sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Lublin

Ani jeden sklep z alkoholem nie może powstać w Lublinie. Wyczerpał się limit koncesji

Autor: Dominik Smaga

Ani jeden nowy sklep z alkoholem nie może powstać na terenie miasta. Wszystko przez to, że wyczerpał się limit koncesji na sprzedaż trunków na wynos. Dzisiaj ma się tym zająć Rada Miasta

Liczba możliwych do przyznania koncesji jest ściśle określona i urzędnicy nie mogą jej przekroczyć. Alkohol do spożycia na miejscu może być sprzedawany maksymalnie w 450 miejscach, w tym pubach, barach, dyskotekach, czy też restauracjach. Natomiast sprzedaż alkoholu na wynos może się odbywać w 600 punktach, np. sklepach czy też stacjach paliw. Takie liczby ustalono w 1993 i 2002 r.

Ten drugi limit już się wyczerpał. To, że liczba wydanych zezwoleń (zwanych potocznie koncesjami) zbliża się do maksimum było wiadomo już na przełomie grudnia i stycznia.

- Ale wtedy rotacja wśród punktów handlowych była tak duża, że kolejni chętni nie musieli długo czekać, najwyżej kilka dni - mówi Joanna Bobowska z Urzędu Miasta. I wyjaśnia, że jeśli ktoś zamyka sklep to koncesja zostaje "uwolniona” i można przyznać ją komuś innemu. Podobnie jest w przypadku, gdy przyznana koncesja traci ważność.

Prawdziwy problem pojawił się w wakacje. Dopiero po kilku tygodniach od otwarcia sklepu alkohol pojawił się w Biedronce przy ul. Bursztynowej, która specjalnie ozdobiony regał zapełniała tymczasowo m.in. sprzętem gospodarstwa domowego. Czekać musiał też nowy sklep Zajączek przy ul. Królewskiej, który alkoholowe półki zastawiał napojami energetycznymi. A przy Narutowicza obok pl. Wolności do dziś przechodniów myli świecący szyld całodobowego sklepu Kiwi, który nie został jeszcze otwarty, bo nadal czeka w kolejce po koncesję, a na nocnej sprzedaży bułek raczej fortuny nie zbije.

- Aktualnie mamy 11 podmiotów, których wnioski zostały pozytywnie zaopiniowane, ale nadal muszą czekać, bo limit koncesji jest w pełni wyczerpany - przyznaje Bobowska.

Wśród wniosków są nawet takie, które były składane jeszcze w sierpniu.

Dziś Rada Miasta ma się zająć zaproponowaną przez prezydenta zmianą uchwały określającej maksymalną liczbę miejsc, w których sprzedawany może być alkohol. Zamiast dwóch odrębnych limitów: 600 dla sklepów i 450 dla gastronomii byłby jeden wspólny: 1050. Magistrat zapewnia, że gastronomia na tym nie ucierpi, bo przyznany jej limit jest teraz wykorzystany zaledwie w połowie: alkohol podawany jest obecnie w 219 lokalach.

Nawet jeśli radni podejmą dziś taką uchwałę, to na jej skutki trzeba będzie poczekać miesiąc lub dłużej, bo nowy limit zacznie obowiązywać po upływie 14 dni od ukazania się uchwały w Dzienniku Urzędowym Województwa Lubelskiego.
Czytaj więcej o: Lublin biznes
wtjmjmtmpmj
edek
edek
(21) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

wtjmjmtmpmj
wtjmjmtmpmj (16 października 2014 o 14:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
polacy to jednak idioci. W Norwegii i Szwecji panuje mini prohibicja, alko kupujesz na limit w określone godz i dni tygodnia. Na fb dupe prują, bo nie będzie gdzie pić, haha ale nikt nie pisał o zamykaniu starych sklepów. Jednak ten kraj jest chory, ale nikt nie widzí, że obywatele to idioci, a nie urzędnicy.
Rozwiń
edek
edek (16 października 2014 o 14:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Zazdrościsz? Dowiedz się jak wysoką płacą KONCESJE  za sprzedaż alkoholu , to przestaniesz zazdrościć. Powiem ci jedno : na alkoholu jest 20 % zarobku , z tego 3% to koncesja, za wynajm lokalu trzeba zapłacić , pracownika trzeba zatrudnić . , towar zamówić . Najgorszy interes jaki można sobie wymyśleć . Marża w branży ciuchowej ok 200% i koncesji i kasy fiskalnej =================================================nikt nikomu nie zazdrości sprzedawać alkohol legalnie w sklepie, ale jak obok mnie-w Groszku sprzedaje się tanie wina i inne wynalazki owocowe klientom-menelom co ledwo na nogach stoją i zieje od nich moczem i prytą to już chyba nie ma nic wspólnego z poważnym handlem. Dziwie się tylko właścicielowi sklepu Groszek przy ul.Popiełuszki że w asortymencie sklepu przeważają te tanie wina i wódka w małych opakowaniach i obsługuje ciągle tych samych napitych meneli budzących wstręt i odrazę. Ponadto trudno przejść chodnikiem obok tego sklepu by nie narazić się na żebractwo i napastliwość.

Rozwiń
edek
edek (16 października 2014 o 14:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Zazdrościsz? Dowiedz się jak wysoką płacą KONCESJE  za sprzedaż alkoholu , to przestaniesz zazdrościć. Powiem ci jedno : na alkoholu jest 20 % zarobku , z tego 3% to koncesja, za wynajm lokalu trzeba zapłacić , pracownika trzeba zatrudnić . , towar zamówić . Najgorszy interes jaki można sobie wymyśleć . Marża w branży ciuchowej ok 200% i koncesji i kasy fiskalnej =================================================nikt nikomu nie zazdrości sprzedawać alkohol legalnie w sklepie, ale jak obok mnie-w Groszku sprzedaje się tanie wina i inne wynalazki owocowe klientom-menelom co ledwo na nogach stoją i zieje od nich moczem i prytą to już chyba nie ma nic wspólnego z poważnym handlem. Dziwie się tylko właścicielowi sklepu Groszek przy ul.Popiełuszki że w asortymencie sklepu przeważają te tanie wina i wódka w małych opakowaniach i obsługuje ciągle tych samych napitych meneli budzących wstręt i odrazę. Ponadto trudno przejść chodnikiem obok tego sklepu by nie narazić się na żebractwo i napastliwość.

Rozwiń
edek
edek (16 października 2014 o 14:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Zazdrościsz? Dowiedz się jak wysoką płacą KONCESJE  za sprzedaż alkoholu , to przestaniesz zazdrościć. Powiem ci jedno : na alkoholu jest 20 % zarobku , z tego 3% to koncesja, za wynajm lokalu trzeba zapłacić , pracownika trzeba zatrudnić . , towar zamówić . Najgorszy interes jaki można sobie wymyśleć . Marża w branży ciuchowej ok 200% i koncesji i kasy fiskalnej =================================================nikt nikomu nie zazdrości sprzedawać alkohol legalnie w sklepie, ale jak obok mnie-w Groszku sprzedaje się tanie wina i inne wynalazki owocowe klientom-menelom co ledwo na nogach stoją i zieje od nich moczem i prytą to już chyba nie ma nic wspólnego z poważnym handlem. Dziwie się tylko właścicielowi sklepu Groszek przy ul.Popiełuszki że w asortymencie sklepu przeważają te tanie wina i wódka w małych opakowaniach i obsługuje ciągle tych samych napitych meneli budzących wstręt i odrazę. Ponadto trudno przejść chodnikiem obok tego sklepu by nie narazić się na żebractwo i napastliwość.

Rozwiń
monika
monika (16 października 2014 o 14:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Zmień branżę, jak z ciuchami bardziej się opłaca. Milej, ciszej i nie dołożysz się do tragedii jakiejś rodziny.

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (21)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!