poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lubelskie

Koniec z "dilowaniem". Drożdżówki mają wrócić do szkół. Jest szansa na kawę i sól


Ministerstwo powoli wycofuje się z kontrowersyjnej ustawy o sklepikach szkolnych. Na początek do szkół mają wrócić drożdżówki. Szansę na powrót ma także kawa i sól

Na szkolnych korytarzach uczniowie handlują drożdżówkami, a na stołówki przemycają sól – tak po miesiącu obowiązywania nowych przepisów wygląda rzeczywistość w polskiej szkole.

Od 1 września, zgodnie z rozporządzeniem ministra zdrowia, w szkołach można sprzedawać tylko zdrową żywność. Na liście produktów zakazanych znalazła się m.in. sól, cukier, biała mąka. Zmiany w przepisach spotkały się z tak szeroką krytyką, że w końcu resort zdrowia się ugiął.

Minister edukacji narodowej poinformowała wczoraj że „wynegocjowała z ministrem zdrowia powrót drożdżówek”. Zapowiedziała też, że będzie jeszcze walczyć o powrót do szkół kawy i zwiększenie ilości dodawanej do potraw soli. Po 6 października ministrowie mają rozmawiać o tym, jak daleko mogą pójść w ustępstwach. Zdecydują m.in. jakie drożdżówki będą sprzedawane w szkolnych sklepikach.

– Wezmą na pewno pod uwagę wyniki ankiet, jakie do końca września wypełniali dyrektorzy szkół. Pisali w nich co myślą, o wprowadzonych zmianach – mówi Anna Szczepińska, lubelska wicekurator oświaty. – Otrzymaliśmy 1800 takich opinii. To gigantyczny materiał, który wczoraj zaczęliśmy opracowywać. Musimy poklasyfikować wszystkie uwagi, ułożyć je i w poniedziałek przesłać do MEN-u.

– Tego typu konsultacje to musztarda po obiedzie. Ministerstwo powinno spytać nas o opinię na etapie powstawania projektu – uważa Zbigniew Jakuszko, dyrektor V LO w Lublinie. – Po ćwiczeniach fizycznych moim uczniom nie wystarcza półlitrowa butelka wody, ale większej w szkolnym sklepiku sprzedawać nie można – denerwuje się dyrektor. – Ludziom, którzy mogą kupować papierosy i alkohol zabroniono kupowania kawy. Podkreślam słowo „kupowania”, bo pić ją mogą. W naszym szkolnym sklepiku można więc kupić wrzątek, a uczniowie sami mieszają z nim kupioną po drodze kawę. Słyszałem też o sklepiku, w którym można kupić kubek. Kawa jest gratis.

Takich absurdów jest więcej. Na szkolnych stołówkach kwitnie nielegalny obrót solą. Dzieci przynoszą ze sobą solniczki, a nauczyciele odwracają wzrok. Co bardziej przedsiębiorczy uczniowie zajęli się też „dilerką” drożdżówek na szkolnych korytarzach. – Po drodze do szkoły kolega robi zakupy w piekarni przy ul. Furmańskiej – opowiada uczennica V LO. – Cena u niego jest nieco wyższa niż w sklepie, ale takie są zasady dilowania – dodaje ze śmiechem.

Z powrotu drożdżówek do szkół najbardziej cieszą się sprzedawcy. – Co z tym złego, że dzieci je lubią? – pyta Tomasz Machoń, który prowadzi sklepik i stołówkę w Szkole Podstawowej nr 21 w Lublinie. – To na pewno zdrowsze niż hamburger czy góra cukierków, które zjadają w domu. Musimy promować warzywa i owoce, ale powinniśmy to robić w mądry sposób. Nie narzucając nic na siłę, a tworząc modę.

Kuratorium nie ma danych, ilu ajentów szkolnych sklepików zrezygnowało z ich prowadzenia. Z obserwacji osób dostarczających towar do szkół wynika, że skala problemu jest ogromna.
– Pan, który dowozi mi wodę powiedział, że zamknięto co drugi punkt, który obsługiwał w tamtym roku. Z kolei pani rozwożąca płatki mówi, że ze 160 klientów zostało jej niespełna 60. Inni zwinęli interes, bo stał się nieopłacalny – dodaje Machoń.

Czytaj więcej o: Lublin szkoła edukacja drożdżówki
Gość
Gość
Gość
(11) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (2 października 2015 o 20:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

TYLKO TOTALNY DEBIL = URZĘDNIK OPŁACANY Z NASZYCH PODATKÓW , MÓGŁ ZAKAZAĆ SOLI, CUKRU, MĄKI. TAK NAJLEPIEJ NIECH DZIECI JEDZĄ TRAWĘ, OCZYWIŚCIE BEZ PRZYPRAW I PIJĄ TYLKO KRANÓWĘ - Z CHLOREM, KWAŚNYMI WĘGLANAMI Ca I Mg POWODUJĄCYMI TWORZENIE SIĘ KAMIENIA KOTŁOWEGO. WODĘ PŁYNĄCĄ PRZEZ RURY PAMIĘTAJĄCE ZABÓR CARSKI LUB Z DOMIESZKĄ AZBESTU. PRZY TAKICH P_O_je***YCH URZĘDNIKACH ZA KILKA LAT ŚREDNIA ŻYCIA POLAKA TO BĘDZIE 30 LAT. PO CO ZŁODZIEJ ZUS MA PŁACIĆ EMERYTURY.

 A zapomniałes o mirabelkach i o szczawiu?

Rozwiń
Gość
Gość (2 października 2015 o 16:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Chodzi o złagodzenie przepisów czy handel miedzy dziećmi bo skoro uczeń sprzedaje coś i ma zysk to może chodzi nie o drożdżówkę lecz zyski nieopodatkowane. Uwaga aby patrzeć jak CBA lub policja skarbowa wpadnie do szkół i zacznie ścigać uczni.
Rozwiń
Gość
Gość (2 października 2015 o 15:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
TYLKO TOTALNY DEBIL = URZĘDNIK OPŁACANY Z NASZYCH PODATKÓW , MÓGŁ ZAKAZAĆ SOLI, CUKRU, MĄKI. TAK NAJLEPIEJ NIECH DZIECI JEDZĄ TRAWĘ, OCZYWIŚCIE BEZ PRZYPRAW I PIJĄ TYLKO KRANÓWĘ - Z CHLOREM, KWAŚNYMI WĘGLANAMI Ca I Mg POWODUJĄCYMI TWORZENIE SIĘ KAMIENIA KOTŁOWEGO. WODĘ PŁYNĄCĄ PRZEZ RURY PAMIĘTAJĄCE ZABÓR CARSKI LUB Z DOMIESZKĄ AZBESTU. PRZY TAKICH P_O_JEBANYCH URZĘDNIKACH ZA KILKA LAT ŚREDNIA ŻYCIA POLAKA TO BĘDZIE 30 LAT. PO CO ZŁODZIEJ ZUS MA PŁACIĆ EMERYTURY.
Rozwiń
Gość
Gość (2 października 2015 o 14:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Kluzik-R, teraz walcz o żeberka !!!!! PS. Dyktatura ciemniaków.
Rozwiń
Gość
Gość (2 października 2015 o 13:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
W podstawówce dzieci nie chcą jeść obiadów, całe zwracają do kuchni- nieslone, postne. Po powrocie z pracy, zmęczona mama zabierze do MC Donalda.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (11)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!