wtorek, 17 października 2017 r.

Kuchnia

Restauracja "16 stołów”. Recenzja

  Edytuj ten wpis
Dodano: 29 czerwca 2012, 05:58

Kamienica muzyków, w której mieści się restauracja "16 stołów" (Fot. W. Sulisz)
Kamienica muzyków, w której mieści się restauracja \"16 stołów\" (Fot. W. Sulisz)

Mają animelkę, deskę serów, świetne zupy i genialny deser.

To w tej chwili najmodniejsza restauracja w Lublinie, w której dyskretnie snobują się panie, prezydent Lublina jada kaczkę w sosie z pomarańczy i Cointreau serwowaną z mandarynką kandyzowaną zielonym pieprzem (46 zł), a w podziemiach można zgubić zasięg. I jest drogo. Dlatego musieliśmy powstrzymywać marzenia na wodzy.

Bursztynowy smak

Powstrzymaliśmy się od animelki, czyli grasicy cielęcej z konfiturą z cebuli i truflową pianą (27 zł) i Przekąski winiarza (oliwki, jabłuszka kaparowe, wolno dojrzewająca szynka, ser twardy, suszone pomidory) za 42 zł.

Zamówiliśmy małą deskę serów za 22 zł. W towarzystwie winogron i orzechów na talerzu(!) dostaliśmy sery: Bursztyn, Gorgonzola dolce, ser typu Roquefort, duński typu Blue i francuski typu Brie. Królem smaku był Bursztyn, natomiast sery zostały niedbale na talerzu ułożone. W dodatku na małym talerzu, co spowodowało, że nasza "deska serów” wyglądała jak niedokończona sałatka.

Winogrona miały z lekka zbrązowiałe ogonki, co świadczyło, że swoje odleżały. Ale cóż, różne odcienie smaków i aromatów, które zostawiał każdy z serów, zrekompensowały niedociągnięcia. Zresztą, najważniejsza była duma, że nasz lubelski Bursztyn nie odstawał od europejskiej reszty, a z każdym odłamywanym kawałkiem pokazywał klasę i dobroć pochodzącą z długiego okresu leżakowania.

Zupy cud

Zamówiliśmy Zupę krabową z esencją z homara, mięsem kraba i pomidorami (18 zł) oraz Krem z kalafiora z oliwą truflową i parmezanem (16 zł). I to był strzał w dziesiątkę. Nie dość, że zupy były godne pędzla malarza, to jeszcze krem z kalafiora ozdobiony był suszonymi płatkami kwiatów.

W zupie krabowej długo i powoli rozpoznawałem kolejne smaki, odbywając podróż w nieznane. Choć w karcie powinno być wyraźnie zaznaczone, że to krem. Już wyobrażałem sobie kawałki mięsa pływające w esencjonalnym rosole z dodatkiem esencji z homara, a na stole pojawił się krem w burgundowym kolorze z z rulonikiem ze zmielonego mięsa krabowego.

Moja towarzyszka, która uparła się na 16 stołów – komentowała smak swojego dania głośnym mmm… – co było dowodem na talent Piotra Kwiatosza, szefa kuchni. Kiedy zamieniliśmy się talerzami i spróbowałem kremu z kalafiora– byłem w siódmym niebie. Delikatna nuta kalafioru, doskonała oliwa, płatki parmezanu i zapach kwiatów zupełnie mnie satysfakcjonowały. Znalazłem nowy smak, doskonałą harmonię i powód, żeby przy drugim daniu oczekiwać jeszcze więcej.

16 stołów czy bar?

Mieliśmy apetyt na Polędwicę wołową z sosem na bazie wołowego demi glace, ziemniaczanym puree i blanszowanym szpinakiem, ale cena 66 zł za samo mięso bez dodatków wystudziła marzenia. M. wypatrzyła w karcie Kopytka z kurkami, cielęciną i szpinakiem przybrane płatkami sera Bursztyn (33 zł), ja zamówiłem sobie Filet z kurczaka z grilla podany na sałatce z fenkuła i selera naciowego w sosie z gorgonzoli (29 zł).

Mój kurczak był soczysty, a sałatka z fenkuła i selera – krucha, bardzo aromatyczna i w smaku niezwykła. Mięso musiało być bardzo świeże i przedniego gatunku. Ale do sosu z gorgonzoli kucharz się nie przyłożył, a można było stworzyć sos, który mógł być finałem świetnego dania.

Kopytka, na które nakusiła się M. – były lekko wczorajsze, a jej marzyły się świeżo zrobione i ugotowane. I słusznie, bo miejsce wczorajszych, wpadających kolorem w wypaloną do połowy gromnicę, jest w barze. Za to kurki nie miały ani odrobiny goryczki, co jest zmorą wielu restauracji. Cielęcina ze szpinakiem komponowały się prawidłowo, a bursztynowy akcent dopełniał całości. Myślę jednak, że kopytka za 33 zł powinny smakować ciekawiej, a Piotra Kwiatosza, szefa kuchni stać na dużo więcej.

Na deser rozkosz

Do 16 stołów udaliśmy się w poszukiwaniu smakowej ekstazy. Na deser M. z wypiekami na twarzy zamówiła Owoce leśne zapiekane pod kruszonką z ciasta podawane z ciepłym sosem waniliowym (17 zł), ja – Sorbet grejpfrutowy podany na musie z mango z syropem miętowym (19 zł).

Leśne jagody wymieszane z malinami i poziomkami pod kołderką z kruszonki miały się nieźle. Ale mój sorbet był genialny. Orzeźwiający, z nutą lekkiej goryczki, która w połączeniu z musem z mango i aromatem mięty – dawała radość.

Za wszystko zapłaciliśmy 159 zł. Ale 300 zł to też za mało, żeby w 16 stołach skosztować tego, co najlepsze. Tylko, że wtedy kucharzowi już nie wypada byle jak ułożyć sery lub podać odgrzane kopytka.

16 stołów. Nasza ocena

Restauracja 16 stołów
Lublin, Rynek 16/1, tel. 83 375 75 45
Czynne od 12 do 22, w piątki i soboty do 23
Można płacić kartą

To jedna z najbardziej intrygujących restauracji w Lublinie, która stawia na dania w europejskim stylu. Oparte na naturalnych składnikach. Piotr Kwiatosz, młody szef kuchni, jest bardzo kreatywny, stąd na talerzu możecie spodziewać się niezwykłych smaków i aromatów. Dyskretny wystrój sal pozwala cieszyć się jedzeniem. Jest drogo, ale smak potraw rekompensuje ceny.

Partner Przewodnika

Partnerem Przewodnika jest Old Poland. Wielkie Polskie Sery. Old Poland to marka najlepszych serów długodojrzewających produkowanych w Polsce. Smakiem i jakością dorównuje najbardziej znanym europejskim serom, pochodzącym ze Szwajcarii, Holandii, Włoch czy Francji.


  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
agnieszka
Gość
andrzej
(7) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

agnieszka
agnieszka (15 stycznia 2013 o 09:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Moje ulubione miejsce na szlaku lubelskich restauracji, ładne, ciepłe wnętrze, kompetentna obsługa, przepyszne i świeże jedzenie. Od niedawna mięsa są przygotowywane specjalnym sposobem dzięki czemu są wyjątkowo miękkie i soczyste. Zdecydowanie polecam kopytka grzybowe, kurczaka, pstrąga czy łososia, będąc tam nigdy nie mogę odmówić sobie ciasta czekoladowego z płynną czekoladą.
Restauracja dla tych, którzy cenią sobie jakość serwowanych potraw i ich smak. Jeżeli mamy ochotę na fast food, ogromne, tłuste porcje oraz stawiamy to ponad jakość należy wybrać inną restaurację.
Rozwiń
Gość
Gość (2 stycznia 2013 o 13:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Sprawdzasz ? Jestem .
Daj już spokój tym "recenzjom".
Rozwiń
andrzej
andrzej (2 stycznia 2013 o 12:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Mile wrazenia. Pierwsza wizyta po przeprowadzce do Lublina. Moj rosol i sandacz doskonale.
Obsluga mila i kompetentnie profesjonalna. Bar dobrze prowadzony. Obie margarity i espresso
satysfakcjonujace. Elegancki wystroj w cieplych kolorach. Wroce na pewno aby przekonac sie czy to nie szczesliwy przypadek:)
Data wizyty: ostatni piatek grudnia 2012.
Rozwiń
Maria
Maria (1 grudnia 2012 o 19:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Właśnie i my z mężem postanowiliśmy zjeść w "16 stołach"... Piszę "na świeżo" tzn. godzinkę po powrocie z restauracji.
Jesteśmy zdegustowani. Mieliśmy ogromną ochotę zjeść na obiad sandacza pieczonego z borowikami z patelni ze szpinakiem zblanszowanym na rosole z ryby /cena dania 49zł/. Składając zamówienie coś mnie tknęło, by zapytać czy jakakolwiek postać ziemniaka jest przydzielona do tego dania. Okazało się, że nieeeeeeee! Żeby nie jeść samego sandacza poprosiliśmy o domowe fryty /cena 7zł/, no i sok do popicia /7zł/. Na dużym płytkim talerzu otrzymaliśmy ok. 15 cm paseczek rybki, na niej troszkę grzybków, zielone liście szpinaku, szesnastą część cytrynki i pół pomidorka koktajlowego. Fryty na oddzielnym talerzyku/bo przecież to osobno zamówione danie/. Smutny ten talerz... Żeby uzupełnić braki na talerzu, zrzuciliśmy fryty po sąsiedzku z reszą zamówionego dania. Talerz nabrał wyrazu:). Zaczynamy jeść. Ryba jest raczej ugotowana/ nie raz jedliśmy pieczoną rybę i raczej odróżnilibyśmy pieczoną, a poza tym skąd byłby rosół z ryby, na którym blanszowano szpinak.../ Liście szpinaku z odrobiną czosnku nie bardzo dały się pokroić nożem do ryby, ale jakoś poradziliśmy sobie.
Ogólnie było smacznie, tylko zbyt mało i niekompletnie -jak za takie pieniądze!!!. Niestety z brakami w żołądku, wracaliśmy autem do domu, a mąż zamówił pizzę...
Jestem pewna, że już nigdy nie odwiedzę restauracji "16 stołów" w Lublinie.

Polecam za to pyszne jedzenie/ i pod dostatkiem!!! / w "Karczmie Nałęczowskiej" w Nałęczowie.
Rozwiń
Abrakadabra
Abrakadabra (10 sierpnia 2012 o 12:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Co się dziwić na ceny dań z karty, jak litrowa butelka coca-coli kosztuje tam 25 zł Prezydenta Żuka stać, by jadać w "16 stołach", nas pracujących niekoniecznie. Dlatego pusto u nich w ogródku - trzymają miejsca dla snobów, a że klientów brak to i kopytka odgrzewane:)
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (7)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!