czwartek, 29 czerwca 2017 r.

Lubelskie

Nadziani na żerdzie

Dodano: 13 marca 2002, 21:04

Sławek zginął na miejscu. W niedzielę skończyłby 21 lat. Karetka pogotowia zabrała do szpitala Artura i Wieśka. Poszukiwania
kierowcy, który zbiegł z miejsca zdarzenia, trwały krótko. Chłopak powiesił się w obórce, jakieś 300 metrów od miejsca, w którym jego volkswagen passat wpadł na wyładowany żerdziami wóz.

W miniony wtorek przed godz. 16 w Kopyłowie (gm. Horodło) rolnik z Poraja wracał ze szwagrem z lasu. Na przyczepie i wozie wieźli żerdzie. W pewnym momencie w ciągniku zabrakło paliwa. Stanęli na poboczu. Pożyczyli ropę, wlali do baku i już mieli ruszać, gdy zza zakrętu wypadło rozpędzone auto. – Zaczęło nim rzucać na boki. Usłyszałem tylko jak szwagier krzyknął do mnie, żebym odskoczył na bok. Później było już po wszystkim – wspomina rolnik. – Pobiegłem do domu, żeby wezwać karetkę.
– Z naszych wstępnych ustaleń wynika, że przyczyną wypadku była nadmierna prędkość – powiedział nam podkomisarz Tomasz Martyniuk, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Hrubieszowie.
Volkswagen, w którym jechało czterech młodych mieszkańców Kopyłowa, uderzył w tył wozu. Sławomir B., który siedział na przednim siedzeniu zginął na miejscu. Przebiła go jedna z żerdzi. 19-letni Wiesław W. i o rok starszy Artur K. trafili na oddział chirurgiczny hrubieszowskiego szpitala. Ten ostatni jest w stanie ciężkim, ale – jak to określili wczoraj lekarze – stabilnym. Żerdź przebiła mu płuco. Bez szwanku wyszedł z wypadku kierowca samochodu, 27-letni Rafał K. Zszokowany mężczyzna szybko jednak oddalił się z miejsca zdarzenia. Policja rozpoczęła poszukiwania.
Szybko natrafiono na jego ciało. Powiesił się na sznurku od snopowiązałki, jakieś 300 metrów od miejsca wypadku, w jednej z przydrożnych obórek. Właściciela posesji nie było wtedy w domu. O tragedii dowiedział się od policji. – Wszystko wskazuje na to, że zabił go ciężar odpowiedzialności – powiedział Dziennikowi Filip Kościuszko, psychiatra z Centrum Zdrowia Psychicznego w Zamościu. – Nie wytrzymał obciążenia psychicznego i sam postanowił wymierzyć sobie sprawiedliwość.
– Tak, niestety, kończy się czasami brawurowa jazda samochodem – mówi Józef Pokarowski, szef Prokuratury Rejonowej w Hrubieszowie.
Wczoraj byliśmy w Kopyłowie. – To byli spokojni chłopcy. Mieszkali po sąsiedzku. Sławek, dobry gospodarz, a na dodatek pracował w piekarni w Horodle i uczył się zaocznie w Chełmie. Rafał pracował na przejściu granicznym w Zosinie. Złego słowa nie można powiedzieć o żadnym z nich. Teraz czekają nas dwa pogrzeby – powiedział nam jeden z miejscowych sklepikarzy.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!