niedziela, 24 września 2017 r.

Lubelskie

Zjedliśmy tonę zatrutego smalcu?

Dodano: 10 grudnia 2008, 11:16

Smalec z dioksynami trafił na Lubelszczyznę. Sanepid sprawdza do jakich sklepów dotarł i czy został już… zjedzony. Najprawdopodobniej tłuszcz wyprodukowano ze skażonej, irlandzkiej słoniny.

- Trudno teraz powiedzieć, jaka ilość dioksyn znalazła się w smalcu, ale można już powiedzieć, że na pewno nie zaszkodziła tym, którzy ewentualnie go zjedli - zapewnia Barbara Sawa-Wojtanowicz, kierownik sekcji żywienia lubelskiego sanepidu.

- Nawet jakby ktoś zjadł jednorazowo całą kostkę, nic mu się nie stanie.

O tym, że na Lubelszczyznę trafiła partia skażonego smalcu poinformowały służby weterynaryjne.

- Smalcu jest tylko tona - uspokaja Jan Sławomirski, wojewódzki lekarz weterynarii w Lublinie. - Można powiedzieć, że jesteśmy szczęściarzami, bo zakażone produkty w zasadzie omijają nasz region.

Skażona partia dotarła do hurtowni Publimar jeszcze w październiku. - Sprawdziliśmy hurtownię i okazało się, że podejrzanego smalcu już tam nie ma.

Czekamy teraz na listę sklepów, do których trafił - mówi Sawa-Wojtanowicz. I podkreśla, że to na hurtowni spoczywa obowiązek wycofania podejrzanego towaru ze sklepów.

Producentem skażonego smalcu jest firma Agropol z Łodzi. Tłuszcz powstał ze słoniny pochodzącej z Irlandii. Jak udało nam się ustalić, teraz produkcja odbywa się już krajowych surowców.

Smalec był pakowany w opakowania po 250 gramów. - Sprawdzamy czy towar, który do nas trafił, był skażony - dowiedzieliśmy się w hurtowni Publimar. - Wyniki poznamy w czwartek. Przedstawimy wtedy też listę punktów, gdzie trafił smalec.

Wczoraj rano próbki smalcu dotarły do Państwowego Instytutu Weterynaryjnego w Puławach. Mimo że smalec to przetopiony boczek i słonina, dioksyny mogły w nim przetrwać. Giną dopiero w temperaturze powyżej 1100 st. C.

- Badanie może potrwać kilka dni - zapowiada prof. Tadeusz Wijaszka, dyrektor PIWet. - To jedyne próbki z województwa lubelskiego z podejrzanym mięsem sprowadzonym do Polski z Irlandii. W tej chwili badamy około 15 próbek pochodzących z innych części kraju - dodaje Wijaszka.

W poniedziałek okazało się, że do Polski trafiła wieprzowina z Irlandii, w której mogą znajdować się trujące dioksyny. W sumie ponad 600 ton mięsa znalazło się w sklepach w woj. mazowieckim, łódzkim i wielkopolskim. Próbki mięsa z tych miejsc trafiły już do puławskiego laboratorium, które je przebada.

Dioksynami kilka lat temu próbowano otruć Wiktora Juszczenkę, dzisiaj prezydenta Ukrainy. - To substancja, która szkodzi dopiero wtedy, kiedy jest długotrwale spożywana. A partia mięsa, która trafiła do Polski to naprawdę niewiele - mówi Wijaszka. (PAB)

Czytaj więcej o:
hurtownnik
~gość~
Gość
(5) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

hurtownnik
hurtownnik (18 grudnia 2008 o 18:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Hm... a gdzie jest pozostałą część mięsa jedną firmę wykazali po nazwie czy to "kozioł ofiarny" kto ma w tym cel ???
A gdzie była nasza "boska" weterynari skoro mineło już 2 miesiące od wyprodukowania smalcu, ktoś tu czegoś nie dopilnował no to trzeba przedsiębiorce pokopać, i co z kontroli weterynaryjnych jak oni nic nie potrafią upilnować (banda która tylko stołki grzeje i nie robi tego co powinna). Pytam gdzie jest pozostałe mięso ???
Rozwiń
~gość~
~gość~ (10 grudnia 2008 o 22:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Kiedyś była ptasia grypa - przelatywały nad Polska ptaki które przenosza wirusa H5 itd
Firmy drobiarskie plajtowały .
ciekawe komu teraz zależy na tej zadymie w mediach i w TVN o produktach , kto chce coś ugrac.
Przecież to UE miał wprowadzic bezpieczeństwo zywnosci i żywienia a co sie okazuje najwiekszy syf maja u siebie a ci co chca się szybko dorobic wezma wszystko aby zostało pare groszy.
Rozwiń
Gość
Gość (10 grudnia 2008 o 15:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Po co ta panika? Przecież podkreślają, że aby doszło do zatrucia trzeba by było zjeść tego naprawdę dużo. Chemia jest teraz we wszystkim czy nam się to podoba czy nie.
Rozwiń
charkie
charkie (10 grudnia 2008 o 12:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dziękuje po raz kolejny. Juz wyrzuciłem wszystkie proszki do pieczenia teraz mam powyrzucać wszystkie smalce z wagą 250 "GRAM"
bo jak zwykle o bardziej dokładnych informacjach nie ma co pisać.
Wiecie pismaki że do jednego sklepu w polsce trafił jeden towar, który był czy jakiś niepewny i teraz go ktoś wycofuje chyba że by nie wycofał bo już go ktoś kupił i ewentualnie na coś zachoruje i wtedy jakis pismak z jakiejś gazety coś napisze.
Rozwiń
redachtór
redachtór (10 grudnia 2008 o 11:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
>Smalec był pakowany w opakowania po 250 gram....
Proponuję,aby red (?) tom podjął naukę np.na wieczorówce,gdyż:
1 gram
2...3....4 gramy
5...6 .....itd gramów
A więc powiinno być w opakowaniach po 250 graMÓW
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (5)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!