niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Lublin

Brakuje leków w aptekach. Zamiast do pacjentów trafiają za granicę

Dodano: 12 marca 2014, 06:00

Chorzy mają coraz większe kłopoty z dostępem do popularnych insulin, środków przeciwzakrzepowych i wziewów dla astmatyków. - Sytuacja jest dramatyczna - alarmują aptekarze.

- Zdarzało się, że mojego leku nie było w żadnej aptece w Lublinie. Receptę udało się zrealizować dopiero w innym mieście. To bardzo uciążliwe, zwłaszcza dla osób przewlekle chorych, które muszą brać leki cały czas. Nie można zrobić zapasu, bo nawet jeśli uda się dostać lek, to maksymalnie jedno opakowanie - mówi Zofia Brzozowska ze Stowarzyszenia Chorych na Astmę Oskrzelową w Lublinie. - Są leki zastępcze, ale nie wszyscy pacjenci je tolerują. Podobny problem mają chorzy na cukrzycę. - Chodzi przede wszystkim o najbardziej popularne insuliny krótkodziałające. Ich brak oznacza dodatkowe problemy, szczególnie przy cukrzycy typu I, kiedy nie można czekać. Przez kilka dni można stosować leki zastępcze, ale te z kolei wymagają kupna innej aparatury - tłumaczy Grzegorz Dzida, wojewódzki konsultant ds. diabetologii. - Na szczęście do tej pory nie spotkałem się z sytuacją, że spowodowało to kryzysowy stan zdrowia lub śmierć pacjenta. Farmaceuci przyznają, że jest problem, i żeby go rozwiązać coraz częściej zamawiają leki bezpośrednio u producenta. - Bo nawet jeśli uda się znaleźć lek w hurtowni, okazuje się, że obowiązują limity i nie można zrealizować zamówienia w całości - mówi Leokadia Łaszkiewicz, kierownik jednej z lubelskich aptek. - Chodzi m.in. o leki przeciwzakrzepowe, a także - choć w mniejszym stopniu - o insuliny.

Dlaczego brakuje medykamentów? - Leki przeznaczone na polski rynek trafiają na Zachód, bo tam można na nich znacznie więcej zarobić. Dotyczy to ok. 50 pozycji. Hurtownie w Polsce, które mają podpisaną umowę z firmami farmaceutycznymi powinny mieć leki. Niestety, to tylko teoria - tłumaczy Krzysztof Przystupa, wiceprezes Lubelskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej. Na zagraniczny rynek trafiają leki eksportowane przez hurtownie farmaceutyczne lub wykupywane w aptekach. - Proceder trwa już dwa lata i nic się nie zmienia. Apteki muszą dzwonić bezpośrednio do producenta. Ci ustalają limity, albo informują, że lek będzie dostępny, ale dopiero za dwa dni. A gdy potrzeba go natychmiast? Przecież to jest ograniczanie praw pacjentów - stwierdza Przystupa. Sprawą zajął się Grzegorz Kucharewicz, prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej, który w lutym alarmował o problemie premiera. Sytuację w aptekach w swoim liście określił jako dramatyczną. - Brakuje rozwiązań prawnych chroniących polskiego pacjenta - napisał. Żadna z hurtowni, z którymi wczoraj rozmawialiśmy, nie odpowiedziała na nasze pytania. Zażądały ich na piśmie, obiecały odpowiedzieć w ciągu kilku dni.
Czytaj więcej o: zdrowie apteka Krzysztof Przystupa
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!