sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Lublin

Awantura o jamnika. Pies już dawno w domu, a fundacje nadal się kłócą

Dodano: 7 lutego 2015, 07:00

- Fundacji Jamniki Niczyje zależało na nieujawnianiu informacji o poprawie stanu zdrowia psa. Ludzie nie wpłacaliby na niego pieniędzy. A tak udało się zebrać sporą sumę - zarzuca Lubelska Straż Ochrony Zwierząt. Śląska fundacja oskarża LSOZ o uprowadzenie jamnika z kliniki. Flipo dawno jest w domu, a ludzie jeszcze się spierają

O sprawie pisaliśmy we wtorek (Gdzie jest Flipo? Fundacje drą koty o rannego jamnika).

Fundacja Jamniki Niczyje z Bielska-Białej zarzucała Lubelskiej Straży Ochrony Zwierząt, że uprowadziła psa z kliniki przy ul. Gębokiej. Ta z kolei tłumaczyła, że odebrali go właściciele. - Prezes Lubelskiej Straży Ochrony Zwierząt dostała od nas upoważnienie i miała przekazać psa do kliniki Uniwersytetu Przyrodniczego - twierdziła Edyta Jacuńska, prezes Fundacji Jamniki Niczyje. - Pies tam rzeczywiście trafił, ale po jakimś czasie pani prezes go zabrała. Mimo że był po wypadku komunikacyjnym z licznymi złamaniami, czekał na operację. To jest uprowadzenie.

Fundacja stała się właścicielem jamnika na mocy umowy zawartej z gminą Niemce. To na jej terenie miał miejsce wypadek, w którym ucierpiało zwierzę. Pies uciekł właścicielom w sylwestrową noc, bo przestraszył się fajerwerków. 

Jak tłumaczyła prezes Lubelskiej Straży Ochrony Zwierząt, znaleźli się właściciele jamnika i to oni zabrali psa z kliniki. - Przeprowadziliśmy oczywiście weryfikację. Dostaliśmy od nich wszelkie dokumenty potwierdzające, że są właścicielami. Poza tym było widać, że pies poznał ich auto - relacjonuje Marta Włosek, prezes LSOZ.

Lubelska fundacja twierdzi, że nie zataiła przed fundacją z Bielska-Białej żadnych informacji i poinformowała o znalezieniu właścicieli. Sprawa trafiła jednak do prokuratury. - Lubelska fundacja nie miała prawa podejmowania decyzji o wydaniu psa komukolwiek. My nie wiemy czy to są rzeczywiście właściciele, bo nie mieliśmy możliwości weryfikacji. Dlatego skierowaliśmy sprawę do prokuratury, bo wymaga to prawnego rozstrzygnięcia - podkreślała Jacuńska.

Tymczasem LSOZ w komunikacie, wysłanym w czwartek do naszej redakcji, przedstawiła nowe informacje dotyczące m.in. stanu zdrowia psa. - Fundacji zależało na nieujawnianiu informacji dotyczących poprawy stanu zdrowia psa, bo wtedy nikt nie wpłacałby na niego pieniędzy. A została przecież zorganizowana zbiórka - mówi Włosek. - Według naszych danych udało się zebrać sporo pieniędzy. Pytanie tylko co się z nimi stało, bo za pobyt w klinice przy ul. Głębokiej zapłaciła nasza fundacja, a za pobyt w klinice przy ul. Stefczyka - gmina Niemce.

W piątek nie udało nam się skontaktować z prezes Edytą Jacuńską. Do sprawy wrócimy.
Czytaj więcej o:
tre22
y
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

tre22
tre22 (7 lutego 2015 o 10:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

No co się stało? Klejące łapska pieniądze kradły darczyńcom. Tak cisnęło na kasę, aż cały stół sie lepił.

Rozwiń
y
y (7 lutego 2015 o 09:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
WSTYD! MACIE POMAGAĆ ZWIERZĘTOM, A NIE KŁÓCIĆ SIĘ O PIENIĄDZE!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!