środa, 22 listopada 2017 r.

Lubelskie

Podatek dobije kina

  Edytuj ten wpis
Dodano: 13 sierpnia 2003, 17:34

Kina na Lubelszczyźnie ledwo zipią. Średnia frekwencja na seansach nie przekracza 30 proc. Teatry i filharmonie radzą sobie nieco lepiej, ale nie wiadomo jak długo. Od nowego roku bywalców kin, teatrów i sal koncertowych czeka fala podwyżek cen biletów.

- Bilety na imprezy kulturalne mają być obłożone 7-procentowym podatkiem VAT. To jeden z zapisów nowej ustawy o podatkach od dochodów i usług. Ustawę przyjął już rząd. Teraz czeka na uchwalenie przez posłów - wyjaśnia Anna Puzyna-Sobocińska z Biura Prasowego Ministerstwa Finansów.
Zmiany dotkną organizatorów koncertów. - Ryzyko jest i tak spore, a publiczność kapryśna. Niedawno musieliśmy odwołać koncert Kasi Kowalskiej. Gdy podwyższymy ceny biletów, ryzyko będzie jeszcze większe - przewiduje Iga Niechoda z lubelskiej agencji koncertowej N'n'N.
Podatek uderzy też w miłośników muzyki klasycznej. - To nie jest dobry moment na takie zmiany. Publiczność filharmonii to często całe rodziny, które przychodzą tu regularnie. Więc wzrost ceny biletu o dwa, trzy złote może oznaczać dla nich spore obciążenie. Przychodzi też młodzież, która nie ma zbyt dużo pieniędzy - mówi Teresa Księska-Falger, dyrektor Filharmonii Lubelskiej. Instytucja ta jest w 70 proc. dotowana z budżetu państwa, a jedna czwarta dochodów to wpływy z biletów. Jak na filharmonię, to dużo. Dzieje się tak dzięki ponad 90-procentowej frekwencji na koncertach. Czy zostanie utrzymana? - Publiczność filharmonii to oddani melomani więc nie zrezygnują z przychodzenia na koncerty. Jednak podatek ten na pewno uderzy ich po kieszeni - martwi się pani dyrektor.
Tak wysokiego mniemania o widzach nie mają dyrektorzy kin. - Większość naszej publiczności to młodzież, która - jak to młodzież, zbyt wiele pieniędzy nie ma. Jak wzrosną ceny, to duża część widzów zrezygnuje z chodzenia na seanse, bo przecież nie zrezygnują z kupowania chleba - przewiduje Barbara Leszczyńska, kierownik kina "Wyzwolenie” w Lublinie.
Perspektywa podwyżek jeszcze bardziej przeraża prowadzących kina w małych miastach. - Dla kin w małych miejscowościach to kolejny gwóźdź do trumny - wyrokuje Andrzej Bubeła, dyrektor kina "Stylowy” w Zamościu. - Ceny i tak są za wysokie. Nie chcę nawet myśleć o ich podwyższaniu. Z drugiej strony, kina nie mają żadnych dotacji, więc muszą się utrzymywać same a nie jest to łatwe, gdy przeciętnie na seans sprzedajemy jedną czwartą biletów - opowiada Bubeła.
A co o podwyżkach sądzi publiczność? - Rynek pirackich kaset wideo, płyt DVD i filmów na CD-romach jest tak rozwinięty, że za grosze można dostać wszystko. Oczywiście, niektóre filmy trzeba obejrzeć w kinie, więc chodzę do kina. Ale gdy ceny biletów wzrosną, będę chodził rzadziej - zapowiada Maciej Ulita, student V roku europeistyki na UMCS.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!