wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Lublin

Bandyci strzelali, żeby zabić


Przerażeni ludzie chowali się przed kulami za samochodami.
– Nie wiedziałem, co mam robić – mówi roztrzęsionym głosem mężczyzna, który stał kilkanaście metrów od kantoru.
– Schowałem się za róg budynku

Policja w całym regionie szuka trzech bandytów, którzy wczoraj napadli na kantor przy ul. Pancerniaków. W strzelaninie ranny został właściciel i pracownik punktu. Mężczyźni chcieli zabić także świadka zdarzenia, który ruszył za nimi w pościg.
– Do kantoru wszedł najpierw jeden z napastników – mówi Krzysztof Przewor, świadek napadu. – Po chwili przed kantor podjechała honda civic, z której wysiadło kolejnych dwóch mężczyzn. Potem usłyszałem strzały. W kantorze – oprócz właściciela – był pracownik, który przeczuwając, że to napad, usiłował zamknąć drzwi. Zaczęli się szarpać. Padł strzał. Pracownik został ranny w udo. Właściciel był wówczas na piętrze. Na odgłos strzałów wybiegł na schody. Miał broń. Zaczął strzelać do bandytów. Wywiązała się strzelanina. Trwała kilkadziesiąt sekund. Jedna z kul trafiła w okolice podbrzusza 36-letniego właściciela kantoru.
Przerażeni ludzie na zewnątrz chowali się za samochody. Bandyci wycofali się. Z piskiem opon wyjechali z giełdy. W pościg za nimi ruszył przypadkowy klient. Przez telefon powiadomił policję o napadzie. Po kilkuset metrach bandyci się zatrzymali. Z auta wyskoczył jeden z napastników. Wycelował w ścigającego go mężczyznę. – Dobrze, że ten człowiek nie kontynuował pościgu – mówią policjanci. – Być może to uratowało mu życie.
Hondą dojechali w okolice hali Makro. Tam w zaroślach porzucili samochód. Dalej uciekali najprawdopodobniej pieszo. Mimo blokad dróg wyjazdowych z miasta udało im się zbiec.
– Napastnicy nic nie zabrali – mówi kom. Kamil Kowalik, rzecznik prasowy MKP w Lublinie. – Życiu rannych ofiar nie zagraża niebezpieczeństwo.
– Sprawcy napadu od dłuższego czasu kręcili się po giełdzie – twierdzą świadkowie. – Obserwowałam ich od poniedziałku – mówi właścicielka sąsiedniego kantoru. – Nawet mówiłam znajomej, że to jakieś podejrzane typy. Byli u mnie wczoraj. Wymienili 100 dolarów. Być może chcieli dokonać napadu, ale zniechęciła ich obecność kilku osób w kantorze. Mam szczęście. Już jeden napad przeżyłam.
– Były już tutaj napady i wyłudzenia, ale po raz pierwszy doszło do strzelaniny – mówi jeden z pracowników hurtowni. – Szkoda, że ten z kantoru nie trafił bandyty.
Stojący obok kolega przytaknął.

Kto ich widział?

Według świadków bandyci porozumiewali się po rosyjsku. Mają po około 40 lat. Jeden z nich ma około 180 cm wzrostu, jest tęgiej budowy ciała i ma charakterystyczną kropkę nad okiem. Drugi wyróżnia się złotymi protezami przednich zębów. Wszyscy mają ciemną karnację. Są krótko ostrzyżeni. Noszą czapki
z daszkiem.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!