niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Lublin

Bunt w mięsnym

Dodano: 23 lutego 2006, 19:49

Agnieszkę Grudzień właściciel sklepu oskarżył o kradzież, obciął pensję i pokazał drzwi. Nie ją pierwszą tak potraktował. Inne nie czekały, aż handlowiec je wyrzuci. Zbuntowały się i odeszły z pracy.

Scenariusz nękania ekspedientek sklepu firmowego nr 13 Zakładów Mięsnych Dobrosławów przy ul. Jasnej w Lublinie był podobny. Przez pierwsze dni właściciel, Henryk A., nie miał do pracownic pretensji. - Ale już po kilkunastu przyjeżdżał do sklepu i razem z kierowniczką oskarżał jakąś dziewczynę o kradzież - mówi Agnieszka Grudzień.
Pani Agnieszka zaczęła pracować w sklepie 11 stycznia. - Dopiero pierwszego lutego dostałam umowę. Pracowałam do 20 lutego - mówi. - Od szóstej rano do osiemnastej na kasie, potem sprzątanie, wieczorem remanent. Razem ponad 13 godzin dziennie. Aż oskarżył mnie o kradzież i wyrzucił. Miałam dostać 702 zł wypłaty, ale potrącił mi ponad 300 zł.
Ewa Guz też wyleciała za rzekome złodziejstwo. Harowała po 13-14 godzin. Miała dostać ponad 800 zł na rękę. - Właściciel oskarżył mnie, że przychodzę do sklepu nocą i wynoszę mięso. Potrącił z pensji 530 zł - mówi Ewa Guz. - Dał mi do wyboru: albo podpisuję rozwiązanie umowy za porozumieniem stron, albo dyscyplinarka. Wybrałam to pierwsze.
Od półtora miesiąca przez sklep przewinęło się sześć pracownic. W środę trzy ekspedientki postanowiły same odejść z pracy. - Powiedziałyśmy, że jutro nie przychodzimy - mówi Aneta Jelonek.
Właściciel spotkał się z byłymi pracownicami. Całą rozmowę z nim nagrały na dyktafon. Henryk A. potwierdza w niej m.in., że zatrudniał bez umów o pracę, i że oskarżał o kradzieże. Ale z Dziennikiem nie chciał rozmawiać.
O swoich przejściach z pracodawcą ekspedientki poinformowały inspekcję pracy. - Jeszcze w ubiegłym roku mieliśmy sygnały o łamaniu praw pracowniczych w sklepach tej firmy (lubelska sieć liczy ok. 20 sklepów - red.) - przyznaje Halina Proskura, okręgowy inspektor pracy w Lublinie. - Podczas kilku kontroli wykryliśmy m.in., że pracownicy nie mieli umów o pracę na piśmie, a to wykroczenie.
Wczoraj Henryk A. próbował udobruchać swoje byłe pracownice. Nagle odzyskał zaufanie do pani Agnieszki, którą wcześniej oskarżył o kradzież. Wypłacił jej pieniądze, które wcześniej potrącił z pensji. Chciał, żeby wróciła do pracy. Nie zgodziła się.

• TU CI POMOGĄ

Państwowa Inspekcja Pracy, Lublin Al. Piłsudskiego 13, tel. (0-81) 532 42 01 do 3
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!