poniedziałek, 5 grudnia 2016 r.

Lubelskie

Druga strona małej inflacji

Dodano: 11 sierpnia 2001, 13:28

Wiadomością dnia w ubiegły czwartek była informacja podana przez Główny Urząd Statystyczny. Doniósł on mianowicie, że w drugiej połowie lipca żywność była o 1,1 proc. tańsza niż w pierwszej i o 1,5 proc. tańsza niż przed miesiącem, tj. w drugiej połowie czerwca. W rezultacie inflacja roczna (liczona w okresie dwunastomiesięcznym) spadła prawdopodobnie do ok. 5 proc. Prawdopodobnie, gdyż oficjalne dane o lipcowej inflacji GUS poda 16 sierpnia.

Liczby te - prawda, że w zalewie złych wiadomości przekazywanych przez media pocieszające - radio i telewizja jeszcze w czwartek, a prasa w piątek, obrabiały na wszystkie strony. Towarzyszyły im wyliczenia Tadeusza Chrościckiego z Rządowego Centrum Studiów Strategicznych o tym, że tak niskiego wskaźnika inflacji rocznej nie mieliśmy od 24 lat. Chociaż wcale nie jest to takie pewne, bo wtedy - w 1977 r., za komuny - inflację liczono w sposób różny. W 1980 roku prezes GUS był jednym z pierwszych oficjeli, który na fali sierpniowych zmian poleciał ze swojego stanowiska. Oficjalnie jednak wynosiła ona wówczas 4,9 proc.
Wydawać by się mogło, że niska inflacja to dla wszystkich bardzo dobra wiadomość. Z tego, że ceny towarów i usług konsumpcyjnych rosną w stopniu mniejszym niż wcześniej, wypadałoby się przecież tylko cieszyć. Ale ma ona też swą drugą stronę. Ponieważ inflacja zmniejszyła się dzięki spadkowi cen żywności - po kieszeni dostali rolnicy. Bywa, że aby zarobić choćby byle jakie pieniądze, muszą oni sprzedawać to, co urośnie im na polu i w oborze, poniżej kosztów produkcji. To dlatego warzywa, owoce, cukier czy oleje roślinne kupujemy za grosze, taniej niż przed rokiem. Mieszczuchy się z tego cieszą, rolnicy zaś mogą sobie tylko pomarzyć o osiągnięciu 30 proc. zarobków osób zatrudnionych poza rolnictwem, co - statystycznie rzecz ujmując - mieli jeszcze kilka miesięcy temu.
Nie od dzisiaj wiadomo, że gospodarka to system naczyń połączonych i jeżeli ktoś zyskuje - ktoś musi stracić. Czasy, gdy drożały szynki, taniały szyny (notabene hutnicy wtedy wcale nie tracili), a inflacja wynosiła 4,9 proc., bezpowrotnie już, zdaje się, minęły...
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO