piątek, 15 grudnia 2017 r.

Lublin

Była przyjaciółką i ciocią, dziś jest zastępczą mamą

  Edytuj ten wpis
Dodano: 25 maja 2009, 17:59

Agnieszka Grzywaczewska od 9 miesięcy jest zastępczą mamą Oli i Klaudii. Zajęła się dziewczynkami, gdy jej przyjaciółka zmarła. Dziś mówi: To była najważniejsza decyzja w moim życiu. I najlepsza, jaką mogłam podjąć. Tak się składa, że dziś jest jej dzień.

- To będzie pierwsze takie święto w moim życiu. Mam przecież troje wspaniałych dzieci - uśmiecha się 25-letnia Agnieszka Grzywaczewska.

Ta dramatyczna historia zaczęła się od telefonu naszego Czytelnika, który zaapelował o pomoc dla umierającej na raka 38-letniej Barbary Kubaczyńskiej-Budynkiewicz. W ostatnich dniach największym problemem Barbary było, kto zajmie się jej córkami: 11-letnią Klaudią i 9-letnią Olą. Przyjaciółka Barbary, Agnieszka Grzywaczewska nie wahała się ani chwili. Gdy w lipcu 2008 roku Barbara zmarła, natychmiast zaopiekowała się jej córeczkami. Dziewczynki zamieszkały z Agnieszką, jej mężem i synkiem Cyprianem. Grzywaczewscy rozpoczęli starania o przyznanie im statusu rodziny zastępczej.

- Nie mogliśmy postąpić inaczej - mówi Agnieszka. - To był nasz obowiązek. Dziewczynki nie mogły trafić do domu dziecka.

We wrześniu ub. roku sąd ustanowił Agnieszkę i jej męża rodziną zastępczą dla Oli i Klaudii. Na ten dzień dziewczynki czekały z niepokojem. Odetchnęły, gdy okazało się, że już na zawsze mogą zostać z Grzywaczewskimi. W nowym domu mają własny, wymarzony pokój. - Mamy swoje biurka i łóżka. Wszystko nam się tu podoba - uśmiecha się Ola, która w minioną niedzielę miała rocznicę Pierwszej Komunii. - Od babci (od red.: mamy Agnieszki) dostałam piękny zegarek - chwali się.

Agnieszka przyznaje: Życie całej rodziny diametralnie się zmieniło. Ona zrezygnowała z pracy, by być z nimi w najtrudniejszym okresie. Wiele czasu poświęciła wraz z mężem, by pomóc Klaudii w nauce.

- Pewnie, że nie zawsze jest różowo. Może czasem jestem zbyt pobłażliwa? - zastanawia się Agnieszka. - Ale jesteśmy razem i to jest najważniejsze. Gdyby cofnąć czas na pewno podjęłaby taką samą decyzję, jak rok temu.

Temu, jak Agnieszka radzi sobie w nowej roli od roku przyglądają się pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Lublinie. I nie mają wątpliwości: Agnieszka na piątkę zdała egzamin z zastępczego rodzicielstwa.

- Takich rodziców życzylibyśmy sobie jak najwięcej. Kochających i odpowiedzialnych - chwali Zofia Rosołowska, kierownik działu usamodzielnień i integracji ze środowiskiem oraz rodzin zastępczych MOPR.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
abi
beduin
jjj
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

abi
abi (26 maja 2009 o 19:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
beduin napisał:
Ładny gest wspaniała rodzina ,Tylko ktoś zapomniał dopisać gdzie tatuś tych dziewczynek się podział w tej historii ? W każdym razie powodzenia i radości wam życzę !


Nie zaginął, spokojnie.
Rozwiń
beduin
beduin (26 maja 2009 o 11:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ładny gest wspaniała rodzina ,Tylko ktoś zapomniał dopisać gdzie tatuś tych dziewczynek się podział w tej historii ? W każdym razie powodzenia i radości wam życzę !
Rozwiń
jjj
jjj (26 maja 2009 o 10:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
łezka się w oku kręci jak się czyta o tym, że są jeszcze ludzie którzy są dobrzy i bezinteresowni./.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!