środa, 23 sierpnia 2017 r.

Łęczna

Rodzina chce być razem, ale urzednicy mówią "nie"

Dodano: 13 lutego 2012, 18:36
Autor: Paweł Puzio

Rodzice chcieliby odzyskać swoje pociechy. Sebastian, Dariusz, Nikola i Filip tęsknią za domem. (Mac
Rodzice chcieliby odzyskać swoje pociechy. Sebastian, Dariusz, Nikola i Filip tęsknią za domem. (Mac

Od roku rodzina Amrożewskich nie jest razem. Czwórka dzieci przebywa w Domu Dziecka w Kijanach. Wszyscy mają już dość rozłąki, ale urzędnicy mówią nie.

Problemy rodziny zaczęły się pod koniec lat 90-tych. Bolesław Amrożewski ze łzami w oczach pokazuje stertę dokumentów z sądu, opieki społecznej i innych instytucji.

– Urzędnicy stwierdzili, że nie możemy wychowywać swoich dzieci. No jest biednie, ale to nie znaczy, że nie mamy prawa do życia w rodzinie. Wszyscy twierdzą, że pijemy i balujemy. Nieprawda. Co mamy zrobić, aby być razem – pyta załamany ojciec.

Opinia kurator sądowej Katarzyny Flesińskiej z Łęcznej jest jednoznaczna. – Dzieci nie były pod dobrą opieką. Ta sytuacja trwała od lat. W domu nie było porządku, był za to alkohol. Pomimo licznych prób pomocy, rodzice nie zmieniali się. Nie było innego wyjścia, tylko skierować czwórkę rodzeństwa do placówki w Kijanach. Serce mi się kraje, bo to fajne dzieci, ale na razie nie widzę szans na ich powrót do rodziców – mówi Katarzyna Flesińska.

W podobnym tonie wypowiada się Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie. – Pani Agata Amrożewska korzystała z naszej pomocy prawnej i psychologicznej. Przekazywaliśmy tej rodzinie także ubrania i żywność, w miarę naszych możliwości. W tej rodzinie jest bardzo trudna sytuacja. Od lat mamy nad nią nadzór i nie widzimy znaczącej poprawy – mówi Elżbieta Brodzik, szef PCPR w Łęcznej.

Rodzice nie zgadzają się z taką oceną. – Zależy mi tylko na rodzinie. Nie wiem, czy nasza rozłąka, to tylko kwestia naszej marnej kondycji finansowej, czy też zła wola urzędników. Znalazłem pracę zagranicą. Niestety, była tylko sezonowa. Teraz jestem na bezpłatnym urlopie. Ponieważ mam umowę, i mimo, że nie mam dochodu, to nie należy nam się żaden zasiłek. Żona też nie może znaleźć niczego na stałe – mówi Amrożewski.

Rodzice odwiedzają dzieci 2-3 razy w tygodniu. – Tęsknie za nimi Może ktoś mi da pracę, abyśmy mogli razem żyć. Przecież zawsze to lepiej, gdy dzieci wychowują się z rodzicami, niż w Domu Dziecka – apeluje Bolesław Amrożewski.
Czytaj więcej o:
Gość
jola
Reni
(18) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (18 lutego 2012 o 21:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='obywatel' timestamp='1329207966' post='596384']
Centrum pomocy rodzinie.Zmieńcie nazwę takich instytucji,które zamiast wbijac do głów urzędniczych,kuratorskich,czy sędziowskich,że MIEJSCE DZIECKA JEST PRZY RODZICACH przyczyniają się do powszechnej ostatnio patologii umieszczaniach dzieci w bidulach.I nie chodzi tylko o przypadek tutaj opisywany.To rząd odpowiada za biedę,bezrobocie,grzebanie w śmietnikach,samobójstwa z przyczyn ekonomicznych itd.Do nieszczęśc zafundowanych przez państwo w tej rodzinie doszło odebranie dzieci.Mam sześcdziesiąt lat.Żyłem w czasach znienawidzonej przez niektórych komuny.Było różnie,ąle nie odbierano dzieci rodzicom.Do wszystkich,którzy przyczyniliście się do tej sytuacji:wstańcie rano wyobraście sobie puste łóżka WASZYCH dzieci,które Wam to państwo odebrało i zastanówcie się co przeżywają rodzice i te nieszczęsne dzieci.NIKT NIE MA PRAWA ODBIERAC DZIECI RODZICOM.
[/quote]
co Ty opowiadasz, a jak dziecku coś się stanie, bo rodzice zrobili sobie "imprezkę"? Poźniej bedzie"gdzie była pomoc społeczna?".
Bez przyczyny nie zabraliby im dzieci. Trzeba mieć solidne podstawy, powody,żeby umieścić dzieci w placówce. Wystarczy na nich spojrzeć. Jaka poważna kobieta ma różowe włosy?))
Rozwiń
jola
jola (17 lutego 2012 o 10:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
no tak najlepiej złożyć wszystko na urzędników no bo ,, my,, nie jesteśmy niczemu winni. ludzie bierzcie się do pracy nad sobą i swymi uzaleznieniami
Rozwiń
Reni
Reni (14 lutego 2012 o 20:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='realista' timestamp='1329234643' post='596587']
Jak zwał tak zwał wiadomo o co chodzi.Chodzi o biedę czworga dzieci a nie o nazwisko takie czy siakie.
[/quote]
Jeżeli autor nie potrafi napisać prawidłowo z kim rozmawiał to co myśleć o samej treści? Czy porozmawiał na temat tych ludzi z sąsiadami, rodziną, miejscową opieką społeczną, policją? Artykuł na zasadzie - my dobrzy jesteśmy i dzieci kochamy, a źli urzędnicy bez powodu je nam zabrali. Od ludzi, którzy kreują postrzeganie spraw przez społeczeństwo powinniśmy wymagać rzetelności i obiektywizmu, a nie pogoni za tanią sensacją, jak to robią wspomniane wcześniej brukowce.
Rozwiń
realista
realista (14 lutego 2012 o 16:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Reni' timestamp='1329165121' post='596246']
Co sądzić o treści artykułu skoro autor nie jest w stanie nawet prawidłowo napisać nazwiska osoby, z którą rozmawiał? I umieścić właściwej nazwy instytucji, którą ta osoba reprezentuje. Poziom Superekspresu czy innego Faktu. Gratulacje!
[/quote]
Jak zwał tak zwał wiadomo o co chodzi.Chodzi o biedę czworga dzieci a nie o nazwisko takie czy siakie.
Rozwiń
anatom
anatom (14 lutego 2012 o 16:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='obywatelka' timestamp='1329211203' post='596416']
Tak, tak - powiedz to tej małej, która z odmrożeniami trafiła do szpitala bo rodzice grzali się procentami albo innym maluchom zaniedbywanym przez pijaków. Jak dla mnie jedyny błąd polega na tym, ze po pierwszym dziecku takiej babie nie podwiązuje się jajników a chłopu jajowodów (czy jakoś tak) żeby nie mogli mieć więcej dzieci. o.
[/quote]
Od kiedy to chłopy mają jajowody głupi człowieku.Jeżeli już to mają nasieniowody a kobiety owszem mają jajowody.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (18)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!