poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Pożar składowiska opon w Rykach. Straż nie wyklucza podpalenia (wideo, zdjęcia)

Dodano: 15 sierpnia 2015, 15:39
Autor: Daniel Drob

(fot. Dorota Awiorko)
(fot. Dorota Awiorko)

Ogień rozprzestrzeniał się w bardzo szybko. Płomienie sięgały 10-15 metrów ponad wierzchołki pobliskich drzew. W nocy z czwartku na piątek w gaszeniu pożaru na składowisku opon w Rykach uczestniczyło aż 21 jednostek straży pożarnej.

To największy pożar, do jakiego w tym roku przyjechały ryckie zastępy PSP. Na placu znajdującym się między lasem a powiatowym wysypiskiem śmieci płonęło ok. 1200 ton opon, pożar zajmujący 4 tys. mkw. gasiło aż 21 jednostek, dwie z nich musiały przyjechać z Dęblina.

– Zgłoszenie dostaliśmy o godz. 23.21, po chwili jednostki PSP oraz OSP były na miejscu i rozpoczynały akcję – mówi st. kpt. Jarosław Lasek, rzecznik prasowy ryckiej straży. – Wiemy, że skład opon należy do lokalnego przedsiębiorcy, który chciał je przerabiać na olej opałowy.

– Ogień zobaczyłem z domu. Gdy przyjechałem rowerem zobaczyć co się dzieje, płomienie były już na wysokości pobliskich drzew – opowiada nam jeden z mieszkańców obserwujący piątkowe dogaszanie opon.

Płomień rozprzestrzeniał się w bardzo szybkim tempie. Kulminacja nastąpiła ok. godz. 1. – Wówczas płomienie wystawały jakieś 10-15 metrów ponad czubki drzew – opowiada Mariusz, strażak biorący udział w akcji.

Las, o którym mowa dosłownie styka się ze składem opon. Przy obecnym braku wilgotności pożar mógł się zakończyć o wiele gorzej.

– Dalej za drzewami znajdują się zamieszkałe budynki, dlatego pierwsze nasze działanie polegało na odcięciu linii rozprzestrzeniającego się ognie poprzez powalenie kilku drzew i wykopaniu rowu. Została wlana do niego woda – opowiada strażak. – Wozy strażackie, które znajdowały się 100 metrów od pożaru były tak nagrzane, że nie można było ich dotknąć.

Skalę pożaru dodatkowo obrazuje ilość wylanej na opony wody. Średnio jeden wóz strażacki może pomieścić od 4 do 6 tys. litrów wody, natomiast od przyjazdu jednostek na miejsce do godz. 13 każdy z wozów zrobił ok. 15 kursów do pobliskiego stawu, z którego pompowano wodę. – Wylewaliśmy wodę, jechaliśmy uzupełnić zbiornik, a po powrocie na miejsce, które gasiliśmy znowu stało w płomieniach – dodaje strażak.

Obecnie trwa dogaszanie opon, szacunkowo pali się jeszcze ok. 25 proc. składu. Po zupełnym ugaszeniu pożaru na miejscu pozostanie jedna jednostka straży, aby pilnować pogorzelisko.

Jarosław Lasek nie wyklucza, że mogło to być celowe podpalenie. Strażacy będący na miejscu nie mają wątpliwości. – Opony zajęły się od wewnątrz, ktoś musiał specjalnie podłożyć ogień – wskazują.

Na ustalenia policji trzeba poczekać, aż pożar zostanie w pełni ugaszony.

WIDEO

Tropiciel
Gość
Gość
(5) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Tropiciel
Tropiciel (16 sierpnia 2015 o 17:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

 
 

Może jest tak że stracił 2mln aby zarobić 16 mln jak Kolczyk.

Rozwiń
Gość
Gość (16 sierpnia 2015 o 16:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

śmieszy mnie to twoje liczenie strat :D

w piątek ukradli mi z podwórka kłębek drutu stalowego wart 100 PLN a zamierzałem z niego zrobić siatkę za którą mógłbym śpiewać 1500 PLN "czyli poszło się pierdolić 1500 PLN tak???

chłopy też niech przeliczają straty w zbożach na mąkę albo jescze lepiej na makaron i chleb

Rozwiń
Gość
Gość (16 sierpnia 2015 o 07:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Było tam 1200 ton opon, czyli miałby z tego po pirolizie około:
- 480 ton oleju opałowego
- 360 ton sadzy (dla firm produkujących wyroby gumowe)
- 150 ton złomu stalowego
 
Policzcie sobie jaka ogromna kasa poszła się jesbać !
http://www.przemekkainel.pl/publications/

 
 

Już liczę
hurtem olej chodzi nie mniej niż 1800zł za 1000 litrów, olej ma gęstość 0,8g/cm3, wię te tony trzeba pomnożyć przez 1,25
480x1,25x1800zł=1.080 000zł
 
czyli bańka poszła z dymem
aaa jeszcze sadza i złom
 
360x5 000=1.800 000 zł ale to w detalu tyle kosztuje sadza z Chin
przyjmijmy więc tylko kolejną bańkę puszczoną z dymem
 
150x600=90 000zł
 
 
czyli śmiało można polwiedzieć, że facet popłyną na dwa miliony złotych

Rozwiń
Gość
Gość (16 sierpnia 2015 o 04:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
"chciał je przerabiać"
Ten wątek jest bardziej interesujący niż sam pożar.
Czy każdy może gromadzić takie ilości odpadów?
Rozwiń
Gość
Gość (16 sierpnia 2015 o 03:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Czy to to tak śmierdzi w Lublinie i okolicach?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (5)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!