sobota, 16 grudnia 2017 r.

Lubelskie

Powodzianie zatrudnieni. Za pracę u siebie dostają 1,9 tys. zł

  Edytuj ten wpis
Dodano: 1 kwietnia 2011, 18:43

Grzegorz Jasiński razem z żoną skorzysta z pomocy urzędu pracy (Maciej Kaczanowski)
Grzegorz Jasiński razem z żoną skorzysta z pomocy urzędu pracy (Maciej Kaczanowski)

Ponad 700 osób, które straciły dobytek w ubiegłorocznej powodzi, pracuje na zalanych terenach. Porządkują swoje gospodarstwa, wycinają drzewa, odbudowują wały. Dostają za to na rękę nawet 1900 zł miesięcznie.

– Zanim ja to wszystko uporządkuję, pewnie i 5 lat minie – ubolewa Wiesław Król, mieszkaniec Świeciechowa Dużego w gminie Annopol.

Mężczyzna podczas ostatniej powodzi stracił część dobytku. – Łazienka nie jest skończona, w spiżarni grzyb, a ściany w ogóle nie schną. Nic dalej nie można robić, a to tylko część prac w domu. Podczas powodzi woda sięgała prawie dwóch metrów. Jedną stodołę będę musiał rozebrać, a obora czeka na generalny remont.

W podobnej sytuacji są również inni mieszkańcy wsi. Straty dotyczą także upraw. – Woda zalała mi jakieś 5,5 ha upraw, w tym ponad 2 ha sadu – wylicza Grzegorz Jasiński. – Miałem maliny, jabłonie, śliwki. Wszystko nadaje się tylko do wyrwania.

Mieszkańcy Świeciechowa Dużego znaleźli się w grupie 80 osób z gminy Annopol, które od połowy kwietnia zostaną zatrudnione w ramach robót publicznych. – Prace będą polegały na usuwaniu skutków powodzi w gospodarstwach tych osób i na terenie gminy – informuje Agnieszka Romańska z Urzędu Miejskiego w Annopolu. – Będą m.in. udrażniać rowy melioracyjne.

Programem objęte są osoby prowadzące gospodarstwo rolne o powierzchni powyżej 2 hektarów. – Płacą składki do KRUS i straty w wyniku powodzi w ich gospodarstwie przekroczyły 30 procent – wylicza Andrzej Tybulczuk, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Kraśniku. – Rolnicy będą otrzymywać miesięcznie na rękę ok. 1,9 tys. zł.

Od początku marca podobne prace wykonują już mieszkańcy gmin: Łaziska i Wilków. – U nas pracuje ok. 400 osób – mówi Grzegorz Teresiński, wójt Wilkowa. – Większość u siebie w sadach, część na wałach przeciwpowodziowych i w Urzędzie Gminy.

Na roboty publiczne w obu gminach Powiatowy Urząd Pracy w Opolu Lubelskim skierował już 634 osoby. I na tym nie koniec. – Chcemy, aby w tych pracach uczestniczyło jak najwięcej osób. Dlatego trwają 5–6 miesięcy – mówi Dorota Knyś, zastępca dyrektora PUP w Opolu Lubelskim. – Możemy je organizować tylko do końca roku.

Zatrudnieni w tym programie otrzymują ok. 1200–1300 zł miesięcznie na rękę.

Mieszkańcy zalanych terenów powódź wspominają jak koszmar. – To było jedno wielkie morze – opisuje Janina Przywara ze Świeciechowa Dużego. – Cały dół domu był zalany. – 73 lata przeżyłem, ale takiej wody nie widziałem – dodaje jej mąż Czesław. – W 1948 roku była też powódź, ale woda do domu nie doszła.

Ich synowa po raz drugi weźmie udział w programie. – Zawoziłam próbki ziemi do badań. Nie jest tak źle, może coś się tutaj urodzi – mówi Dorota Przywara. – Trzeba przecież coś posadzić, bo z czegoś trzeba żyć.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
fanThomas
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

fanThomas
fanThomas (2 kwietnia 2011 o 13:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
to się Pani Romańska nagadała ...zawsze to coś
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!