poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Lublin

Czekając na budżet

Dodano: 25 stycznia 2008, 20:16
Autor: Dominik Smaga

Będą rozmowy z PiS-em w sprawie ewentualnych poprawek w projekcie budżetu - oświadczył wczoraj prezydent Lublina.

Dzień wcześniej twierdził, że poprawek nanosić nie będzie.


Głosowanie nad prezydenckim projektem budżetu odbędzie się najwcześniej 7 lutego. Właśnie do tego dnia potrwa zarządzona na prośbę radnych PiS przerwa w sesji Rady Miasta. Nieoficjalnie wszyscy przyznają, że zwłoka to czysto polityczny zabieg. PiS chce poczekać na wieści z Sejmiku Województwa Lubelskiego. Tam w poniedziałek ma być głosowany wniosek o odwołanie Jarosława Zdrojkowskiego (PiS) z funkcji marszałka Lubelszczyzny. Odwołanie marszałka przypieczętuje rozpad koalicji PiS-PO w sejmiku. A ratuszowa koalicja obu partii działa na podstawie tej samej umowy. Jednak o ile w sejmiku warunki może dyktować PO, o tyle w Ratuszu większość ma PiS, co utrudnia działanie prezydentowi z Platformy.

- To nie jest działanie polityczne - konsekwentnie zaprzecza Piotr Kowalczyk, szef klubu PiS w Radzie Miasta i wylicza swoje zastrzeżenia do projektu budżetu. - Naszym zdaniem, zabraknie pieniędzy na podwyżki dla nauczycieli. Chcemy też likwidacji spółki Kamienice Miasta poprzez jej sprzedaż. Szacujemy, że przyniesie to miastu 30 milionów zł przychodu, z czego 10 mln zł chcemy przeznaczyć na budownictwo mieszkalne - dodaje. Kowalczyk wraz z kolegami konsekwentnie domagali się od prezydenta, by poprawił swój projekt.

Przed sesją prezydent mówił, że poprawek nie będzie. W trakcie sesji twierdził, że PiS na siłę szuka "pseudomerytorycznych argumentów”, bo nie chce przyznać, że czeka na głosowanie w sejmiku. Ale krytycy budżetu znaleźli się też w samej Platformie. - To zły projekt, ale jeśli będzie trzeba, to go poprę, lecz tylko z przyczyn politycznych - zapowiadał Michał Widomski (PO).

W piątek rano prezydent oświadczył dziennikarzom, że rozmowy w sprawie budżetu jednak się odbędą. - Wskazywanie pewnych defektów jest dla nas korzystne. Nie mamy przecież patentu na nieomylność. Dlatego biorę serio pod uwagę te zarzuty, które stawiają radni i dokładnie je sprawdzam - mówi Adam Wasilewski, prezydent Lublina, choć przyznaje, że mogą być problemy z wydaniem większej kwoty na budownictwo.

- Cieszy nas taka postawa prezydenta. Jesteśmy przekonani, że dojdziemy do porozumienia i 7 lutego budżet będzie uchwalony - komentuje Kowalczyk.
Wasilewski podtrzymuje zdanie, że pat w Ratuszu to przeniesienie sporu politycznego z sejmiku. - Nie akceptuję tych zasad, ale wiem, że nie działamy w próżni - dodaje. Wasilewski twierdzi, że problemów w Ratuszu spodziewał się już po wygranych przez PO wyborach parlamentarnych, bo wiedział, że PSL zażąda stanowisk na Lubelszczyźnie.

Mimo to prezydent uparcie twierdzi, że koalicja PiS-PO trwa. Ale nie wyklucza odwołania swojego zastępcy - Pawła Fijałkowskiego z PiS - gdyby patowa sytuacja się przedłużała. - Wszystkie warianty są brane pod uwagę - mówi Wasilewski. - Nie leżą one w moim charakterze, ale mogę być do nich zmuszony - stwierdza prezydent. Pytany o to, czy rozważa podanie się do dymisji, gdyby PiS blokowało jego działania, nie wykluczył takiej możliwości. - Ale na razie nie ma jeszcze takiej blokady, która uniemożliwia mi działanie - odpowiada.

Co to będzie

Jeśli do końca marca radni nie uchwalą budżetu, ustali go Regionalna Izba Obrachunkowa. - To oznaczałoby paraliż inwestycyjny - mówi Irena Szumlak, skarbnik miasta. - Dwie trzecie inwestycji jest finansowanych przy udziale pieniędzy z pożyczek i kredytów. RIO takich pieniędzy w budżecie nie uwzględni, bo tylko rada ma prawo do zaciągania długów - dodaje.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!