poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Lublin

Dzieci Barbary nie zostały same

Dodano: 25 sierpnia 2008, 20:34

Losem dziewczynek, których matka zmarła na raka, zainteresowała się wojewoda lubelska. Chce pomóc ich opiekunce stworzyć rodzinę zastępczą.

- To dla tych dzieci szansa na szczęśliwe życie - twierdzą psychologowie.

- Jesteśmy głęboko poruszeni nieszczęściem, które spadło na te dzieci. Nie wyobrażam sobie, by zostawić je samym sobie - mówi Karolina Kwaśniewska, pełnomocnik wojewody ds. kobiet i rodziny, która zwróciła się do naszej redakcji po serii artykułów przedstawiających dramatyczną historię rodziny Budynkiewiczów.

38-letnia Barbara Kubaczyńska-Budynkiewicz zmarła 11 lipca. Dwa miesiące wcześniej lekarze stwierdzili u niej raka z przerzutami i wypisali ze szpitala do domu. Wraz z naszymi Czytelnikami pomogliśmy przejść Barbarze przez najtrudniejsze, ostatnie tygodnie życia.

Tuż przed śmiercią poprosiła swoją przyjaciółkę Agnieszkę Grzywaczewską, by zajęła się jej córkami: 11-letnią Klaudią i 9-letnią Olą. - Taka była ostatnia wola Basi. Zamieszkały u mnie, gdy ich mama była w szpitalu. Nie ma mowy, by teraz trafiły do domu dziecka - mówi Agnieszka Grzywaczewska.

Pani Agnieszka złożyła w sądzie wniosek o przyznanie jej statusu rodziny zastępczej i wyznaczenie na opiekuna prawnego dla dziewczynek. Rozprawa 23 września.
- Do tego czasu będziemy służyć pani Grzywaczewskiej pomocą formalnoprawną, by zapewnić dzieciom wsparcie socjalne i psychologiczne - deklaruje Kwaśniewska.

A rzecznik wojewody Małgorzata Tatara dodaje: Taką formę propagujemy w ramach "Dni rodzicielstwa zastępczego”. Dzięki osobom, które chcą stworzyć rodzinę zastępczą, dzieci dotknięte przez los mają szansę na normalne życie.

Psychologowie nie mają wątpliwości: rodzina zastępcza jest lepsza od najlepszego domu dziecka. - Bo to tylko instytucja; zapewnia opiekę, uczy, wychowuje, ale nie zaspokaja najważniejszej potrzeby dziecka: miłości - mówi Grażyna Sobiecka-Górniak, psycholog z Zespołu Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych "Pogodny Dom” w Lublinie. Tutaj na chętnych do stworzenia rodziny zastępczej czekają z otwartymi ramionami.

- Dlatego, że efekty widać błyskawicznie: dzieci w rodzinach zastępczych rozkwitają. Są kochane i akceptowane. Jeden rok w takiej rodzinie to kamień milowy w ich szczęśliwym rozwoju.
Czytaj więcej o:
kos
Gosik
any
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

kos
kos (27 sierpnia 2008 o 19:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A co z Patrykiem? Będzie mieszkał z ojcem i siostrą Anitą?
Rozwiń
Gosik
Gosik (27 sierpnia 2008 o 19:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Pani Agnieszka to prawdziwa matka chrzestna i cudowna osoba. Nie każdy zdobył by się na to, aby wychować "cudze" dzieci. Podziwiam i gratuluje i życze aby żyło wam się wspólnie jak najlepiej bez trosk i zmartwień.
Rozwiń
any
any (26 sierpnia 2008 o 08:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie rozumiem? Miała raka z przerzutami i została wypisana do domu? To straszne.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!