niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Kuchnia

Restauracja Buddha w Lublinie (recenzja)

Dodano: 9 listopada 2012, 13:55

Żeby do niej dotrzeć, trzeba przebić się przez jedną, później drugą Galerię Olimp, minąć setki sklepów i na drugim piętrze znaleźć kilka stolików. Sercem tej sieciowej restauracji jest gliniany piec Tandoori w kształcie dzbana, w którym panuje bardzo wysoka temperatura. Mięso i warzywa piecze się w nim krótko. Są soczyste, ale chrupkie.

W karcie jest bardzo dużo potraw mięsnych i wegetariańskich, na początku można pogubić się w gąszczu egzotycznych nazw. Ale przesympatyczna kelnerka służyła nam pomocą od samego początku, cierpliwie opisując poszczególne potrawy.

Na dobry początek dostaliśmy chrupiące indyjskie placki z soczewicy, zwane w karcie chipsami z rodzajem pikantnej konfitury. Na przekąskę M. zamówiła sobie "Trójkątne kruche pierożki z warzywami” za 12 zł, ja "Szaszłyk serowy z pieca Tandoori” za 16 zł. Do potraw podano nam dwa ostre sosy, w tym jeden miętowy.

Samosy (pierożki) miały kruche ciasto pachnące dobrym curry, ale smak nadzienia zagłuszyła ostra przyprawa. Za to mój szaszłyk z sera był intrygujący, towarzyszyły mu chrupkie warzywa i sosy. Pycha.
W karcie zupy są tylko dwie. M. skusiła się na "Delikatnie cytrynową zupę z soczewicy z ziemniakami”, ja "Zupę pomidorową z bazylią”, obie kosztowały po 10 zł. Cytrynowa była ostra jak diabli, zostawiliśmy połowę. Za to pomidorowa była wonna, esencjonalna, lekko bazyliowa i pyszna.

Wybór drugich dań jest bardzo duży. Kelnerka namówiła nas na "Kawałki kurczaka w kremowym sosie z orzechów nerkowca” (26 zł) oraz "Jagnięcinę w ostrym sosie curry” za 29 zł. Najpierw dostaliśmy talerze, potem każde z nas dostało w oddzielnych naczyniach mięso w sosie, w oddzielnych ryż basmati. Zaczęliśmy komponować smaki. Ryż był genialnie sypki. Kurczak zbyt delikatny, w słodkim sosie na bazie mleka kokosowego. Moja jagnięcina, mimo ostrego sosu, przepyszna. Krucha, soczysta, aromatyczna, zjawiskowa. To lubię. Drugim daniom towarzyszyła herbata "Masala chai” z mlekiem, imbirem i kardamonem” za 8 zł oraz małe, indyjskie piwo Cobra za 9 zł. Było nieźle.

Na deser "Kulki mleczne w gorącym syropie kardamonowym” za 10 zł i "Placek z pszennej mąki z mieloną jagnięciną” za 17 zł. Pierwszy był słodki, monotonny w smaku i w symbolicznej ilości. Placek był chrupiący, doskonale wypieczony, jego wnętrze kryło soczystą jagnięcinę.

Nasza ocena? Za obfitą ucztę zapłaciliśmy 147 zł. W indyjskiej restauracji Buddha można dobrze zjeść. Mimo sieciowego charakteru owej instytucji, w menu można wypatrzyć niezłe kąski. Stoliki wciąż są zajęte, przeważnie przez obcokrajowców. Dużo ludzi je warzywa w rozmaitych sosach, przewaga posiłków wegetariańskich jest widoczna. Polecamy miłośnikom orientalnych klimatów na stole i w życiu.

Restauracja Buddha
al. Spółdzielczości Pracy 34
tel. 81 444 10 12, 881 771 181
Czynne od 10.00 do 21, niedziela do 20
Można płacić kartą


Czytaj więcej o:
Deb0308el
garam masala
connoisseur
(8) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Deb0308el
Deb0308el (11 października 2016 o 13:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
O to właśnie mi chodziło! Jesteście genialni! Dziękuję po stokroć :) Deb0308 - Nasze www:
Rozwiń
garam masala
garam masala (4 stycznia 2013 o 00:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Opis tego miejsca brzmi jak reklama ale co tam . Jestem w lokalu tylko jeden stolik zamówiłem butter chickrn i placek z czosnkiem i kolendra.Kurczak smaku Indii nie widział a placek pożal się a ratuj .A ktoś tu tak zachwalał .Kelnerka zaproponowała że jeśli chce dostane kurczaka tak jak jedzą miejscowi czyli bardzo ostrego a otrzymałem łagodnego . Jestem dalej głodny a przecież miało to być danie główne zamówiłem wegetariańskie samosy. I tutaj dali do pieca po przekrojeniu tego czegoś ukazał się żółtawy ziemniak z przyprawą jeera i zielonym groszkiem .Ziemniak był twardy i w całości . Tak ohydnego kartofla zostawiłem na talerzu .Ceny jak w restauracji za kurczaka , placek , samosy 2sz i piwo rachunek 52 zł wychodzę głodny i bez smaku orientalnych Indii.Pech trafił że ja akurat po Indii trochę pojeździłem i pojadłem w europie w hinduskich restauracjach też i ten lokal powinien zwać się Badziewie bar i przy podaniu karty informować że to kuchnia indyjsko podobna .Nie polecam. A za pana Suliszem przetestuje te jego wyśmienite restauracje i ocenie.
Rozwiń
connoisseur
connoisseur (20 listopada 2012 o 15:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jak lubelski klient moze oceniac kuchnie indyjska jesli 99.9% tych wlasnie klientyow nie ma pojecia jak spakuje prawdziwe indyjskie potrawy pochodzace z restauracji w ktorej gotuje autentyczny kucharz z renomą a nie. Wiekszosc restauracji serwujacych kuchnie zagraniczne dziala na zasadzie , pani/pan X pracowal w stolówce we wsi Y wiec zna sie na kuchni i moze pracowc w restauracji bo kilent i tak nie ma pojecia jak powinna dana potrawa smakowac
Nie ma w Polsce wschodniej restauracji ktora serwowalaby prawdziwa orientalna kuchnie, ale za to jest od groma roznych jadlodajni ktore chca aspirowac do rangi RESTAURACJI.
.........Jaki klient taki towar
Rozwiń
Kasia
Kasia (11 listopada 2012 o 21:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Byłam, jadlam i na pewno będę stałym klientem. Kucharze z Indii doprawiaja potrawy jak sobie zazycze, w moim przypadku wszystko łagodnie.
Rozwiń
lucypher
lucypher (11 listopada 2012 o 10:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Niestety polacy przyzwyczajeni są do jedzenia jałowizn. Stąd pewnie każda trochę ostrzejsza przyprawa budzi co najmniej sprzeciw, jak nie oburzenie , że tego się nie da jeść. Nie każdy lubi jeść jałowo!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (8)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!