środa, 22 listopada 2017 r.

Lublin

Biła i szarpała dzieci. Wyrok dla przedszkolanki z Lublina stosującej przemoc


Pół roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata i trzyletni zakaz pracy z dziećmi. To kara, dla Małgorzaty M. (fot. Jacek Szydłowski / archiwum)
Pół roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata i trzyletni zakaz pracy z dziećmi. To kara, dla Małgorzaty M. (fot. Jacek Szydłowski / archiwum)

Pół roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata i trzyletni zakaz pracy z dziećmi. To kara, dla Małgorzaty M. – przedszkolanki, która stosowała przemoc wobec podopiecznych. Zdaniem sądu, był to sposób na rozładowanie własnych emocji.

Artykuł otwarty

Czytaj Dziennik Wschodni bez ograniczeń. Sprawdź naszą ofertę

Artykuł otwarty

– Nauczyciel musi umieć sobie radzić, a nie sięgać po przemoc – uzasadniła wyrok sędzia Marcelina Kasprowicz. – Dzieci powinny oceniać przedszkole, jako miejsce przyjazne. Każdy z czynów, jakich dopuściła się oskarżona charakteryzuje się wysokim stopniem szkodliwości społecznej.

Małgorzata M. opiekowała się dziećmi w przedszkolu przy ul. Dziewanny w Lublinie. Często była agresywna wobec maluchów. Z akt sprawy wynika, że targała je za włosy i uszy, biła i krzyczała na podopiecznych. Poszkodowane w sprawie dziewczynki bały się chodzić do przedszkola. Pod koniec 2013 r. mama 6-letniej Natalii odkryła, że córka ma naderwane ucho. Okazało się również, że wcześniej ktoś wyrwał dziewczynce włosy. Jej koleżanka została natomiast uderzona w przedramię. Sprawa trafiła do prokuratury i zakończyła się aktem oskarżenia. Śledczy domagali się dla Małgorzaty M. kary roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata oraz trzech lat zakazu pracy z dziećmi. We wtorek Sąd Rejonowy Lublin-Zachód przystał na ten wniosek, zmniejszając jednak karę pozbawienia wolności do 6 miesięcy.

– Oskarżona nie kwestionowała przebiegu wydarzeń. Jej skrucha wydaje się szczera – oceniła sędzia Kasprowicz. – Swoje zachowanie tłumaczyła alkoholizmem, ale to zbyt uproszczone rozumowanie.

Kobieta od ponad 20 lat zmaga się z chorobą alkoholową. Raz przyłapano ją, kiedy nietrzeźwa przyszła do pracy. Proces dowiódł, że Małgorzata M. potrafi rozpoznać nawroty choroby. Zwykle sięgała wówczas po pomoc terapeutów.

– Tym razem nie skorzystała ze wsparcia profesjonalistów. Wiedziała przy tym, że nawrotom towarzyszą drażliwość i inne negatywne emocje – wyjaśniła sędzia Kasprowicz. – Oskarżona nie podjęła żadnego leczenia, co wpłynęło na orzeczenia kary pozbawienia wolności.

Sąd zwrócił też uwagę na relacje rodziców, którzy zeznawali w procesie. Wynika z nich, że Małgorzata M. karała dzieci za drobne niedociągnięcia, np. podczas przygotowań do przedszkolnych uroczystości. Wystarczyło, że któraś z dziewczynek zajęła złe miejsce w rzędzie lub podniosła lewą rękę zamiast prawej.

– Te drobne przewinienia, jeśli można je tak nazwać, to przypadłość wieku – oceniła sędzia Kasprowicz.

Rodzice Natalii domagali się dla Małgorzaty M. dożywotniego zakazu pracy z dziećmi. Nie zamierzają jednak zaskarżać wyroku.

– Taki zakaz może wydać kuratorium. Wystąpimy z odpowiednim wnioskiem – zapowiada ojciec 6-latki. – Postępowanie w tej sprawie było zawieszone do czasu zakończenia procesu. Teraz można je wznowić. Ta pani od lat ma kłopoty z nadużywaniem alkoholu. Może dzięki naszym działaniom inni rodzice nie doświadczą podobnych problemów.

Małgorzaty M. nie było na Sali podczas ogłaszania wyroku. Kobiecie groziło do 2 lat więzienia.

Czytaj więcej o: prokuratura przedszkole
Gość
Gość
Gość
(10) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (7 października 2015 o 11:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Stara s..ce zrobic to co robila dzieciom. Publicznie zedrzec z niej ubranie wybatorzyc i wytarzac w gnoju a potem wypedzic.
Rozwiń
Gość
Gość (7 października 2015 o 08:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie powinna byc 1na 28dzieci tylko 2plus praktykantka.
Rozwiń
Gość
Gość (6 października 2015 o 20:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Trzeba by było babona wytarmosić !!! A co, nie ma chętnych ?!!
Rozwiń
Gość
Gość (6 października 2015 o 19:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
tak to jest jak w instytucjach publicznych pracują praktycznie w 100% znajomi i rodzina... ludzie z powołaniem nie mają szans. jak osobiście bym k...we zdemolował
Rozwiń
Gość
Gość (6 października 2015 o 17:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

no i brawo, karzcie zapier***ać do 67 lat  to wtedy będziecie zbierać dzieci z ulicy, bo ślepa, głucha przedszkolanka zanim załapie, że nie ma dzieci to sami szybciej je odnajdziecie

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (10)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!