czwartek, 19 października 2017 r.

Łęczna

Wypadek w Bogdance: Po 6 godz. zawiadomili prokuraturę

  Edytuj ten wpis
Dodano: 1 maja 2011, 17:38

O tragedii dowiedzieliśmy się od górników. (Bartek Żurawski)
O tragedii dowiedzieliśmy się od górników. (Bartek Żurawski)

31-letni górnik uległ ciężkiemu wypadkowi pod ziemią, przeszedł trepanację czaszki. Ale Bogdanka dopiero po sześciu godzinach zawiadomiła prokuraturę. Choć miała obowiązek zrobić to niezwłocznie.

– Nasz kolega miał bardzo ciężki wypadek 910 metrów pod ziemią – zaalarmowali nas pracownicy Bogdanki. W czwartek ok. godz. 7.30 podczas wciągania taśmy przenośnika zerwał się pasek, który uderzył w głowę górnika. – Stracił przytomność. Ok. godz. 8 lekarz dyżurujący w kopalni stwierdził podejrzenie urazu kręgosłupa oraz brak pamięci wstecznej – wyjaśnia Tomasz Zięba, rzecznik Bogdanki.

Górnik został przetransportowany śmigłowcem na oddział intensywnej terapii szpitala przy al. Kraśnickiej w Lublinie. Tam stwierdzono krwiak wewnętrzny i podjęto decyzję o trepanacji czaszki.

Choć stan mężczyzny był bardzo poważny, Bogdanka dopiero po 6 godzinach zdecydowała się powiadomić o wypadku. O godz. 13.08 informację otrzymał Okręgowy Urząd Górniczy w Lublinie, o godz. 13.25 policja, pięć minut później prokuratura.

Lubelska prokuratura jest tym zaskoczona. – Dyżurny kopalni zapytany, dlaczego zrobił to dopiero po sześciu godzinach odpowiedział, że kopalnia czekała na ustalenie stanu zdrowia górnika. Bo o lżejszych wypadkach nie musi powiadamiać od razu – mówi Bożena Wasiewicz, zastępca prokuratora rejonowego w Lublinie.

Na miejsce pojechał prokurator, by dokonać oględzin miejsca wypadku. – Zwrócimy się z pytaniem, kto w kopalni zdecydował, że o wypadku powiadomiono nas dopiero po sześciu godzinach – dodaje prokurator Wasiewicz.

– Wypadek nie został początkowo zakwalifikowany jako ciężki – tłumaczy rzecznik Zięba. – Dopiero po informacji ze szpitala, dyżurny ruchu między godziną 12.50 a 13.30 uruchomił procedury przekazania informacji.

Czy doszło do zwłoki? – Trudno mi to ocenić. Ta decyzja leżała w kompetencjach dyżurnego, a oceni ją stosowny organ górniczy – dodaje Zięba.

Wyższy Urząd Górniczy w Katowicach ma w tej kwestii jasne zdanie. – O każdym wypadku w kopalni należy zawiadomić urząd niezwłocznie, czyli jak najszybciej – mówi Jolanta Talarczyk, rzecznik prezesa WUG w Katowicach. – O tym wypadku pierwszą informację otrzymaliśmy o godzinie 14.15, a obszerniejszą o 19.30.

Okręgowy Urząd Górniczy w Lublinie staje murem za Bogdanką. – Niezwłocznie nie znaczy natychmiast – uważa Henryk Cholewa, z-ca dyrektora OUG w Lublinie. – Zostaliśmy powiadomieni niezwłocznie.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
KHW  sa
GÓRNIK
mala85
(14) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

KHW  sa
KHW sa (25 czerwca 2011 o 20:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Na każdej polskiej kopalni są łamane przepisy a jak urząd górniczy zjeżdża to wszyscy o tym wiedza i gdzie się uda a zamiast karać pracodawcę to kara pracownika .Bo pracownik może odmówić wykonywania pracy nie zgodnej z przepisami a w Polsce jest tyle pracy że można se wybierać
Rozwiń
GÓRNIK
GÓRNIK (25 czerwca 2011 o 20:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Każdy kto pracuje , pracował na kopalni wie jak jest z wypadkami, z urzędami . Wypadki na kopalniach były ukrywane przynajmniej te lekkie bo premie kierownik , sztygar zachowali BHP nie musi pisać papierów wypełniać a górnikowi naopowiadali że z jego winy i jak oni mu dupę ratują . A urzędy wszyscy wiedzą kiedy będą.Jak by tak nie było to nie powstaly by filmy pt ,,Laura'' ,,ciha akcja'' ,,Ściana śmierci'' zachęcam do obejrzenia .Teraz powinna tą sprawę cały czas śledzić prasa żeby jej nie zamietli pod dywan . a co do urzędu jak jest na jednym terenie z kopalnią to kogo ma bronić no przeciez niegórnika , bo u niego na bankiecie nie będzie żaden z panów urzędników .Urząd powinien to zbadać z katowic
Rozwiń
mala85
mala85 (14 maja 2011 o 20:46) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
dokladnie ile jest wypadkow na miesiac?nikt nie wie!!!trzeba by przejrzec zwolnienia dopiero bedzie wiadomo.......kazdy chce sie wymigac i zastraszaja ich mam nadzeje ze to sie zmieni....ludzie to nie smieci ze robicie co chcecie z nimi!!!!
Rozwiń
stokrotka
stokrotka (3 maja 2011 o 16:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie od dzisiaj wiadomo pracującym na kopalni i może ich rodzinom, że za zgłoszenie wypadku otrzyma się odpowiednią zjebkę od sztygara i jeszcze innych przełożonych...
Ja tego nie rozumiem. Pracownik powinien mieć zapewnione odpowiednie warunki pracy, prawda? Tak mówi Kodeks Pracy. A gdy nieszczęśliwie coś się przydarzy w pracy, to należy powiadomić kogo trzeba, prawda? no ale w wypadku tego zakładu pracy jest inaczej. Bo po co robić zamieszanie, bo ktoś za to beknie, bo będzie odszkodowanie, bo nie będzie premii dla sztygara, i tak dalej.... Czyli jak zwykle chodzi o pieniądze ! A dla ludzi wyżej postawionych nie ważne jest zdrowie zwykłego pracownika.
Rozwiń
1,2,3
1,2,3 (2 maja 2011 o 06:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Mówimy tu o przypadku - wypadku, który "wyszedł" poza bramy kopalni !!! i nie udało sie go "ukryć"!!! A ile jest takich przypadków, które "załatwiane" są po cichu i bez "papierów"??? Dziwi mnie stanowisko Urzędu Górniczego, który zobowiązany jest "ścigać" takie nieprawidłowości....no ale lepiej zjeżdżać na dół po uprzednim zawiadomieniu kopalnii i "spijać śmietankę" niż wykazywac rzeczywistość !!! I tak jak w życiu....coś za coś !!!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (14)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!