niedziela, 19 listopada 2017 r.

Lublin

Cukiernia "Mikado" zbankrutowała

  Edytuj ten wpis
Dodano: 24 marca 2009, 20:04

Jedna z najstarszych cukierni w mieście kończy działalność. Mikado z ul. Narutowicza kilkadziesiąt lat piekło ciasta według tradycyjnych receptur. Firmę dobiła masowa produkcja i brak wykwalifikowanych pracowników.

Ciastka firmowe Mikado, kremówki wiedeńskie z karmelem i bitą śmietaną, delikatne serniki. Nie tylko z tych specjałów słynęła cukiernia przy ul. Narutowicza.

Pierwsze ciasta pieczono tam jeszcze przed II wojną światową. Spadkobiercy przez kilkadziesiąt lat nie rezygnowali z tradycyjnych receptur. To właśnie przywiązanie do tradycji okazało się jedną z przyczyn upadku zakładu.

- Ekonomia przesądziła sprawę - mówi Bogusław Nowacki, właściciel piekarni. - Teraz konkurencja używa półproduktów. Wsypuje się proszek do wody i ciasto gotowe. Można piec tanio i dużo. Gorzej ze smakiem. Ja takich metod nie stosowałem. Nie mogłem, bo przecież babcia by się w grobie przewracała.

Cukierniczą tradycję, jeszcze przed wojną zapoczątkowała Antonina Grygowa. W 1947 r. zakład znacjonalizowano. Rodzinny interes udało się reaktywować dopiero w 1952 roku. Niemal do końca epoki PRL cukiernię prowadziła Anna Bocheńska. W 1989 roku firmę przejął obecny właściciel.

- Jestem już trzecim pokoleniem - mówi Nowacki. - W tamtych latach nie miałem pracy, więc postanowiłem spróbować cukiernictwa. Remont trwał dwa lata i w 1991 roku ruszyliśmy z wypiekami. Musiałem się szybko wszystkiego nauczyć, bo z zawodu jestem prawnikiem i ekonomistą.

Interes szedł świetnie. Cukiernia nie narzekała na brak klientów. Wypieki z Mikado zamawiały najlepsze hotele i firmy. Nie tylko z Lublina. Kilka lat temu smak zaczął przegrywać z ceną.

- Na giełdzie w Elizówce zaczęły się pojawiać coraz tańsze ciasta - wspomina Nowacki. - Potem ruszyła emigracja. Trzech moich pracowników wyjechało za granicę. Lubelska szkoła gastronomiczna przestała kształcić odpowiednie kadry. Ja mam już swoje lata i brakuje mi sił. Nie było wyjścia. Musiałem zamknąć firmę. Dziwnie się z tym czuję. Nadal wstaję o 5 rano i chcę biec do cukierni.

Kto wprowadzi się w miejsce Mikado? Możliwe, że powstanie tam... nowa cukiernia. Jeden z lubelskich zakładów jest zainteresowany uruchomieniem tam swojej filii.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
~111~
gracja2
sylvana
(13) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

~111~
~111~ (1 kwietnia 2009 o 22:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Pan Nowacki placze ze nie mial pracownikow ale zeby wykwalifikowani pracownicy mogli pracowac to nie za 500 zł miesiecznie!
Rozwiń
gracja2
gracja2 (1 kwietnia 2009 o 21:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A ja nie do końca się zgadzam ze zdaniem na temat obsługi. P. Jadzia (taka brunetka) była bardzo miła - i ją na pewno stali Klienci kojarzą. Ale jak ktoś trafił na tą druga, to współczuję....
A cukierni szkoda....
Rozwiń
sylvana
sylvana (26 marca 2009 o 21:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
bardzo przykro czytać mi ten artykuł. cukiernię mikado zawsze będę wspominać z sentymentem. nie mam złego zdania o obsłudze, panie zawsze były dla mnie miłe. żałuję, że nie kupię już nigdy moich ulubionych murzynków i pani Walewskiej..
Rozwiń
Karolina
Karolina (25 marca 2009 o 17:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ostatnio w Mikado rzeczywiście popsuły się i wyroby i obsługa. A czy ktoś pamięta pączki u Madeja przy Krakowskim? Dawno zniknął. A co do erzaców, to słucham ostatnio w poniedziałki w radiu er audycji, gdzie mówią o tym, co my naprawdę mamy w jedzeniu, zamiast jedzenia! Świetny program, ale aż strach potem coś do ust wziąć. I też przypominali dawne receptury, na ciastka, wędliny, zupy. Jest w Lublinie kilka cukierni, gdzie robią dobre rzeczy, ale Mikado miało za małą reklamę i za bardzo na uboczu.
Rozwiń
Gość
Gość (25 marca 2009 o 15:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Panie Nowacki - oferuję swoją pomoc jeśli chodzi Panu po głowie ponowne uruchomienie cukierni.... Z sentymentu do pączków które kupowałem z dziadkiem słuzę radą - oczywiście w sprawach wizerunkowych - nie recepturach... a co do personelu - to faktycznie tragedia z tymi niemiłymi sprzedawczyniami i wystrojem.... mój mail barstol@o2.pl
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (13)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!