wtorek, 12 grudnia 2017 r.

Lublin

Call center Orange: Do łazienki za zgodą szefa. "To może uderzać w godność człowieka"

  Edytuj ten wpis
Dodano: 30 lipca 2013, 19:39

 (Archiwum)
(Archiwum)

Pracownica call center Orange w Lublinie skarży się, że z toalety korzysta tylko wtedy, gdy pozwoli na to przełożony. Zdarza się, że dopiero po wielu godzinach. – To może uderzać w godność człowieka – ocenia inspektor pracy

"Jak będziesz miał szczęście i podczas 5-minutowej przerwy ktoś jeszcze nie zechce skorzystać z WC, to może zdążysz się załatwić. A jak nie, to czekasz kolejne 60 min, aż będziesz miał prawo wstać od komputera”.

To fragment listu, który przyszedł do naszej redakcji. Jedna z konsultantek telefonicznych pracująca w lubelskim call center Orange opisała obowiązujące w nim warunki. Twierdzi, że przerwy w pracy ustalane są z góry i nie uwzględniają potrzeb pracowników.

Przeczytaj cały list konsultantki z lubelskiego call center Orange: Jak wygląda praca w Orange call center (list czytelnika)


– Na siku nie idziemy wtedy, kiedy nam się chce, tylko wtedy, kiedy szefostwu pasuje – przedstawia sytuację pracownica firmy. I podaje szczegóły: Gdy przychodzimy na 10 godzin do pracy, przykładowo od 9 do 19 (bardzo popularne zmiany), przerwa zazwyczaj jest ustalona dopiero po godz. 16. Czyli przez 7 godz. od rana trzeba siedzieć na stanowisku.

Zdaniem autorki listu przerwa nie może trwać dłużej niż 5 minut. – Jeśli przekroczysz swoją 5-minutową przerwę to po powrocie do stanowiska będziesz miał co najmniej dwa maile, dlaczego twoja przerwa trwała 5 minut i 50 sekund – twierdzi nasza Czytelniczka. I kończy apelem do kierownictwa call center: Oprócz słuchawek, które dostajemy jako "sprzęt służbowy” prosimy o przyznanie paczki pampersów na tydzień. To niezbędne wyposażenie każdego konsultanta.

>> Chcesz opisać warunki w jakich pracujesz? Czekamy na Wasze sygnały: alarm24@dziennikwschodni.pl

– W każdym call center Orange obowiązują zasady wynikające z kodeksu pracy oraz przepisów BHP – wyjaśnia Maria Piskier z biura prasowego Orange Polska. – Sposób zorganizowania przerw śniadaniowych został ustalony zgodnie z rekomendacjami oraz preferencjami pracowników. Uzgodnione także zostały odstępstwa od tych zasad, które pozwalają na zachowanie prawidłowej pracy całego call center.

A co w tej kwestii mówi prawo? – Każdy pracownik, który pracuje co najmniej 6 godzin dziennie ma prawo do 15-minutowej, płatnej przerwy śniadaniowej. Nie może być ona ani na samym początku pracy, ani też pod jej koniec – mówi Danuta Serwinowska, p.o. z-cy okręgowego inspektora pracy w Lublinie.

A co z potrzebami fizjologicznymi pracowników? – Tu pracodawca powinien kierować się rozsądkiem i zasadami współżycia społecznego – uważa Serwinowska. – I zaznacza: Praca w call center to nie jest praca dyspozytora pogotowia, gdzie odejście od stanowiska, bez zapewnienia zastępstwa, może mieć tragiczne konsekwencje. Tu nie ma powodu, by odmówić pracownikowi wyjścia do toalety. Jeśli są takie sytuacje, może to uderzać w godność człowieka.


  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
balon
Izabela Banach
(27) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (5 września 2013 o 10:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Ja  jebie ,ludzie nie podoba się to wypad. Nikt nie każe wam tu siedzieć ,nie ma problemu ze złożeniem wypowiedzenia ,na wasze miejsce przyjdzie  10-ciu innych,

Zapomnieliście napisać ,że po każdej godzinie macie 5min przerwy  od monitora oraz dod. 30 minut obiadowej.  Nie raz zdarzyło mi się przekroczyć przerwę albo pójść nie grafikowo i nikt mi za to głowy nie urwał. Więc nie wyolbrzymiajcie problemu. Ja pracuje już prawie 3 lata, przez rok byłam na umowach miesięcznych i nawet nie pomyślałam żeby narzekać. Oczywiście czekałam aż dostane lepszą umowę, wyrabiałam parametry i po roku ją dostałam .

Teraz te łebki co przychodzą są mega roszczeniowi i mają za duże oczekiwania co do pracy w cc.  Dodatkowo nikt nie poruszył kwestii, że są konkursy oraz premie za dobre wyniki. Oczywiście nikt o tym nie wspomniał bo teraz nowy pracownik  jak przychodzi to się opier***a i nie umie wyrobić dobrych parametrów.

Skoro jesteście tacy odważni w gazecie , z podpisem "pracownik", to bądźcie też odważni żeby pójść do kierownika sekcji, wydziału lub dyrektora żeby powiedzieć co leży Wam na sercu.

Przyszliście tu z własnej woli, możecie pójść na kase w tesco czy leclerc i wtedy będziecie mieć umowa o zlecenie,5 zł za godzinie, siku możliwe tylko w ostateczności, skoro to uważacie za lepsze to na co czekacie, są przyjęcia na bieżąco.

Siedzicie w klimatyzowanym pomieszczeniu, macie higienę pracy oraz komfort.

Skoro są takie obiekcje do pracy w orange, to ciekawe dlaczego tu idziecie? macie inne alternatywy :

kasjerka, ochroniarz, sprzątaczka albo siedzenie na zasiłku.

Jak przychodzi do pracy nowy pracownik np w maju lub czerwcu to liczy  że w lipcu dostanie 2 tygodnie urlopu, to już jest żałosne, w żadnym zakładziepracy nie oczekujcie czegoś takiego.

Jeśli macie dodatkowe tytułu mgr czy inż. , i studiowaliście dziennie ,  wybierając  kierunek bez żadnej perspektywy do gratuluje.

Przychodzi taki człowiek  do pracy w wieku 26 lat i w cv ma wpisane studia i kropka.

Ja rozumiem kierunki medycyna, budownictwo i takie kierunki które faktycznie nadają się na studia dzienne to ok. ale jak przychodzi student który przez 5 lat się bawił i czasami pościągał na egzaminach , i tak naprawdę nic nie wyniósł ze studiów i teraz czuje się super panem to gratuluje. powiedzmy sobie szczerze że to już jest głupota oraz lenistwo takich osób,

Ja pracując 3 lata w orange  właśnie równolegle kończe 3 rok studiów. da się? Mam 22 lata a w cv już kilka puntków.  Nie mówię ,że zgadzam się ze wszystkim co się w tej firmie dzieje bo czasami faktycznie się przesadzają a to wszsytsko jest kwestią dogadania się .

I ostatnia sprawa, udostępnianie na forum wew. Procedur co do obsługi kl, lub podawanie nazwy trybów lub aplikacji na których pracujemy jest niesamowicie szczeniackie oraz nieprofesjonalne.

Miałabym jeszcze kilka wątków do poruszenia ale może zostawię to na później. Z chęcią podpisałabym się imieniem i nazwiskiem ale widze że nikt tego tu nie robi.

Widać ,że jesteś blisko przełożonego i mu skaczesz jak ..... aby obiąć wyższe stanowisko .

A 99 % pracowników jak by mogło to by z tej Firmy odeszło .

To mój staż 4 lata i wiem więcej więc Twoja wypowiedz jest na prawdę bardzo podła .

Rozwiń
balon
balon (21 sierpnia 2013 o 00:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

To jeszcze w pewnym sensie nic. Wyobraźcie sobie, że kierownik sekcji (KIEROWNIK!) złożonej z pracowników outsourcingowych zarabia netto 200-400 złotych więcej od najniższej krajowej (również netto). Tak, pensja oscyluje w granicach 1400-1600 złotych! Pensja człowieka, który jest odpowiedzialny za swój zespół, odpowiedzialny za tematy (jak sell, b2p, różne projekty w Krk) w danym wydziale, odpowiedzialny za wiele rzeczy i przed wieloma osobami nad sobą. Ten sam kierownik, ale zatrudniony już przez Orange Customer Service (dawniej TP) może liczyć na minimum dwukrotność tej pensji, plus coroczne podwyżki, a dodatkowo pakiet socjalny: opieka medyczna, karty na siłownie i do kubów fitness, karty zniżkowe, wyjazdy pracownicze, dofinansowania do wczasów, dla dzieci, itp.
Kierownik outsourcingowy? Może o tym zapomnieć! Pracuje tak samo, z tymi samymi tematami, problemami i tą samą odpowiedzialnościa przed swoim szefem za "tysiąc pięćset"! Dodajmy, że warianty zatrudnienia to "umowa o pracę tymczasową" z dwutygodniowym okresem wypowiedzenia podpisywana na jeden miesiąc co miesiąc, albo taka sama na trzy miesiące, albo na maksymalnie półtora roku (obejście prawa - po tym czasie zmieniana jest agencja pracy tymczasowej na inną i kolejne półtora roku można tam pracować). Jeśli zgodzi się "ktoś wyżej", to można dostać "umowę o pracę" na maksymalny okres 5 lat z okresem wypowiedzenia wynoszącym... również dwa tygodnie! I nic więcej. Tak powinna wyglądać umowa kierownika?
Dodam, że gdyby nie fakt, że udało mi się załapać do zespołu sprzedażowego, gdzie dostanę jeszcze kwartalną premię, to nie wiem, jak wyglądała by moja praca w dalszej perspektywie z rodziną? Współczuję moim kolegom - innym kierownikom outsourcingowym - którzy do takiego zespołu się nie załapali. Mają mówiąc wprost przesrane. Za więcej można siedzieć na kasie w Biedronce, a i pakiet socjalny dodają, bo zaczęli dbać o swoich pracowników po licznych aferach z warunkami pracy. Może i u nas trzeba, by ktoś zobaczył, jak Orange traktuje swoich pracowników i jak wynagradza tych, którzy na pierwszej linii w kontakcie z klientem bezpośrednio są odpowiedzialni za wizerunek firmy i tych, którzy są odpowiedzialni za tych odpowiedzialnych!
P.S. Ale szuczny trzeci wydział zabierający po kawałku dwóm dotychczasowym przy dwóch różnych ulicach, żeby dać fuche starej babie, która robiła do tej pory co innego i nikt jej nie chciał i zapewnić jej godną emeryturę to się dało utworzyć....
A i dodam, że nie da się nic powiedzieć publicznie źle, bo zaraz jakiś zwierz cię zwolni. Albo Kłoczewiak jak gdyby nigdy nic będzie zwalał winę na agencje pracy tymczasowej i że to nie jego wina i że wszystko jest przecież fajnie!! A Kudlakowa?!! Ona chce mieć WYNIK!!!!

Rozwiń
Izabela Banach
Izabela Banach (14 sierpnia 2013 o 14:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Pracowałam tam w 2005/2006 roku i nie wierzę, że zmieniło się tak bardzo, bo już wtedy ludzie tak samo narzekali. Nie ma zresztą pracy, w której by tego nie robili, a jak słyszę, że nad wejściem do czyjejś pracy powinno być napisane "Arbeit macht frei" to mi się już rzygać chce. Jak ja tam pracowałam, to było jasno powiedziane, że do ubikacji zawsze możemy wyjść, co zresztą uważam za oczywiste i samo pytanie o zgodę to uwłaczanie własnej godności i pokazywanie jak mogą Cię traktować. Autorka sama sobie jest winna. Zawsze wychodziłam na przerwę, kiedy byłam głodna i nigdy nie miałam z tego powodu problemów. Jeśli chodzi o wolne, to dostałam urlop kiedy chciałam, a ludzie, którzy narzekają chcą zazwyczaj urlopu zaraz po rozpoczęciu pracy koniecznie w wyznaczonym terminie. Autorka pisze, że trzeba załatwiać L4 jak chce się jeden dzień wolnego, ja pamiętam, że był urlop na żądanie, który na pewno nie jest dostępny w każdej pracy. Jeśli to zmienili, to się nie dziwię, ludzie to oczywiście za bardzo wykorzystywali. Podejrzewam, że to jest pierwsza praca autorki i współczuję podejścia, bo jeszcze duuużo ją zdziwi w "lepszych" pracach i może zatęsknić za Orange. Biedna musi codziennie taszczyć kubek i słuchawki. Może jeszcze jedzenie i kawę? Bezczelni. Zaraz będzie artykuł, że złamała kręgosłup od tego dźwigania, skoro już ma anemię od pracy. Kawa była za darmo z automatu jak tam pracowałam, ale każdy nią gardził. Teraz pewnie jest lepsza, ale o dziwo trzeba za nią płacić, a przecież tak mało zarabiają. To dlaczego nie pójdziesz do lepszej pracy? Nie ma? No patrz. To może dopóki nie zrealizujesz swojego planu i nie ukończysz studiów utrzymując się z Orange (bo nie widzę innego powodu pracowania tam) zacznij dostrzegać zalety tej pracy, niestety są w Lublinie gorsze, nie bez powodu tylu ludzi tam lgnie.

Do ana: Ja prawie nie używałam żółtego. Wszelkie zgłoszenia, reklamacje i co tam jeszcze musisz zapisać w systemie masz zapisać podczas rozmowy z klientem prosząc go o cierpliwość. Marnuj jego czas, nie swój. Nie przypominam sobie, żeby mnie prosili o przyjście w dzień wolny, ale gdybym nie chciała na pewno bym odmówiła. Nie zostawałabym też dłużej, chociaż zawsze zgłaszałam taką chęć. Skoro tak mało się tam zarabia, to trzeba korzystać z szansy zarobienia więcej. Co do uprzywilejowanych pracujących 8-16 to ich przywilej polega na tym, że o to poprosili. Kiedykolwiek o to spytałaś? Zazwyczaj narzekają Ci, którzy nigdy nawet nie zgłaszali żadnej prośby, inni idą, pytają i o dziwo dostają. Nie od tej osoby, to od następnej, ale sami Ci nic nie zaproponują. Nikt do Ciebie nie przyjdzie z awansem ani lepszą umową, trzeba się o to przynajmniej upomnieć.

Do Subject dleaven: Mam taką super robotę, że nie chce deptać po innych, tylko uświadomić im, że też mogą mieć, jeżeli zaczną cokolwiek w tym kierunku robić. Nie wiem czy wystarczy chcieć. Wierzę Ci, że chcesz, ale o wiele bardziej chcesz siedzieć w miejscu i narzekać na świat dookoła obwiniając innych. Zadaj sobie pytanie co zrobiłaś i jakie posiadasz kwalifikacje/wykształcenie, aby zasłużyć na lepszą pracę lub lepsze traktowanie. Tak, praca leży na ulicy i jestem pewna, że nigdy nie chciało Ci się nawet po nią schylić, nie wspominając o większym wysiłku. Za dobrze Ci w swoim komfortowym świecie, w którym jesteś poszkodowaną i każdy Ci współczuje, bo pewnie tylko takimi się otaczasz. Zarówno ci jak i ci, którzy mówią, że wystarczy chcieć mają Cię glęboko. Tylko od Ciebie zależy czy chcesz wyjść ze świata, który tyle czasu budowałaś i odnaleźć się w otaczającym. Powodzenia w dorastaniu lub znalezieniu podobnych ludzi, z którymi wspólnie można do końca życia ubolewać nad rzeczywistością. Wcale ich nie brakuje.

Rozwiń
beti
beti (5 sierpnia 2013 o 11:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Pracowałam tam kilka lat. Nie uderzał mnie fakt wzywania na dodatkowe dyżury czy pozostawania po godzinach, ponieważ juz na rozmowie kwalifikacyjnej byłam pytana o dyspozycyjność, stawki godzinowe też były mi znane przed podpisaniem kolejnych aneksów. Przerwy, parametry dało się pogodzić, wyniki MBO były odzwierciedleniem miksu zaangażowania w pracę oraz kreatywności;p Mnie najbardziej przeszkadzało obsadzanie stanowisk psełdo decyzyjnych (rozkazy szły z wawy i były czołobitnie realizowane przez "managerów") przez tępe jesiony. Większośc liderek/koordynatorek to były laski zajęte malowaniem pazurków, plotkowaniem i kolorowaniem czcionki w mailach, których treść, forma i styl tylko potwierdzała moją opinię o kompetencjach tych osób. BUrdelem zarządzał gość o wyglądzie kloszarda, który za nic miał podledłych mu ludzi, w sumie mu się nie dziwię, kadra z uwielbieniem lizała mu d.. nie kwestionując niszczących decyzji, wręcz z fanatyzmem w oczach przekazywała w dół te głupoty do realizacji (z tego co pamiętam, celowała w tym Pani P.R).

Rozwiń
spec
spec (4 sierpnia 2013 o 16:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

I faktycznie towarzystwo wystaje na papierosku bezpośrednio przed wejściem do dużego budynku. Często nie można przejść obok nich żeby się nie sztachnąć. A potem najarane towarzystwo wsiada do windy żeby wyjechać na drugie piętro.

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (27)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!