środa, 13 grudnia 2017 r.

Lublin

Basen za złotówkę? "Większość dzieci odesłano do domów. Wracały z płaczem"

  Edytuj ten wpis
Dodano: 1 sierpnia 2014, 08:00
Autor: Dominik Smaga

Nie wszyscy chętni mają szansę, by w basenie przy Łabędziej w Lublinie skorzystać z promocyjnej oferty dla dzieci i młodzieży. - Większość dzieci odesłano do domów. Wracały z płaczem - twierdzi jeden z rodziców. MOSiR przyznaje: wejścia są limitowane.

Wakacyjna promocja dla dzieci obowiązuje od ponad tygodnia. Według zapowiedzi dzieci i młodzież do 15. roku życia miały być wpuszczane za 1 zł na oddany niedawno do użytku miejski basen przy ul. Łabędziej. Taka opłata miała uprawniać do godzinnego korzystania z kąpieli. Oferta została ograniczona tylko do dni powszednich w godzinach od 9 do 11. Opiekunowie towarzyszący dzieciom mieli płacić normalną stawkę, chyba że mają pod opieką siedmioosobową grupę, co uprawnia ich do zwolnienia z opłaty.

- Dzieci czekały w kolejce, było ich kilkadziesiąt - relacjonuje pan Michał z Lublina, który wybrał się w środę rano na basen przy Łabędziej. - Za złotówkę wpuszczono tylko 20 dzieciaków, a reszta odeszła z płaczem do domu. Po 40 minutach ci, którzy weszli płacąc 1 zł i tak musieli opuścić basen, chociaż nie było tłoku.

- Wejście na basen, owszem, jest limitowane, ale taka informacja jest wywieszona przy wejściu. Z biletów za złotówkę w godz. 9-11 może skorzystać łącznie 84 dzieci, a nie 20 - zapewnia Zdzisław Hołysz, prezes Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, który zarządza basenem przy Łabędziej. - Rozmawiałem z kierowniczką obiektu, która jest zaskoczona tą skargą.

Ale nasz Czytelnik nie kryje rozgoryczenia. - To nie jest bogata okolica. Wejście za złotówkę lub za kilka złotych to dla wielu spora różnica - dodaje pan Michał. - Poza tym są wakacje, więc nie rozumiem, dlaczego w ramach akcji "Lato w mieście” nie można udostępnić basenu dla większej liczby dzieci. Jestem wściekły, bo przy otwarciu basenu odtrąbiono sukces, a później zapowiadano, że najmłodsi będą płacić złotówkę. Teraz okazuje się, jak to wygląda.

- Klienci, którzy mają jakieś uwagi powinni kierować je nie do prasy, ale do nas. W tym przypadku żadnej skargi nie było - mówi Hołysz. - Wcześniej dostaliśmy sygnał o nieprawidłowym zachowaniu jednego z ratowników, zaczęliśmy mu się przyglądać, sygnał się potwierdził i człowiek po kilku dniach został zwolniony.

Uwagi mają również wychowawczynie, które wczoraj przyprowadziły na Łabędzią grupę dzieci z półkolonii. - W wodzie byliśmy około 35 minut, bo odliczano czas na skorzystanie z szatni i przebranie się. Przecież to małe dzieci w wieku 5-7 lat i trzeba im w tym pomóc - mówi pani Iwona.

Promocja pozwalająca korzystać dzieciom z basenu za 1 zł ma obowiązywać do końca wakacji.
  Edytuj ten wpis
matka
ja
e
(34) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

matka
matka (3 sierpnia 2014 o 11:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

i jak zwykle najbardziej skrzywdzone sa bezbronne dzieci bo 'dorosli' maja swoje wizje a dzieci lepiej niech siedza pod blokiem i z nudow co napsoca albo niech siedza przed komem badz tv zamiast popluskac sie w wodzie na basenie (bo np rodzice nie moga pozwolic sobie na wyjazd nad jezioro) tyle ich szczescia, radosci ale nie urzedasy i decyzyjni obiektu i to im odbiora bo teraz tylko kasa sie liczy nic wiecej, a w dzieciach pomalutku rosnie nienawisc i niechec do blizniego a pozniej to juz samo sie potoczy ... 

Rozwiń
ja
ja (1 sierpnia 2014 o 16:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Źuk zrób coś z i....... Hołyszem. Za co się nie weźmie to kompromitacja. Zrób to przed wyborami.
Rozwiń
e
e (1 sierpnia 2014 o 14:46) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Lublin wieksze miasto to i z niektorych czesci miasta trzeba jechac wiekszy kawalek drogi.

A co do cen to kwestia zarzadcy obiektu :) cena biletu ulgowego w pulawach 6zl w lublinie 10zl. Przykladowo zeby przychod ze sprzadazy wyniosł 600zl to w pulawach musi przyjsc 100osob a w lublinie 60. Gdzie jest wiekszy komfort i wieksza swoboda przy plywaniu? Dla zarzadcy wychodzi praktycznie na jedno a dla klienta ktory ceni sobie odpoczynek i mozliwosc jako takiego poplywania wybor jest jasny.. jakby bylo za tanio to nie byloby wypoczyku ani dobrej mozliwosci zanurzenia sie w wodzie :)

Ty matematyk

policz dobrze.

Masz równanie

W puławach mieszka mniej ludzi więc szansa na wypełnienie w 100 % basenu jest mniejsza niż w Lublinie.

Dodam jeszcze,ze musisz wziać pod uwagę limit osób ,które może w jednej chwili przebywac i zaręczam Ci ,że nie wynosi 100.

Tak więc od pocztku max liczba osób 60.W lublinie mają 600 zł w Puławach 360.Ale pewnie w Puławach są mniejsze koszty,wody,prezesa

Rozwiń
Kaśka
Kaśka (1 sierpnia 2014 o 13:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Lublin wieksze miasto to i z niektorych czesci miasta trzeba jechac wiekszy kawalek drogi.

A co do cen to kwestia zarzadcy obiektu :) cena biletu ulgowego w pulawach 6zl w lublinie 10zl. Przykladowo zeby przychod ze sprzadazy wyniosł 600zl to w pulawach musi przyjsc 100osob a w lublinie 60. Gdzie jest wiekszy komfort i wieksza swoboda przy plywaniu? Dla zarzadcy wychodzi praktycznie na jedno a dla klienta ktory ceni sobie odpoczynek i mozliwosc jako takiego poplywania wybor jest jasny.. jakby bylo za tanio to nie byloby wypoczyku ani dobrej mozliwosci zanurzenia sie w wodzie :)

Lublin jest ok dziesięciokrotnie większy niż wyżej wspomniane miasta a odkryty basen ma tylko 1 a nie 10. Zdecydowanie wiekszy komfort i swoboda w pływaniu jest w Kraśniku niz na Wrotkowie własnie ze względu na ilość ludzi.

Rozwiń
BudŻet
BudŻet (1 sierpnia 2014 o 13:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Problem w tym że on tylko mówił, i nic w tym kierunku nie robił,chyba że dla siebie samego.To ja już, mimo wielu błędów wolę prezydenta który coś robi.Bo to zaniechanie, które było dziełem Pruszkowskiego przez dwie kadencje jeszcze długo będzie miastu wychodziło bokiem.

Niestety jesteś w błędzie.

Fakty są takie, że 90% tego co powstało w ciągu ostatnich dwóch kadencji jest owocem tamtej pracy. Te 90% nie obejmuje oczywiście zmodyfikowanych projektów i planów, które również czekały tylko na środki z UE.

Problem cały polega na tym, że planowane koszty realizacji i powstałe w ten sposób zadłużenie miasta różnią się jak niebo i ziemia.

Sprawdź rozliczenie choćby jednej inwestycji, a przekonasz się, że są to różnice rzędu in + 30% w stosunku do tego, co wtedy zostało nakreślone.

Tu prawda nawet nie leży po środku, bo wystarczy zapoznać się tylko z jednym dokumentem, którym był i jest na ten przykład zintegrowany plan rozwoju transportu publicznego w Lublinie na lata 2005-2015.

To z czym mamy aktualnie do czynienia, to z mniej czy bardziej udolną realizacją wcześniejszych planów.

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (34)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!