piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Na dworcu PKS zamilkł nawet megafon (wideo)

Dodano: 2 września 2008, 10:51
Autor: Dominik Smaga

Pasażerowie nie mogli kupić biletów miesięcznych. Nie działała informacja. Odwołano część kursów.

Lublin, Dworzec Główny PKS, godz. 12. Zamiast zapowiedzi odjazdów z głośników płynie tylko komunikat o proteście i "za wynikłe utrudnienia przepraszamy”. - Moja dziewczyna chciała kupić bilet miesięczny. Ale kasa jest nieczynna - skarży się Damian Sawul z Piaseczna.

Ten problem ma też wielu innych uczniów, którzy zaczęli naukę. Kupić można bilety na bieżące kursy i to tylko u kierowców. Nie działa informacja.

- Specjalnie tu jechałem spytać o sobotni kurs do Biłgoraja - mówi Hipolit Kuźmicz z Lublina. Próbuje dowiedzieć się u dyżurnych ruchu, ale zostaje ofuknięty.

Pół godziny później, baza PKS przy Hutniczej. Autobus stojący w poprzek bramy blokuje wjazd i wyjazd. - Wynajmuję tam parking - mówi Maciej Kulka, szef pobliskiego ośrodka szkolenia kierowców. - Utknęły tam dwa auta i kursanci nie mogą nimi jeździć.

Tkwią też autobusy. - Musieliśmy odwołać kurs do Warszawy z godz. 12.15 - informuje Stanisław Polak, kierownik działu eksploatacji. - Stoi tu jeszcze 9 wozów, które po południu powinny wyjechać m.in. do Świdnika, Majdanu Kawęczyńskiego, Gdyni i Wisły. Te kursy zależą od protestujących.



- Puszczamy tylko kursy szkolne. Blokujemy do skutku - zapowiada Stanisław Widelski, szef zakładowej "Solidarności” '80, jednego z dwóch związków organizujących akcję. Związkowcy nie są jednak zgodni. Jedni mówią, że żądają rozmów z panią prezes, inni chcą wizyty wojewody.

- Bronimy miejsc pracy. Bronimy odwoływanej kierowniczki lubelskiego dworca głównego - mówi Tomasz Fulara ze Związku Inżynierów i Techników. - Nie zwolniłam jej, tylko cofnęłam pełnienie obowiązków - twierdzi Teresa Królikowska, prezes PKS Wschód. I dodaje, że akcja naraża firmę na straty. - Wyciągnę konsekwencje wobec protestujących.

Zdaniem Królikowskiej, protest to zemsta Fulary, który miałby liczyć na obiecany wczoraj komu innemu stołek dyrektora lubelskiego oddziału spółki. - Nieprawda - zaprzecza Fulara.

Prezes Królikowska wzywa policję. - Będziemy interweniować w razie zakłócenia porządku, ale sam protest to już sprawa firmy - mówi Magdalena Jędrejek z lubelskiej policji.

Po godz. 16 na dworcu działa już informacja i jedna kasa. Blokada bazy trwa. Na polecenie policji związkowcy wpuszczają tylko wozy, które czekając przed bramą blokują ulice. Wyjechać nie może nikt.
Czytaj więcej o:
passenger
~folkatka~
100 g.
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

passenger
passenger (2 września 2008 o 19:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Panu fularze PISOWSKIE "SPIEPRZAJ DZIADU". Zapomniał jak remontowali kibel za 100 tysięcy z semczukiem i jak za tysiaka kupili sobie widelskiego. Jako dyrektor techniczny nie zrobił NIC dla PeKaeSu. Najpierw "doradzał" za grube pieniądze potem "zarządzał" za jeszcze grubsze. Tym kombinatorem powinna zająć się prokuratura.
Rozwiń
~folkatka~
~folkatka~ (2 września 2008 o 15:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Trzymam kciuki za nową panią dyrektor. Jeżdzę prawie codziennie PKSami i widze dobrze w jakim stanie jest ta firma. Mam nadzieje ze wkrótce bedzie tam zrobiony porzadek, a do Chełma dostana bilety ci pożal sie Boże "związkowcy"
Rozwiń
100 g.
100 g. (2 września 2008 o 13:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
to nie dworzec - to wychodek z grubsza obielony
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!