niedziela, 25 czerwca 2017 r.

Lublin

Czekają w kolejce dziesięć lat

Dodano: 14 lutego 2003, 20:16

Od kilku tygodni do kilku lat, tyle czeka się na przyjęcie do domów opieki społecznej na Lubelszczyźnie. Zdarza się, że chętni rezygnują z miejsca w kolejce, bądź po prostu umierają zanim nadejdzie ich kolej. Tylko nieliczne DPS przyjmują od ręki.

Długie oczekiwanie na miejsce w DPS spowodowane jest dużą liczbą chętnych. A miejsca zwalniają się najczęściej wtedy, gdy któryś z pensjonariuszy umiera. Rzadko ktoś rezygnuje, choć i takie przypadki się zdarzają. Zdecydowanie największe oblężenie przechodzą placówki dla osób z zaburzeniami psychicznymi. W niektórych na miejsce trzeba czekać nawet dziesięć lat.
– Do tego rodzaju placówek trafiają zwykle ludzie w sile wieku i pozostają najczęściej do końca życia, dlatego kolejki są długie – mówi Anna Waldowska, inspektor z Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Chełmie. – Do Domu Pomocy Społecznej w Chojnie Nowym rocznie przyjmuje się od pięciu do sześciu osób, a na liście oczekujących jest 50 nazwisk.
Podobna sytuacja jest w domach pomocy w Bończy i Surhowie, gdzie na miejsce oczekuje około 80 osób. Jak mówi Krzysztof Mazurek, główny specjalista ds. pomocy instytucjonalnej z PCPR w Krasnymstawie, kolejka oczekujących z roku na rok się wydłuża. Jeszcze w listopadzie ubiegłego roku o miejsce ubiegało się o dziesięć osób mniej niż obecnie. Rocznie obydwa domy przyjmują średnio 11 osób.
W Krasnobrodzie na przyjęcie do domu pomocy trzeba czekać do trzeciego kwartału przyszłego roku, ale już w Majdanie i Ruskich Piaskach okres oczekiwania jest kilkuletni. W DPS w Tyszowicach skierowania wypisywane są na 2005 rok. – Kolejka był zawsze, odkąd dom istnieje – mówi Mirosław Bilski, dyrektor placówki. – Ludzie o tym wiedzą i dlatego formalności załatwiają z wyprzedzeniem. Jeżeli ich sytuacja rodzinna w międzyczasie się zmieni po prostu rezygnują, nie ponosząc żadnych konsekwencji. Takie wypadki zdarzają się jednak rzadko.
W Różance, z listy oczekujących w miejscowym DPS rocznie z tego powodu ubywa około 5 nazwisk. Drugie tyle wykreśla sama natura. W lubelskim DPS im. Wiktorii Michelisowej na wolne miejsce czeka się do czterech lat. W DPS im. Matki Teresy z Kalkuty, maksymalnie trzy lata. Najwięcej chętnych zgłasza się w okresie jesienno-zimowym. To także jest czas, gdy zwalnia się najmniej miejsc. – Przez półtora miesiąca przed Bożym Narodzeniem nie mieliśmy żadnego zgonu – mówi Jakub Adamczuk, pracownik socjalny z DPS im. Matki Teresy z Kalkuty. – Trudno wyjaśnić dlaczego tak jest, ale ludzie przed świętami nie umierają.

Dopłata za luksus

W placówkach państwowych miesięczny koszt pobytu określa ustawa. Wynosi on 70 procent dochodu mieszkańca w przypadku gdy dom nie spełnia pełnego standardu (na Lubelszczyźnie żadna placówka nie spełnia go w 100 procentach). W domach prywatnych koszty są różne. Np. pensjonariusz Domu Opieki „Forest” w Lublinie płaci miesięcznie od 1400 do 2100 zł.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!