piątek, 20 października 2017 r.

Lubelskie

300 strażników granicznych pomaga powodzianom

  Edytuj ten wpis
Dodano: 25 maja 2010, 21:25
Autor: (bar)

Najpierw ponad 100, a obecnie już około 300 funkcjonariuszy Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej bierze udział w akcji przeciwpowodziowej na Lubelszczyźnie. Operują w okolicy Puław, Opola Lubelskiego i Kraśnika.

– Wspólnie z mieszkańcami, strażakami i policjantami zabezpieczaliśmy miejsca zagrożone zalaniem, czy podtopieniem – mówi chor. Dariusz Sienicki, który właśnie wrócił z akcji. – Między innymi kierowaliśmy też ruchem na wytyczonych objazdach oraz monitorowaliśmy stan mostów i umocnień hydrologicznych.

Strażnicy zabrali ze sobą swój sprzęt. Do dyspozycji mają kilkanaście pojazdów terenowych i sześć łodzi patrolowych. W akcji przeciwpowodziowej bierze udział także ich samolot patrolowy Wilga oraz śmigłowiec, wykorzystywany do ewakuowania ludzi. Charakterystycznie, że w Sandomierzu powodzianie pozwalali się desantować z dachów, a w gminie Wilków już nie.

– Nie obeszło się bez strat – przyznaje płk Marian Pogoda, komendant NOSG, który towarzyszył swoim podwładnym w gminie Wilków. – W czasie akcji niespodziewanie rwąca woda zepchnęła z drogi dwa nasze land-rovery. Jednego z nich do tej pory nie udało się wydobyć z rozlewiska. Na szczęście nasi funkcjonariusze wyszli z tego zdarzenia bez szwanku.

W tym przypadku napór wody był tak silny, że kierowca jednej z dwóch porwanych przez wodę terenówek nie był w stanie otworzyć drzwi. Gdyby nie to, że w pobliżu była amfibia z ratownikami, nie wiadomo, jakby się to dla niego skończyło.

Dużo szczęścia, ale przede wszystkim refleks mieli także strażnicy, którzy łodzią patrolowali rozlewisko. Kiedy nadeszła fala w ostatniej chwili zdążyli przywiązać swoją łódź do drzewa. W przeciwnym razie prawdopodobnie nie byliby w stanie nad nią zapanować.

W czasie akcji były też i sympatyczne momenty. – Spotykaliśmy się z ogromną wdzięcznością ze strony powodzian, w tym także... czworonożnych. Na przykład wyciągnęliśmy z wody cztery psy. Do tej pory te zwierzęta na krok nie chcą odstąpić swoich nowych panów. Wygląda na to, że ich wybawcy będą musieli wrócić z nimi do Chełma.

Za sprawą telewizji całą Polska mogła zobaczyć, jak jeden ze strażników własną czapką wygarnął z wody płynącego ostatkiem sił krecika. Wypuścił go w miejscu, gdzie nic mu już nie zagrażało.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
-ja-
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

-ja-
-ja- (25 maja 2010 o 23:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Przerażające sa te fotki. Z niższych domów widać tylko sterczące ponad wodę dachy.. Okropna tragedia.
ps. Uratowanie krecika widziałam w tv, normalnie aż się wzruszyłam
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!