piątek, 23 czerwca 2017 r.

Lubelskie

Rachmistrzowie skończyli liczyć

Dodano: 10 czerwca 2002, 20:39

Wczoraj rachmistrzowie rozpoczęli zdawanie spisanych formularzy. Najciekawsza historia przydarzyła się atrakcyjnej rachmistrzyni, której dobrze sytuowany kawaler zaprezentował w ramach spisu cały dobytek, z naciskiem na komfortowo urządzoną sypialnię.

W sobotę zakończył się spis powszechny. Blisko 10 tys. rachmistrzów na Lubelszczyźnie spisało około 2 mln osób, 740 tys. mieszkań oraz 400 tys. gospodarstw i działek rolnych. Teraz porządkują dokumenty, a do pracy sposobią się analitycy. – Sprawdzamy teraz, czy formularze zostały wypełnione jak należy, następnie zacznie się ich statystyczna obróbka – tłumaczy Kazimierz Tucki, dyrektor urzędu statystycznego w Lublinie.
Pozytywną opinię potwierdza Barbara Daniluk z Wydziału Organizacyjnego UM w Lublinie. – Spis wypadł bardzo dobrze – mówi – Większych kłopotów nie było. W jednym miejscu agresywny mężczyzna musiał być uspokajany przez straż miejską. W tę niedzielę mieliśmy tylko smutny przypadek. Zmarł jeden z naszych rachmistrzów.
Większość z odwiedzanych rodzin w całym regionie była chętna do współpracy. Czasami wynikały drobne nieporozumienia. Żona żądała, by mąż spisywał się u kochanki albo mąż, który zarabia dwa razy mniej niż żona upierał się, że w domu to on jest głową rodziny. Ktoś inny, mimo że pozornie zdrowy psychicznie, twierdził że mieszka na Grenlandii, a mówi po islandzku. Atrakcyjnej rachmistrzyni dobrze sytuowany kawaler zaprezentował w ramach spisu cały dobytek, z naciskiem na komfortowo urządzoną sypialnię. W Lublinie ktoś chciał się umówić z rachmistrzem koniecznie przy wejściu do Ogrodu Saskiego, a w Chełmie – w kwiaciarni.
– Po spisaniu 20 mieszkań nie umiałbym wskazać, gdzie widziałem antyczną komodę, a gdzie nowoczesny obraz – mówi Andrzej J. – Poza tym nie chcę iść do więzienia za złamanie tajemnicy statystycznej.
Największym problemem były gryzące psy. Przypadki takie miały miejsce w Lublinie i Chełmie. W Zamościu pies pogryzł rachmistrzowi teczkę. – Niewielki, ale bojowy kundelek, ugryzł rachmistrza w rękę, poszarpał spodnie – mówi Bogusław Nowak, dyrektor urzędu statystycznego w Chełmie.
Barbara Drapała, gminny komisarz spisowy w Tomaszowie Lubelskim twierdzi, że tylko w pięciu przypadkach ludzie odmówili rachmistrzom współpracy. Ulegli jednak perswazji. Podczas spisu rolnego najczęściej nie przyznawali się do posiadania gospodarstw i działek, twierdząc, że mają same ugory.
Bożena Czyż, (ld), (gut)
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!