piątek, 24 listopada 2017 r.

Lubelskie

Życie po wielkiej wodzie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 3 sierpnia 2001, 10:20

Szosa w Kamieniu, prowadząca do Kępy Gosteckiej, była czoraj wciąż zalana. Mimo to strażacy zabrali
Szosa w Kamieniu, prowadząca do Kępy Gosteckiej, była czoraj wciąż zalana. Mimo to strażacy zabrali

Wisła powoli ustępuje, ale pracy nie ubywa. W Kamieniu i Braciejowicach wciąż trwa stan pełnej gotowości. Chociaż niebezpieczeństwo zalania nowych terenów jest z minuty na minutę coraz mniejsze, wszystkie służby pracują. Zwłaszcza w Kamieniu.

W Machowie na północ od Kamienia miejscowi wbili na brzegu Wisły drewniany patyk, przytwierdzili do niego miarkę i obserwują poziom rzeki. - O, widzi pan - mówi Edward Szast, pokazując na podziałkę. - Rano było 12 centymetrów, teraz jest 4. Czyli opada.
- Działamy jak autobus wodny, cały czas kursujemy do Kępy Soleckiej i Gosteckiej. Przewozimy ludzi, żywność i środki czystości - mówią strażacy z Mazowieckiego, pracujący na tym odcinku. Te dwie miejscowości dalej są zalane i można tam dojechać tylko łodzią, motorówką lub amfibią.
- Mieszkamy teraz u znajomych w Kamieniu, w Kępie Soleckiej został syn. Pilnuje maszyn, żeby ktoś ich sobie nie ''pożyczył'' - mówi Zofia Nieróbca. - Dobrze, że ta pomoc jest, tylko na ile ona wystarczy? Jak komuś dom zalało, to co mu po chlebie i konserwach?
O godz. 13 do akcji w Kamieniu przystępuje wielka amfibia PTS - Pływający Transporter Samobieżny. Może zabrać 72 żołnierzy albo samochód - wyjaśniają żołnierze. - Były przeznaczone do ewentualnej ewakuacji.
Teraz potężny PTS ma inne zadanie: będzie wyciągał zatopiony traktor oraz strażackiego żuka i lublina. Wszystkie pojazdy zalała woda w nocy z poniedziałku na wtorek. Kiedy nie wytrzymał wał, Wisła gwałtownie wdarła się na drogę do Kępy Soleckiej. Traktor z przyczepą zapadł się, a przybierające wody nie pozwoliły uciec strażackim wozom. Trzeci z nich zdołał wyjechać na wał. Odcięty od lądu, stoi tam do dziś.
- Te wozy musimy wyciągnąć z wody, bo przeszkadzają nam w pływaniu - mówi dowódca strażaków na tym odcinku. Zadanie okazuje się trudniejsze niż przypuszczano.
Traktor nie daje się wyciągnąć. Po 40-minutowej akcji zostaje zepchnięty na bok, na głębszą wodę. W wodzie cały czas pracują nurkowie.
- Traktor był w jakieś dziurze i nie można go było normalnie ruszyć. Teraz, po zepchnięciu, oczyścił drogę dla samochodów strażackich. Jeszcze raz je obejrzymy i będziemy po kolei wyciągać - informuje Piotr Rękas, starszy aspirant z pododdziału ratownictwa wodnego straży pożarnej.
O 14 wszystko zagłusza ryk motorów wielkiej amfibii. Powoli stalowy potwór wyjeżdża na suchą drogę. Do akcji wkracza wyciągarka zamontowana na PTS. Pierwsze z zatopionych aut wyłania się z wody i zostaje odstawione na pobocze. W środku pełno błota i roślin. - Trochę roboty, mały remoncik i będzie działać - nie martwią się strażacy.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!