niedziela, 22 października 2017 r.

Lubelskie

Spędzili osiem godzin na granicy. Przez psy. "9 lat jeżdżę i nie było problemu"

  Edytuj ten wpis
Autor: Daniel Drob

Grupie właścicieli psów udało się wjechać ze swoimi zwierzętami do kraju dopiero gdy zmieniła się zmiana na przejściu granicznym. W nocy celnicy dodatkowych badań już nie wymagali.

Pani Aneta* razem ze swoim ogarem w niedzielę wracała do Polski z Międzynarodowej Wystawy Psów Rasowych we Lwowie. Razem z nią podróżowali inni wystawcy - razem 7 osób i 10 psów.

- Ok. godz. 14 byliśmy na granicy. Po stronie ukraińskiej nie było żadnego problemu, ale polscy celnicy uznali, że nie możemy wjechać do kraju. Nie pozwolili nam nawet wypuścić psów z busa. Było gorąco, a zwierzęta siedziały tam prawie trzy godziny. W końcu odesłano nas z powrotem na Ukrainę - relacjonuje.

Celnicy wymagali od polskich wystawców zaświadczenia o przeprowadzeniu miareczkowania. To specyficzne badanie przeprowadzane w celu zdiagnozowania u psa wścieklizny. Zdaniem pani Anety, funkcjonariusze nie mieli żadnych podstaw, by żądać od właścicieli psów wyników miareczkowania. - Tylko w trzech przypadkach jest ono wymagane: gdy pies nie pochodzi z kraju Unii Europejskiej, gdy jest przeznaczony na handel lub w przypadku, gdy na terenie, na którym pies przebywa w ciągu 6 ostatnich miesięcy zauważono przypadek wścieklizny - przekonuje.

Psom i ich właścicielom udało się wjechać do Polski dopiero, gdy pracę na przejściu rozpoczęła druga zmiana. - Ok. godz. 20 spróbowaliśmy ponownie. Trafiliśmy na inną kierowniczkę zmiany, pani wykazała się zrozumieniem i nas przepuściła - relacjonuje pani Aneta

Czy celnicy słusznie zatrzymali grupę polskich podróżnych?

­- Po konsultacji z Granicznym Lekarzem Weterynarii w Korczowej kierownik zmiany podjął decyzję o zawróceniu pojazdu na teren Ukrainy. Ukraina należy do pięciu państw zakwalifikowanych do grupy podwyższonego ryzyka, w związku z tym opiekunowie psów mieli obowiązek wykonać badanie - tłumaczy Edyta Chabowska, rzecznik Izby Celnej w Przemyślu.­

­- Od 9 lat jeżdżę z psami na Ukrainę albo do Mołdawii przez Ukrainę. Pierwszy raz z czymś takim się spotkałam - dziwi się pani Aneta.

Stanowisko Głównego Inspektoratu Weterynarii jest w tej sprawie jednoznaczne. - W przypadku, gdy zwierzęta wracają z Ukrainy zaświadczenie z badania miareczkowania jest konieczne - informuje Monika Marks z biura ds. granic GIW. - W przypadku, gdy opiekunowie psów badań nie wykonali, powiatowy lekarz weterynarii powinien zbadać psy i zdecydować, czy mogą przekroczyć granicę.

­- Dlaczego więc na tak dużym przejściu granicznym jak Medyka, nie ma weterynarza? Co to są za przepisy, że najpierw nie chcieli nas puścić, a ostatecznie przejechaliśmy? - dziwi się pani Aneta.

- Gdy o godz. 20.19 pojazd z siedmioosobową grupą znowu wjechał na przejście, funkcjonariusze celni przeprowadzili kontrolę i o godz. 21.39 uzyskał pozwolenie wjazdu na terytorium RP - tłumaczy rzeczniczka i dodaje, że konsultacja z lekarzem weterynarii pozostaje w gestii kierownika zmiany. - Jeśli ten uznał, że nie ma żadnych nieprawidłowości, mógł ludzi przepuścić bez konsultacji.

* Imię zmienione
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o: zwierzęta Służba Celna
notoryczny turysta
nalepiej wiedzący
mecenas
(7) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

notoryczny turysta
notoryczny turysta (15 października 2014 o 15:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Coście się tak tych celników uczepili??? Wyraźnie w przepisach jest że to lekarz weterynarii decyduje czy zwierze wpuścić czy nie! A że lekarzy nie ma na przejściach wszystkich to nie ich wina! Celnik to nie lekarz

Jak nie ma lekarzy to wszystko od celnika zależy i od zawartości koperty

Rozwiń
nalepiej wiedzący
nalepiej wiedzący (15 października 2014 o 12:33) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Coście się tak tych celników uczepili??? Wyraźnie w przepisach jest że to lekarz weterynarii decyduje czy zwierze wpuścić czy nie! A że lekarzy nie ma na przejściach wszystkich to nie ich wina! Celnik to nie lekarz

Rozwiń
mecenas
mecenas (15 października 2014 o 11:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

I znowu kilku celników powędruje na "wczasy na koszt psństwa"

Dzięki za odpowiedz :ph34r:

Mundurowi nie siedzą,to jest fikcja,tylko nagana lub przeprowadzka tam gdzie ciszej,tak się dzieje do dzisiaj we wszystkich " dzikich krajach " od Odry,dalej na  wschód. Dzicz i tyle !!!

Rozwiń
J-23
J-23 (15 października 2014 o 11:33) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

I znowu kilku celników powędruje na "wczasy na koszt psństwa"

Dzięki za odpowiedz :ph34r:

Rozwiń
olo
olo (15 października 2014 o 10:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

czemu najpierw nie chcieli wpuścić a potem wpuścili?

proste: po 9h stwierdzili, że jednak nie dacie w łapę więc wpuścili.

Przecież to norma na granicy wschodniej. 

Wcześniej było bez  " kasy " na sucho, potem kilka dolców pomogło, jak to w życiu.

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (7)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!