czwartek, 19 października 2017 r.

Lubelskie

Lekarzy jest mniej i są coraz starsi. Najsłabszy dostęp do specjalistów w szpitalach powiatowych

Dodano: 29 lutego 2016, 08:14

W Lublinie, gdzie pacjentów obsługuje 11 szpitali, nie ma problemu ze specjalistami. W szpitalach powiatowych deficyt jest wyraźny (fot. Maciej Kaczanowski)
W Lublinie, gdzie pacjentów obsługuje 11 szpitali, nie ma problemu ze specjalistami. W szpitalach powiatowych deficyt jest wyraźny (fot. Maciej Kaczanowski)

Lekarzy jest coraz mniej, a w niektórych specjalnościach tworzą się luki pokoleniowe – alarmuje Naczelna Izba Lekarska. Z dostępnością do specjalistów jest coraz gorzej, na czym cierpią przede wszystkim pacjenci szpitali powiatowych, np. w Kraśniku.

Ze statystyk Naczelnej Izby Lekarskiej wynika, że najwięcej specjalistów jest w grupie wiekowej 56–60 lat. Na dziesięciu tylko czterech ma mniej niż 50 lat.

– Wzrost średniej wieku wiąże się m.in. z wyjazdami lekarzy za granicę, gdzie warunki pracy i wynagrodzenie są lepsze niż w Polsce – mówi Marek Stankiewicz, rzecznik Lubelskiej Izby Lekarskiej. – A granica rekrutacji do zagranicznych ośrodków to 50 lat. W związku z tym lekarze w wieku 35–45 lat, którzy są już po specjalizacji, często wybierają pracę za granicą.
W niektórych specjalnościach tworzą się luki pokoleniowe. Dotyczy to m.in. patomorfologów, ginekologów, chirurgów.

Problem jest też ze specjalizacjami w ramach rezydentury. – U nas w tym momencie jest trzech rezydentów, podczas gdy szpitale w Lublinie są oblegane i mają 140–200 rezydentów – mówi Małgorzata Wójcikowska, kierownik ds. medycznych w SPZOZ w Kraśniku. – To problem, z którym zmaga się nie tylko nasz szpital, ale większość szpitali powiatowych. Większość lekarzy chce pracować w dużych ośrodkach (w SPSK4 w Lublinie jest 196 rezydentów – red.).

Ministerstwo przyznaje rezydentury na podstawie zapotrzebowania, które określają konsultanci wojewódzcy w danej dziedzinie. – To zapotrzebowanie często jest sztucznie kreowane i tworzone według własnego widzimisię, co w konsekwencji nie służy zwiększeniu dostępu do specjalistów – zaznacza Stankiewicz. – Na 324 miejsca rezydenckie przyznane w tym roku dla naszego województwa nie ma ani jednego np. dla chirurgii onkologicznej, gastroenterologii czy kardiologii dziecięcej.

Najwięcej – 45 miejsc – zostało przyznanych w dziedzinie chorób wewnętrznych, po 20 w dziedzinie położnictwa i ginekologii oraz ortopedii i traumatologii narządu ruchu, 19 – w kardiologii.

Na dysproporcji w dostępie do specjalistów cierpią pacjenci szpitali powiatowych. – W Lublinie, gdzie pacjentów obsługuje 11 szpitali nie ma z tym problemu, podczas gdy w szpitalach powiatowych deficyt jest wyraźny – mówi Stankiewicz. – Dobrym przykładem jest szpital w Kraśniku, w którym nie ma żadnego urologa.

– Wynika to z braku kontraktacji przez NFZ. Z tego powodu nie działa też poradnia urologiczna. Zatrudniliśmy specjalistę z Lublina, który raz w tygodniu przyjmuje w naszej poradni chirurgicznej pacjentów urologicznych – mówi Wójcikowska. – Mamy też deficyty lekarzy dyżurujących na SORze, a także problem z obsadzeniem dyżurów, m.in. na oddziale kardiologii, wewnętrznym i dziecięcym.

– Aby zapobiec negatywnym tendencjom już teraz należy zwiększyć liczbę studentów uczelni medycznych – mówi Romuald Krajewski, wiceprezes Naczelnej Izby Lekarskiej.

Dodaje jednak, że przełoży się to na zwiększenie liczby specjalistów dopiero za około 12 lat (6 lat studiów i średnio 6 lat specjalizacji).

Czytaj więcej o: lubelskie zdrowie szpital
zibi
Gość
crx
(15) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

zibi
zibi (1 marca 2016 o 08:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

no jak ma nie brakować jak lekarz nie ma czasu pracowac w przychodni czy w szpitalu gdzie płaci NFZ w prywatnych nie ma braków.a może należało by rozdzielić ETATY albo robisz w Funduszu albo prywatnie jedna decyzja załatwi wszystkie problemy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Specjalizacje w Polsce są reglamentowane , nie każdy lekarz absolwent  ma szansę dostać rezydenturę. Polska to nadal biedny kraj i wielu młodych lekarzy pracuje na wolontariatach

i ich rodzice opłacają im kontynuację nauki- specjalizacji ,a ci których nie stać na to wyjeżdżają .Inni wyjeżdżają , bo po tak ciężkich studiach nie chcą przez 10 lat zarabiać po 2000 zł  mając  nawet upragnioną rezydenturę -żenada  

 Problem z NFZ- tem polega na tym, że jest on monopolistą .

Polak nie ma możliwości wybrać ubezpieczyciela . System nie może dobrze funkcjonować , gdy  nie ma konkurencji.

Czekam na czas,  gdy ubezpieczalnie będą biły się o pacjenta by to do nich trafiały jego pieniądze, bo to one chcą zaoferować lepszą ofertę , większy pakiet niż konkurencja .

Czekam też na czas, gdy ubezpieczalnie zdrowotne będą zabiegały  walczyły o dobrych lekarzy, by to z nimi podpisać umowę , kontrakt na świadczenie usług medycznych.

Póki co lekarze coraz częściej rezygnują z pracy dla NFZ-tu

(z resztą bardzo słabo opłacanej )  i tu nie trzeba decyzji !!!    

(  a może należało by rozdzielić ETATY albo robisz w Funduszu albo prywatnie jedna decyzja załatwi wszystkie problemy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!)

To dzieje się samo. Pacjentom coraz trudniej dostać się  do lekarza i to się pogłębi, bo lekarzy będzie coraz mniej .

Na szczęście obudzimy się i to  już niedługo i wtedy kolejki do lekarza będą naprawdę długie, może przyjadą medycy z Chin i pielęgniarki ...

Jeśli chcemy młode pokolenie lekarzy pielęgniarek naprawdę zatrzymać w naszym kraju musimy zmienić myślenie i zacząć wynagradzać ich odpowiednio tak jak to robią nasi sąsiedzi w Europie

 

Rozwiń
Gość
Gość (29 lutego 2016 o 15:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Warto przypomnieć, że do niedawna lekarka była premierem rządu, a jej poprzednik z dumą opowiadał, że dzięki niemu młodzi, wykształceni w Polsce lekarze będą mogli zdobywać doświadczenie zawodowe poza granicami kraju. Ale sądząc po dziarskich staruszkach na pochodach szKODników, wszyscy są zadowoleni z tego stanu rzeczy i domagają się kontynuacji.
Rozwiń
crx
crx (29 lutego 2016 o 13:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

W Polsce prowadzona jest najprawdopodobniej celowa polityka blokowania dostępu do specjalistów.Sprawdźcie na www.com.edu.pl w zakładce specjalizację lekarskie, egzaminy,wyniki. Z anestezjologii Orlando ostatnio 92% lekarzy - tak bronie jest tzw. Koryto.Popatrzcie na dane z poprzednich lat, nie było dużo lepiej.Nie chcą ujawniać pytań po egzaminie, wiadomo dlaczego...Konsultant krajowy odpowiedzialny za wyniki egzaminów i za pytania nie został odwołany.Pytanie do ministra zdrowia-czemu toleruje patologię?

MINISTREM tzw.zdrowia SIĘ BYWA !!! a kasa nie ŚMIERDZI WIECZNIE , AŻ DO SKOŃCZENIA TEJ CYWILIZACJI ....;-(((

Rozwiń
Gość
Gość (29 lutego 2016 o 12:23) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
W Polsce prowadzona jest najprawdopodobniej celowa polityka blokowania dostępu do specjalistów.Sprawdźcie na www.com.edu.pl w zakładce specjalizację lekarskie, egzaminy,wyniki. Z anestezjologii Orlando ostatnio 92% lekarzy - tak bronie jest tzw. Koryto.Popatrzcie na dane z poprzednich lat, nie było dużo lepiej.Nie chcą ujawniać pytań po egzaminie, wiadomo dlaczego...Konsultant krajowy odpowiedzialny za wyniki egzaminów i za pytania nie został odwołany.Pytanie do ministra zdrowia-czemu toleruje patologię?
Rozwiń
Gość
Gość (29 lutego 2016 o 11:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jest tylu mlodych chętnych na akademie medyczną , 80% odpada na starcie a niekoniecznie z powodu braku wiedzy. Nie każdy lekarz musi zostać chirurgiem . Zdecydowana większość lekarzy pracuje poniżej swoich możliwości i umiejętności . Ci słabsi mogli by pracować w przychodniach i mniej wymagających specjalizacjach , wrócić np na wieś i do małych miasteczek. Mafia lekarska broni jednak dostępu do swojego patologicznego systemu!!!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (15)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!