosłem głowę, zobaczyłem biłgorajską bóżnicę i pola, które rozciągały się wokół aż po skraj lasu. Byłem w raju i miałem tylko jedno pragnienie: żeby nigdy mnie stąd nie wygnano – pisał Singer.


Domu dziadka Singera już nie ma. Zachowała się za to ostatnia rabinówka. Ale oczy najstarszych mieszkańców powolutku zachodzą mgłą, mało kto pamięta żydowskie miasteczko. Za to w restauracji "Sitarska” można zjeść holiszki, żydowskie gołąbki z farszem wzbogaconym rodzynkami.

Czulent Sztukmistrza z Lublina

Chodził po linie, potrafił otworzyć każdy zamek, był hipnotyzerem. Mieszkał w Lublinie, występował w Piaskach. Miał kilka kochanek i wierną żonę. Jasza Mazur, bohater głośnej książki "Sztukmistrz z Lublina” pod koniec życia kazał sobie wybudować mały domek z oknem w obejściu swoich posiadłości. I tam zamurowany studiował święte księgi.


– Singer pisze, że choć był tylko sztukmistrzem, uchodził za bogatego; posiadał dom, stodoły, spichrze, stajnie, strych na siano, podwórze, na którym rosły dwie jabłonie, a także ogród, gdzie Estera uprawiała warzywa – tłumaczy Tomasz Pietrasiewicz z Ośrodka Brama Grodzka Teatr NN, który od kilku lat szuka śladów gospodarstwa Jaszy.


Estera gotowała Jaszy czulent, jedną z najsłynniejszych potraw żydowskiej kuchni, która odradza się na Lubelszczyźnie. Czulent to rodzaj gulaszu z koszernego mięsa, fasoli i kaszy. Czulent przygotowano w piątek, następnie wkładano go do rozgrzanego pieca, żeby dogotował się przez noc i był gotowy na sobotni obiad. W domu Lucjana Świetlickiego w Piaskach zachował się ozdobny piec z szabaśnikiem, gdzie wkładano czulent.


W żydowskiej kuchni z Lubelszczyzny można odkryć zaskakujące połączenia smaków i przypraw, co sprawia, że jest bardzo ceniona przez smakoszy. Karp po żydowsku, "żydowski kawior”, czulent czy holiszki smakują nadzwyczajnie.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!